Mów, co chcesz. Byle przed Pałacem Kultury

December 13th, 2007

Przed Pałacem Kultury, od strony ul. Świętokrzyskiej, otwarty dziś został “Hyde Park” – miejsce, gdzie każdy, bez uprzedniej rejestracji, będzie mógł wyrazić swoje poglądy.

Warszawscy radni podjęli 22 listopada uchwałę o utworzeniu w Warszawie miejsca na miarę zakątka londyńskiego Hyde Parku. Stołeczna wersja nosi nazwę Forum Wolności Słowa. Przed Pałacem Kultury, od strony ulicy Świętokrzyskiej, wydzielony został specjalny teren, na którym będzie można wygłaszać opinie i poglądy.

Do tej pory, aby zorganizować pikietę, potrzebna była grupa minimum 15 osób oraz zgoda władz Ratusza. Jeżeli zakłócałaby ona ruch uliczny, procedura komplikowała się jeszcze bardziej. – Hyde Park ma istnieć do końca 2008 roku, a jego późniejszy los jest w rękach warszawiaków. Jeżeli miejsce będzie się cieszyło zainteresowaniem, to z pewnością będzie istniało dalej. Opiekę nad terenem obejmie Zarząd Terenów Publicznych, który ustawił już specjalną mównicę o wysokości 140 cm oraz tablicę informacyjną. Koszt całego przedsięwzięcia to 7 tysięcy złotych – mówi dla gazety internetowej Wiadmości24.pl, Urszula Majewska z wydziału organizacyjnego dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.

Teren “Hyde Parku” nie jest wyłączony spod przepisów prawa. Oznacza to, że nie można tam promować np. treści faszystowskich czy obrażać prezydenta. Poza tym w pobliżu funkcjonuje monitoring.

Lokalizacja parku była kwestią sporną od samego początku. Niektórzy radni proponowali Krakowskie Przedmieście, bezpośrednio przed Pałacem Prezydenckim. Pomysł ten nie spodobał się jednak komisji bezpieczeństwa i porządku publicznego. – Poza tym jest niemożliwy do zrealizowania ze względu na remont ulicy – dodaje Majewska.

Angielski Hyde Park powstał w 1851 roku. W jego słynnej części Speakers’ Corner przemawiali m.in Karol Marks i Włodzimierz Lenin.

Warszawa nie będzie jednak pierwszym polskim naśladowcą londyńskiej oazy wolnego słowa. Mały “Hyde Park” istnieje bowiem już w Lublinie przed Galerią Centrum Stowarzyszenie Rozwoju Oświaty. Za trybunę służy kamień, przywieziony z miejsca śmierci Mikołaja Reja, a wzorem londyńskiego Hyde Parku, gdzie nie można obrazić królowej, w Lublinie nie można obrażać tamtejszego prezydenta.

Autor artykułu: Aleksandra Świątek

Demonstracja pod domem gen. Wojciecha Jaruzelskiego

December 13th, 2007

Jak co roku, w nocy z 12 na 13 grudnia, na ulicy Ikara 5, pod domem generała Jaruzelskiego, zebrało się kilkadziesiąt osób skandujących hasła przeciwko osobie, która 26 lat temu wprowadziła w Polsce stan wojenny.

Pikieta przebiegała bardzo spokojnie.

Autor artykułu: Rafał Łapiński

Ostatnie przypadki sepsy w Polsce

November 20th, 2007

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w Polsce media nagłośniły kilka przypadków sepsy. Ostatnimi z nich, są śmierć 16-letniej Oli w warszawskim szpitalu i 57-letniego lekarza w Radomiu. Ale z sepsą zmagało się też innymi wojsko.

W sobotę w warszawskim szpitalu na sepsę zmarła 16-letnia Ola. Jeszcze w piątek czuła się dobrze, dopiero wieczorem pojawiły się dreszcze, wysoka temperatura i torsje. W sobotę rano rodzice zabrali ją na ostry dyżur do szpitala wolskiego, po kilku godzinach przeniesiono ją do szpitala na Lindleya. Mimo podania najnowocześniejszych leków, lekarzom nie udało się jej uratować. Rodzice Oli oskarżają lekarzy o opieszałość, zawiadomili w tej sprawie prokuraturę.

W nocy z soboty na niedzielę w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu zmarł 57-letni lekarz. W czwartek zgłosił się na oddział ortopedyczny ze zwichniętą nogą. Podczas badań zasłabł. Okazało się, że przyczyną zwichnięcia było poważne osłabienie organizmu. Mimo przeniesienia na oddział intensywnej opieki medycznej i natychmiastowego leczenia pacjent zmarł. W tym samym szpitalu przebywa obecnie 21-latek z objawami sepsy. Jego stan jest ciężki.

Pod koniec października cztery kobiety po porodzie w krakowskim szpitalu MSWiA zachorowały na sepsę. Ich stan był ciężki, dwie z nich musiały przejść kilka operacji. Choroba została wywołana prawdopodobnie przez bakterie paciorkowca znajdujące się w organizmach kobiet. Wszystkie przeszły cesarskie cięcie.
Także w październiku do dwóch przypadków sepsy doszło w Gorzowie Wielkopolskim. Na oddział intensywnej terapii trafiła 52-letnia kobieta i 6-letni chłopiec.

We wrześniu w Zgierzu na sepsę zmarł 30-letni Artur Ostrowski. Lekarze długo nie udzielali mu pomocy, kiedy w końcu zajęli się pacjentem nie byli w stanie uratować jego życia. Sprawą zajęła się prokuratura.

W styczniu tego roku u dwóch żołnierzy z 1. Bazy Lotniczej w Warszawie wykryto sepsę. Obaj zmarli. Kolejnych 41 osób z bazy znalazło się w szpitalu na obserwacji, jednak nie stwierdzono u nich sepsy.
W październiku 2006 na obserwacji znalazło się kilkudziesięciu żołnierzy z jednostki w Toruniu. Wiosną 2006 roku w Gorzowskim szpitalu znaleźli się trzej żołnierze z 61. Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej w Skwierzynie u których stwierdzono sepsę.

Autor artykułu: Michał Adamczyk

W Polsce nie ma epidemii sepsy – zapewniają specjaliści

November 20th, 2007

16-latka z Warszawy i 57-letni lekarz z Radomia to dwie, ostatnie ofiary sepsy w Polsce. O życie walczy jeszcze jeden chory z Radomia. W październiku przypadki sepsy pojawiły się między innymi na porodówce szpitala MSWiA w Krakowie. – W Polsce nie ma epidemii – zapewniają jednak specjaliści.

Sepsą nie można się zarazić, ale można stać się nosicielem bakterii mogących ją wywołać – meningokoków. – Najczęściej od nosicieli zarażają się osoby o osłabionej odporności – mówi dla Wiadomości24.pl dr Paweł Stefanow z Zakładu Epidemiologii Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie. – Ale wymagany jest bardzo bliski kontakt przez dłuższy czas – zaznacza.

Sepsa jest reakcją zapalną całego organizmu wywołaną zakażeniem – można przeczytać na stronie Polskiej Grupy Roboczej ds. sepsy. Nie jest oddzielną chorobą, jest zbiorem objawów wywołanych gwałtowną reakcją organizmu na zakażenie, które mogą prowadzić do niewydolności narządów i śmierci. Może towarzyszyć wielu chorobom, takim jak zapalenie płuc czy zapalenie opon mózgowych. Nie jest też chorobą nową. Wcześniej była znana jako „zakażenie krwi”.

Nosicielami meningokoków jest wiele osób, nawet do 25 procent populacji, jednak przypadki sepsy są wyjątkowo rzadkie. Mimo doniesień mediów o kolejnych przypadkach kończących się śmiercią, nie można mówić o epidemii. – W latach 80. było kilkaset zachorowań rocznie i 80 – 100 zgonów rocznie. Wówczas nie mówiło się o epidemii – wyjaśnia dr Stefanow. – Ostatnio było tylko kilka zgonów na rok. Niedawno ta liczba zwiększyła się, głównie z powodu pojawienia się nowych szczepów meningokoków.

Doktor Stefanow dodaje, że obecnie w Polsce notuje się około 300 przypadków zachorowań na sepsę rocznie. Tymczasem, jak podaje Grupa Robocza ds. sepsy, w USA notuje się rocznie około 750 tys. przypadków sepsy. Na całym świecie jest ona jedną z głównych przyczyn śmierci na oddziałach intensywnej terapii.

Bliski kontakt jest konieczny do zakażenia, ponieważ meningokoki nie potrafią przetrwać poza organizmem gospodarza, albo żyją poza nim tylko kilka minut. Dlatego nie można się zarazić przebywając z chorą osobą w szkole, środkach komunikacji publicznej czy samolotach. Nosicielem bakterii można się stać na przykład przez całowanie, lub palenie jednego papierosa przez kilka osób.

Dziś na Śląsku, w Bytomiu i Piekarach Śląskich, rozpoczynają się szczepienia dzieci przeciw meningokokom. Zostaną zaszczepieni uczniowie z roczników 1992-1994, w sumie około 8 tys. osób. Szczepienia są obowiązkowe, finansowane z pieniędzy Ministerstwa Zdrowia. Na przełomie maja i czerwca poddano szczepieniom młodzież z roczników 1989-1991. Anna Popławska, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bytomiu, wyjaśnia nam dlaczego zdecydowano się na szczepienia:
– Wskaźnik zachorowań na posocznicę w Piekarach Śląskich jest ośmiokrotnie większy niż w reszcie Polski.
Dodała, że z tego powodu, oraz przez wysoką śmiertelność chorych na wywoływaną przez meningokoki posocznicę, zdecydowano się na akcję.

Zdaniem dr Stefanowa, nie ma sensu wprowadzać obowiązkowych szczepień w całej Polsce. – Szczepienie nie jest przeciwko sepsie, a przeciwko meningokokom i to tylko jednemu ich rodzajowi – uważa. Według dr Stefanowa, lekarze w Polsce są przygotowani do diagnozowania sepsy i jej leczenia. – Zalecenia dla lekarzy są im przekazywane – powiedział. – Lekarze są przygotowani do leczenia sepsy.
Jego zdaniem przypadek zmarłej w sobotę w Warszawie 16-latki mógł być szczególny. Przyznał, że sepsa tym razem mogła być nie dość szybko rozpoznana.

Autor artykułu: Michał Adamczyk

Canon EOS Discovery Tour 2007 startuje w Polsce

November 20th, 2007

Polska edycja tegorocznego EOS Discovery Tour, czyli cyklu pokazów, adresowanych do entuzjastów fotografii, odbędzie się w dniach 20–21 listopada w warszawskim teatrze Bajka. Wykładowcą będzie Tomasz Tomaszewski – znany fotografik współpracownik polskiej edycji magazynu “National Geographic”.

Drugi już cykl bezpłatnych pokazów, adresowanych do entuzjastów fotografii odbędzie się w 9 europejskich miastach: Brukseli, Amsterdamie, Londynie, Paryżu, Madrycie, Warszawie, Rzymie, Düsseldorfie i Mediolanie. Read the rest of this entry »

Warszawiacy z nową kartą miejską

November 8th, 2007

Warszawski Zakład Transportu Miejskiego do końca roku chce wprowadzić nowe karty miejskie – ze zdjęciem,wydrukowanym imieniem nazwiskiem właściciela oraz numerem PESEL.

Jak donosi portal infobus.pl jeszcze w tym roku Warszawiacy mają zacząć używać nowych kart miejskich. Nowy dokument będzie zawierać wydrukowane imię i nazwisko, numer PESEL oraz zdjęcie właściciela.
Według szefa Zarządu Transportu Miejskiego, Leszka Ruty działanie to ma celu zmniejszenie liczby oszustw oraz ułatwienie pracy w ZTM.

Widzi on również wiele innych zalet takiego rozwiązania. – Jeśli ktoś zgubi kartę, natychmiast będziemy mogli ją zablokować, a niewykorzystaną kwotę zakodować na nowej karcie. Poza tym nie będzie można już fałszować kart. Teraz zdarza się, że gapowicz mówi, iż zapomniał karty, a potem pożycza bilet od innej osoby i zmienia dane – twierdzi Ruta.

Na nową formę kart miejskich zgodzili się radni Warszawy z komisji infrastruktury. Prowadzone są tam również prace nad zwiększeniem funkcjonalności karty miejskiej. W przyszłości ma ona uprawniać do zniżek w kinach, teatrach, muzeach.

ZTM wprowadzając nowe karty chce też zmusić pasażerów, by nie wymieniali ich zbyt często. Obecnie można otrzymać je za darmo za każdym razem, gdy kupuje się bilet 30- lub 90-dniowy. W ten sposób miasto ponosi ogromne koszty produkcji kart. Kolejną nowością będzie umożliwienie w najbliższym czasie ładowania na kartach miejskich innych biletów np. 7- czy 14-dniowych.

Nowe karty zaczną być wydawane pod koniec roku. Warszawiacy będą mogli je wyrobić w punktach ZTM albo zamówić przez internet. Stare karty natomiast będą funkcjonować równoległe z nowymi jeszcze około pół roku.

Autor artykułu: Aleksandra Świątek

Czy trzeba płacić abonament za radio w telefonie?

November 6th, 2007

Od kilku lat producenci telefonów, odtwarzaczy MP3 oraz portale internetowe oferują nam możliwość słuchania radia. Czy w tej sytuacji powinniśmy płacić abonament radiowo telewizyjny?

Wątpliwości nękały mnie od kiedy kupiłem mp3. Postanowiłem więc wszystkiego się dowiedzieć. Najpierw zwróciłem się do polskich operatorów sieci komórkowych z zapytaniem czy powinienem płacić. Oto odpowiedzi na to pytanie:

Bogumiła Pachocka z Polkomtel S.A. napisała: “Uprzejmie Panu wyjaśniam, że Użytkownik korzystający z telefonu z wbudowanym radiem nie płaci za abonament radiowy. Na rzecz Polkomtel S.A. klient nie musi uiszczać żadnych dodatkowych opłat oprócz przewidzianych w cenniku. Polkomtel S.A. zajmuje się wyłącznie świadczeniem usług.”

Marek Kloc z PTK Centertel Sp. z o.o.: “W odpowiedzi na Pana pytanie, informuję, że w Polsce korzystanie z radia w telefonie komórkowym jest bezpłatne. Opłata nie może być pobierana przez Operatora telefonii komórkowej ani przez producenta samego telefonu, ponieważ nie jest usługą żadnego z podmiotów. Opłata mogłaby być pobierana tylko przez KRRiT, która jeszcze tego nie wymaga.” Dodając ciekawostkę: “Natomiast od 01-01-2007 w niemieckim systemie podatkowym została wprowadzona zmiana i opłata radiowa za komputery stacjonarne, laptopy oraz telefony komórkowe, które maja dostęp do Internetu.” Szczegóły można znaleźć na www.wirtschaft-polen.de/pl/przewodnik.podatkirfn2007.php.

Piotr Tronina z sieci Era: “Uprzejmie informuję, że Polska Telefonia Cyfrowa Operator sieci Era nie jest upoważniona do pobierania czy wypowiadania się o opłatach abonamentowych w podanym przez Pana zakresie, dlatego też w celu uzyskania odpowiedzi mogę sugerować jedynie bezpośredni kontakt z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji i zadanie tych samych pytań, które pojawiły się w korespondencji do nas kierowanej.”

Idąc za radą Piotra Tronina skierowałem pytanie do KRRiT. Po kilku ponagleniach i skierowaniu mojego pytania do departamentu ekonomicznego Rady, dostałem oczekiwaną odpowiedź od Jacek Kuffela, dyrektora departamentu ekonomicznego w Biurze KRRiT: “Odpowiadając na zadane pytanie informuję, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia 21 kwietnia 2005 r. o opłatach abonamentowych, odbiornikiem radiofonicznym albo telewizyjnym jest urządzenie techniczne dostosowane do odbioru programu. Charakteru odbiornika nie mają: magnetofon, magnetowid i odtwarzacz CD lub DVD, pozwalające na odtworzenie nagranej wcześniej audycji lub filmu, a także telewizor nie podłączony trwale ani czasowo do żadnej instalacji umożliwiającej odbiór programu, pełniący rolę monitora lub wykorzystywany wyłącznie do celów produkcyjnych. Odbiornikiem radiofonicznym albo telewizyjnym jest: telewizor, radio, radio samochodowe, radiomagnetofon, wieża stereo z radiem. Charakteru odbiornika nie mają natomiast urządzenia wielofunkcyjne jak: komputery, telefony komórkowe itp., ponieważ ich głównym przeznaczeniem nie jest odbiór programów radiowych i telewizyjnych.”

Uff, zatem posiadacze telefonów mają spokojną głowę, bo nie muszą płacić. Niestety, z treści pisma wynika, że za radio w samochodzie, niestety – tak .

Autor artykułu: Rafał Łapiński

I Festiwal Filmów Rosyjskich w Warszawie

November 5th, 2007

Od 9 do 18 listopada, w warszawskiej Kinotece, odbędzie się Pierwszy Festiwal Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Warszawą”. W programie znajduje się ponad 60 filmów z lat 1913-2007.

Zgodnie z zapowiedziami, organizatorzy planują roztoczyć przed maniakami kina pełną panoramę filmu rosyjskiego i radzieckiego. Od klasyki obrazu niemego (“Pancernik Potiomkin” Sergieja Eisensteina) aż do współczesnych produkcji (nagrodzone w tym roku na festiwalu w Cannes i w Moskwie „Wygnanie” Andrieja Zwiagincewa).

Filmy zostały podzielone na następujące sekcje: Kino nieme, Perły kina rosyjskiego, Retrospektywa filmów Andrieja Tarkowskiego, Złote dokumenty, Kino XXI wieku, Filmy dla dzieci i młodzieży (wersje aktorskie oraz animowane).

Najciekawiej zapowiadają się projekcje: “Wygnania” w reż. Andrieja Zwiagincewa (twórcy „Powrotu”) i Ładunku 2007„ w reż. Aleksieja Bałabanowa (twórca doskonale przyjętych filmów “Brat” 1 i “Brat” 2), oraz retrospektywa filmów Andrieja Tarkowskiego.

Wszystkie filmy zostaną pokazane w oryginalnej wersji językowej – z polskimi napisami. Więcej informacji i plan projekcji znajduje się na oficjalnej stronie festiwalu.

Autor artykułu: Aleksander Sierżęga

OE: Niespodzianka w Warszawie, pięć bramek w Wodzisławiu!

October 20th, 2007

Legia Warszawa przegrała na własnym boisku z Odrą Wodzisław 0:1. Zwycięstwo 3:2 nad Zagłębiem odnotowała kielecka Korona. W Białymstoku i w Chorzowie podział punktów.

Zaskakującym wynikiem zakończyło się spotkanie stołecznej Legii z Odrą. Goście odnieśli zwycięstwo 1:0, zyskując kolejne trzy punkty. Prowadzenie dla “jedenastki” przyjezdnych zdobył w 11. minucie Sławomir Szary, tym samym ustalając wynik spotkania.

Dużo więcej emocji towarzyszyło spotkaniu Zagłębie Sosnowiec – Korona Kielce. Po 90 minutach w Wodzisławiu
(tam Zagłębie wciąż rozgrywa mecze “u siebie”) sosnowiecki zespół przegrał 2:3. Na pewno dużym osłabieniem Zagłębia była czerwona kartka dla Adżema już w 4. minucie meczu.

Jako pierwsi gola strzelili goście, w 25. minucie po ładnej akcji Korony bramkę zdobył Robak. Na 0:2 niedługo potem podwyższył Bonin, po pięknym strzale z ok. 20 metrów. Do końca pierwszej części gry wynik spotkania nie uległ zmianie. Kontaktową bramkę dla Zagłębia strzelił… Drzymont, zawodnik kieleckiej Korony. Wychowanek Zagłębia, w 68. minucie meczu wślizgiem wepchnął piłkę do własnej bramki. Na odpowiedź piłkarzy z Kielc nie trzeba długo czekać, już 6 minut później na 1:3 wynik zmienił Gajtkowski. Choć od początku meczu gospodarze grali w osłabieniu, nie rezygnowali z walki i po chwili zrobiło się 2:3. Po dośrodkowaniu Berensztajna na bramkę uderzył Pach, piłka otarła się o Bednara, i to jemu zapisany został gol. Do końca meczu rezultat już się nie zmienił i kolejna porażka beniaminka stała się faktem.

W innym meczach Jagiellonia bezbramkowo zremisowała z Zagłębiem Lubin, natomiast w Chorzowie: Ruch – PGE GKS Bełchatów padł remis 1:1. Trwa mecz Groclinu z Lechem Poznań.

Autor artykułu: Piotr Zawadzki

Niewi(a)domy głos

October 19th, 2007

Już w niedzielę odbędą się wybory do polskiego parlamentu. Każdy z nas powinien oddać głos na swojego faworyta, jednak nie dla wszystkich wyborców będzie to łatwe zadanie. Na utrudnienia w lokalach wyborczych mogą natknąć się osoby niepełnosprawne.

Na problemy z oddaniem głosu, które mogą napotkać niektóre grupy społeczne, zwróciła nam uwagę prowadząca ćwiczenia, na których omawiany był temat wyborów do parlamentu w Polsce. Są to niepełnosprawni ruchowo, którzy w niektórych komisjach okręgowych napotkają przeszkody w postaci schodów bez możliwości podjazdu albo osoby, które są trwale unieruchomione w swoich domach i nie będą mieli możliwości dotarcia do komisji. Są to także niewidomi i właśnie problemem tej grupy się zająłem.

Osobie niewidomej, jak każdemu innemu obywatelowi RP, przysługuje czynne prawo wyborcze, czyli możliwość oddania głosu na swojego kandydata do parlamentu. Jeśli chce to zrobić, musi wybrać się do siedziby okręgowej komisji wyborczej, okazać dokument tożsamości, pobrać karty do głosowania i postawić krzyżyk obok nazwiska popieranego kandydata, a następnie wypełnione karty wrzucić do urny. Wszystko to wydaje się banalnie proste, ale nie dla osoby niewidomej. Kłopoty zaczynają się już od pobrania kart do głosowania, a dla niektórych nawet wcześniej.

Przy odbiorze kart podpisujemy się bowiem w określonym miejscu w rubryce, a z tym niewidomy ma już poważne problemy. – Spotkałam się z takim przypadkiem podczas poprzednich wyborów, w takim przypadku przytrzymywało się kartę i nakierowywało rękę osoby niewidomej w odpowiednie miejsce – mówi Anna Biernacka-Rygiel, która w 2005 pracowała w okręgowej komisji wyborczej. Warto przy tym dodać, że złożenie podpisu nie jest warunkiem otrzymania kart do głosowania, ale wie o tym niewielu.

Po odebraniu kart do głosowania pojawia się kolejny problem, a mianowicie postawienie krzyżyka przy odpowiednim nazwisku. Jak się dowiedziałem w Państwowej Komisji Wyborczej, nie przewidziano specjalnych kart dla niewidomych pisanych Brailem. Dla człowieka pozbawionego możliwości widzenia taka płaska kartka jest pusta i bez pomocy osoby z zewnątrz nie poradzi sobie z wypełnieniem obywatelskiego obowiązku.

– Najczęściej jest tak, że pomagają nam znajomi albo inni zaufani ludzie – mówi pracownik Polskiego Związku Niewidomych. To oni zaznaczają krzyżyk przy nazwisku kandydata, którego popiera niewidomy. Taka właśnie procedura jest przewidziana w prawie. – W przypadku osób niepełnosprawnych, w tym niewidomych, dopuszczona jest pomoc drugiej osoby pod warunkiem, że nie jest nią członek komisji, ani mąż zaufania – informuje Lech Gajzler z Krajowego Biura Wyborczego. – Może ona wraz z niewidomym udać się za kotarę i tam zaznaczyć krzyżyk przy nazwisku preferowanego przez osobę niewidomą kandydata do parlamentu.

Jest to rozwiązanie, jak na chwilę obecną, dobre, ale nigdy nie można mieć pewności, że osoba towarzysząca na pewno zaznaczyła odpowiedniego kandydata. Lepszym rozwiązaniem byłyby inne formy głosowania.
– Najlepsze dla nas byłoby na pewno głosowanie przez internet z użyciem specjalnego programu głosowego. Wtedy pewność głosu byłaby stuprocentowa – przyznaje pracownik ZNP. Czy jednak w Polsce takie głosowanie będzie w niedalekiej przyszłości możliwe?

Autor artykułu: Rafał Andrzej Smentek