Archive for January, 2007

Radosław Matusiak – siódmy Polak w Serie A

Tuesday, January 30th, 2007

Miesięczna telenowela pod tytułem „Gdzie wiosną zagra Matusiak?” dobiegła końca. Wczoraj zawodnik BOT GKS Bełchatów podpisał kontrakt z Palermo i stał się siódmym Polakiem, który zagra w Serie A.

O możliwym transferze do Palermo mówiło się od początku nowego roku. Wiele jednak wskazywało, że zespoły nie dojdą do porozumienia. Prezes GKS-u, Jerzy Ożog, odrzucił pierwszą ofertę zespołu Palermo, które proponowało za Polaka 1,3 miliona euro. Na łamach prasy mówił, że cena rynkowa Matusiaka to… 5 milionów euro! Również sam zawodnik nie był zadowolony z indywidualnych warunków płacowych.

W połowie stycznia media obiegła informacja, że Matusiak jest o krok od podpisania kontraktu z Fulham. Przedstawiciel Premiership proponował za naszego zawodnika 2,3 miliona funtów. A to by oznaczało, że Matusiak zostałby najdroższym piłkarzem, który opuścił polską ligę. Nic z tego jednak nie wyszło. Na horyzoncie pojawiła się Aston Villa oraz jeden z zespołów ligi rosyjskiej. Zabrakło jednak konkretów.

Ostatecznie kwota za polskiego napastnika wyniosła 1,7 miliona euro. Piłkarz będzie mógł liczyć na 500 tysięcy euro za każdy sezon rozegrany na Sycylii. Matusiak związał się z włoskim zespołem do czerwca 2010 roku. Dodatkowo zespół z Bełchatowa może liczyć na 5 procent prowizji od następnego transferu swojego, byłego już piłkarza. Ponadto w wakacje zespół GKS-u rozegra towarzyskie spotkanie na Sycylii z Rosanero. Prawdopodobnie Polak zadebiutuje w barwach Palermo po zgrupowaniu reprezentacji Polski, które kończy się 10 lutego. Dzień później Sycylijczycy podejmować będą na własnym stadionie zespół Empoli.

Zespół prowadzony przez Francesco Guidolina zajmuje obecnie trzecie miejsce w tabeli Serie A. Do lidera z Mediolanu traci 18 punktów, a do drugiej Romy 7 „oczek”. Rywalizacja w napadzie nie jest w Palermo zbyt wielka. Tym bardziej, że w ostatniej kolejce rozegranej w 2006 roku zespół z Sycylii stracił swojego najlepszego napastnika – Amauriego, którego kontuzja wykluczyła z gry na długie miesiące. Zespół Palermo gra obecnie z jednym wysuniętym napastnikiem. Jest nim Andrea Caracciolo. Wspomaga go cofnięty David Di Michele.

Być może nowym konkurentem Matusiaka będzie również zawodnik Danubio Montevideo – Edison Cavani. Prasa spekuluje, że ten wielce utalentowany napastnik dzisiaj podpisze kontrakt z Palermo. Niewykluczone jednak, że wczorajszy podpis Matusiaka spowoduje, iż włodarze klubu zrezygnują z 19-letniego piłkarza.

Szczęśliwa siódemka?

25-letni napastnik reprezentacji Polski dzięki transferowi do Rosanero stał się siódmym polskim piłkarzem, który zagra w Serie A. Miejmy nadzieje, że będzie to dla niego siódemka szczęśliwa. Do tej pory Polacy nie zawojowali włoskiej ligi. Najlepiej na Półwyspie Apenińskim radził sobie Zbigniew Boniek, który w latach 1982-1985 był podstawowym piłkarzem Juventusu Turyn. Wraz z Platinim i Rossim stanowił o sile „Starej Damy” w połowie lat 80-tych. W biało-czarnych barwach Boniek zdobył Scudetto, Puchar Włoch, Puchar Ligi Mistrzów, Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Europy oraz Puchar Interkontynentalny. W latach 1985-1988 grał w stołecznej Romie. W Serie A zagrał 157 spotkań i strzelił 31 bramek. W tym samym czasie piłkarzem innych włoskich drużyn – Hellas Verona i Cremonese był Władysław Żmuda. Jego dorobek nie jest jednak zbyt imponujący. Zaledwie 19 spotkań i jedna bramka. Lata dziewięćdziesiąte to czas, kiedy Polskę w Serie A reprezentował Marek Koźmiński. Grał w trzech różnych zespołach w najwyższej klasie rozgrywkowej – Udinese, Bresci i Anconie. Łącznie rozegrał 114 spotkań, a czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Pozostałym polskim piłkarzom nie udało się zdobyć bramki. W sezonie 1992-1993 w Udniese 11 spotkań rozegrał Piotr Czachowski, a rok później w tym samym zespole dwa spotkania rozegrał Dariusz Adamczuk. W obecnym sezonie w barwach Chievo Verona gra Kamil Kosowski. Chociaż słowo “gra” w tym wypadku wydaje się pewnym nadużyciem. Trener Luigi Del Neri desygnował do gry „Kosę” 13 razy, jednak tylko raz nasz zawodnik zagrał w pełnym wymiarze czasowym. Nie strzeli żadnej bramki, ani też nie otrzymał żadnej kartki. W tym roku na boisku jeszcze nie wystąpił. Ostatni raz zagrał 23 grudnia w wyjazdowym, przegranym spotkaniu z Ascoli Calcio – 45. minut.

8 marca minie 8 lat od ostatniej bramki strzelonej przez Polaka w Serie A (zdobył ją Marek Koźmiński). Czy Matusiakowi uda się przerwać tą strzelecką niemoc? Oby.

Autor artykułu: Marek Iwaniszyn

Polska – Rosja: mecz dwudziestolecia

Tuesday, January 30th, 2007

Ćwierćfinałowe spotkanie z Rosją w ramach niemieckiego mundialu w piłce ręcznej może okazać się przepustką do historii podopiecznych trenera Bogdana Wenty

Aby zająć miejsce w historii, Polacy muszą wejść po schodach na czwarte piętro. Ale nie będzie łatwo, bo wejścia pilnują Rosjanie.

Zardzewiała maszyna

Rosja kojarzy się nam z komunizmem, komunizm z pustymi pułkami i kolejkami, a wszystko razem z archaizmem, kurzem i starością. Rzeczywiście. Rosja gra bardzo archaicznie, bez kombinacji i kreatywności. Znajduje się jednak wśród ośmiu najlepszych drużyn świata. Rosjanie dostali się tam dosłownie w ostatniej chwili, po celnym rzucie na minutę przed końcem meczu z Węgrami. Gdyby nie to, rosyjskie niedźwiedzie jechałyby już do Moskwy.

Archaizm w grze Rosjan nie dotyczy tylko i wyłącznie stylu, ale i niektórych zawodników. 35-letni rozgrywający Denis Krywoszlykow, 33 letni bramkarz Aleksiej Kostygow i 31 letni Edward Kokczarow to absolutni pewniacy trenera Maksimowa. Średnia wieku całej reprezentacji wynosi 27 lat, a pierwszej siódemki 29,1. Dla porównania – u nas najstarszy jest rezerwowy Rafał Kuptel (32 lata) a z podstawowych graczy Artur Siódmiak, który ma 31 lat.

Średnia całej kadry jest nieznacznie niższa od Rosjan i wynosi 26,6, ale pierwsza siódemka 26,5. Oczywiście można się przyczepić, że niższy wiek to mniejsze doświadczenie, lecz skoro sześciu z podstawowej siódemki Polaków gra w Bundeslidze, to o brak ogrania nie musimy się martwić.

Jak grać by wygrać

Polacy nie zlekceważą Rosjan, tego możemy być pewni. Rosjanie należą jednak raczej do aroganckich i zbyt pewnych siebie sportowców. Znakomitym przykładem jest mecz Polska-Rosja na MŚ siatkarzy i buńczuczne wypowiedzi, które nie znalazły potwierdzenia na boisku. Nie muszę pisać, że podobnego wyniku życzymy sobie dzisiaj. Jednak jest pewna różnica między szczypiornistami, a siatkarzami Rosyjskimi.

Siatkarze, gdy tylko tracili grunt pod nogami już się nie podnosili, podopieczni Maksimowa wręcz przeciwnie. Przegrywali z Węgrami już 3-4 bramkami, a potrafili w efekcie Madziarów pokonać. Podobną pogonią, jednak nieudaną, popisali się w meczu z Duńczykami, gdzie mimo różnicy 6 goli, doprowadzali do remisu. Na to swoich podopiecznych trener Wenta musi uczulić. Musimy uważać, by nie poniosła nas nasza husarska fantazja.

Obrona i kontratak

To będzie klucz do zwycięstwa. Najgroźniejszymi zawodnikami Sbornej będą jej nestorzy – Krywoszlykow i Kokczarow. Obaj są skrzydłowymi, pierwszy z nich ma skuteczność na poziomie 81 proc. a drugi 72 proc. Kokczarow rzucił już 47 goli ale z tego aż 19 z karnych. Dla porównania Karol Bielecki, nasz najskuteczniejszy zawodnik, ze swoich 37 bramek nie zdobył ani jednej z 7 metrów. Kokczarow jako pierwszy zawsze melduje się w kontrataku i jest autorem ponad jednej trzeciej wszystkich kontr Sbornej na mundialu. W powstrzymaniu obu skrzydłowych niebagatelną rolę odegrają nasi skrajni gracze – Jurasik i Jechlewski. O ile Jurasik na pewno sobie poradzi, o tyle Jechlewskiemu wydatnie będzie musiał pomagać M. Jurecki lub R. Kuptel, aby powstrzymać szalejącego Kokczarowa. Naturalnie bronić będzie cała siódemka, ale w skrajnych sektorach trzeba będzie bardzo uważać.

Niezwykle istotna będzie uważna gra w ataku, by nie tracić piłek i nie prowokować kontrataków, które Rosjanie kończą jednak na niezbyt wysokiej skuteczności 70 proc. Dla porównania nasza kadra ma 84 proc. Poprzednie mecze pokazują nie tylko mocne, ale i słabe strony w ataku Rosjan. Samo spojrzenie na statystykę pozwala zauważyć, iż atak pozycyjny nie jest domeną naszych wschodnich sąsiadów. Mają oni wyjątkowo słabą skuteczność rzutów z dziewiątego metra, gdyż cel osiąga raptem co trzeci rzut! (34 proc. to gorzej od Kuwejtu, Grenlandii czy Angoli), Polacy mogą się chwalić 51 proc. skuteczności, co daje im drugie miejsce w MŚ. Porównanie większości statystyk rzutowych przemawia na korzyść Polaków (poza karnymi), a i w obronie Polacy skuteczniej blokują i zabierają piłkę.

Każdego można ograć

Jeżeli nie dopuścimy do wielu kontr i zmusimy Rosjan do gry pozycyjnej bez udziału skrzydeł, to nasi przeciwnicy nie będą mieli wielu atutów ofensywnych. A jeśli dodamy Sławomira Szmala, który broni ze skutecznością 40 proc. (bramkarze Rosjan 31 i 30 proc.), podopieczni Maksimowa mogą mieć nie lada kłopoty. Naturalnie sama defensywa nie wystraszy. Potrzebna jest podobna skuteczności w ataku, jak dotychczas, a jak pokazał m.in. mecz z Duńczykami, Rosjanie strasznie wolno wracają do defensywy i należy to wykorzystać. A tak ku pokrzepieniu serc, wynik ostatniego meczu Polska – Rosja rozegranego na 2 tygodnie przed dzisiejszym.

13.01, Leon (Memoriał Domingo Barcenas)

Polska – Rosja 32:30 (18:16)
Szmal, Weiner – M. Jurecki 6, Tłuczyński 5, Kuchczyński 4, Bielecki 3, Jachlewski 3, K. Lijewski 3, Wleklak 3, M. Lijewski 2, Jurasik 1, Kuptel 1, Tkaczyk 1, B. Jurecki, Kwiatkowski, Siódmiak.

Na koniec cytat z oficjalnej strony Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej: “Polska to największa niespodzianka turnieju, a zespól pod przewodnictwem trenera Wenty zanotował niesamowitą serię zwycięstw i tylko jedna porażkę z Francją. Słowenia nie mogła mieć z nimi szans”.

Już czekam na podobną opinię po meczu ze Sborną.

Autor artykułu: Bartek Kulesza

Wyszedł i do dziś nie wrócił. Cała Polska szuka Maćka

Monday, January 29th, 2007

Maciek zawsze był uczciwy wobec rodziców. Zasadą było, że mówił, dokąd idzie i kiedy wróci. Dzwonił jeśli coś się zmieniało. 30 grudnia 2006 wyszedł z domu i nie dał znaku życia do tej pory. Jak 15 tys. osób każdego roku.

Przedostatniego dnia grudnia w domu państwa Marczak nie było nikogo poza Maćkiem. 25-letni warszawiak pracował przy komputerze, o 20:36 wykonał ostatnią operację. Chwilę później wyszedł z domu zabierając ze sobą to, co zawsze – portfel, komórkę, drobne pieniądze. Nie wiadomo dokąd poszedł, z kim się kontaktował. O 22:49 telefon już nie odpowiadał.

Każdy może zaginąć
Maciek Marczak jest studentem w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej, jednej z najbardziej prestiżowych polskich uczelni. 15 stycznia miał oddać pracę magisterską, by bronić jej w sesji zimowej.

Tropów dotyczących zaginięcia Maćka jest wiele. Krystyna Napiórkowska, Prezes Zarządu Fundacji ITAKA, jedynej w Polsce organizacji, która pomaga w poszukiwaniach zaginionych osób, charakteryzuje kilka grup największego zagrożenia:

– Połowę zaginionych stanowią nastolatki, które mają problemy w domu i wybierają ucieczkę jako sposób na ich rozwiązanie. Druga grupa, to ci, którym nie udało się w życiu – pozaciągali kredyty, których nie umieją spłacić, otworzyli firmy, które upadły, rozwiedli się i nie mają z czego płacić alimentów. Są też ludzie, którzy wyjeżdżają do pracy za granicę i boją się przyznać rodzinie, że im nie wyszło, że nie znaleźli dobrze płatnego zajęcia i nie mogą związać końca z końcem. No i oczywiście osoby starsze, które dotknięte demencją i innymi chorobami nie potrafią wrócić do domu.

Jak mówi dalej Krystyna Napiórkowska, to właśnie utrata pamięci jest najczęstszą przyczyną zaginień:
– Nagle może odezwać się ukryta choroba, zaginiony może doznać urazu głowy np. w wyniku potrącenia przez samochód albo napadu. W tym drugim przypadku jest gorzej, bo jeśli ofiara w ogóle trafi do szpitala, klasyfikowana jest jako N.N. (Nazwisko Nieznane – przyp. red.)

Anna Marczak, matka zaginionego bierze pod uwagę również taką możliwość.
– Maćkowi nigdy nie zdarzały się zaniki pamięci, jednak w chwili obecnej nie pozostaje nam wierzyć w nic innego – mówi.

Mit 48 godzin
31 grudnia zgłoszenie o zaginięciu Maćka przyjęła Komenda Policji w Wilanowie. Rodzina Marczaka bardzo szybko zorientowała się w zasadach dotyczących zgłaszania zaginięć. Pierwsza z nich brzmi: „Zgłoś to na policję. Nie ma przepisu, który każe ci czekać 48 godzin”. Dlaczego dyżurujący policjanci mimo wszystko każą czekać? Napiórkowska odpowiada krótko: – Z lenistwa.

– Trzeba jednak liczyć się z faktem, że dorosły człowiek ma prawo odejść z domu – przypomina w broszurze „Kiedy zaginął człowiek” Katarzyna Jaworska, prawniczka współpracująca z ITAKĄ.

Wzór do naśladowania
Rodzina i przyjaciele Maćka w Fundacji ITAKA stawiani są za wzór – poszukiwania zorganizowali według najskuteczniejszego modelu: znajomi – szpitale – policja – ITAKA. Na stronie internetowej www.gdziejestmaciek.p l relacjonują dzień po dniu, jak przebiega akcja.

1 stycznia: Sprawdziliśmy wszystkie miejsca możliwego pobytu Maćka – bez rezultatu.
Wszyscy znajomi rozklejają plakaty o zaginięciu.
3 stycznia: Radio Kampus zaangażowało się w akcję poszukiwania Maćka i nadaje komunikaty o zaginionym
6 stycznia: Przeszukaliśmy teren pól wilanowskich i skarpy.
9 stycznia: Cała Polska rozkleja plakaty. Do akcji poszukiwań Maćka przyłączyły się: Wrocław, Kraków, Gdańsk, Poznań i Szczecin.
18 stycznia: Kolejne media będą zamieszczały informacje/reportaże o naszych poszukiwaniach: TVP1 magazyn “Na celowniku”; Newsweek i inne. Już jutro materiał ukaże się w stołecznym dodatku Gazety Wyborczej.
22 stycznia: Jak co dzień sprawdziliśmy kolejne miejsca i przepytaliśmy kolejne osoby. Bez rezultatu…

– To wszystko jest jak pogoń za cieniami – mówi Anna Marczak. – Często ktoś zgłasza, że widział osobę podobną do Maćka, ale na ogłoszenie o jego zaginięciu trafił np. w innym sklepie i nie zdążył już go zatrzymać.

Poszukiwania
W ciągu miesiąca poszukiwań twarz Maćka Marczaka poznali wszyscy warszawiacy. Wszystko za sprawą ogromnej akcji, w którą zaangażowały się największe warszawskie i ogólnopolskie media oraz firmy reklamowe. Udostępniły jego rodzinie darmowe ogłoszenia na przystankach i bilbordach.
– W samej Warszawie pomaga nam cały czas około 150 osób, cała kampania to spontaniczny wynik działania przyjaciół Maćka – opiwiada matka Maćka. – Media zainteresowały się nami na serio w chwili, gdy zorganizowaliśmy przeczesywanie pól wilanowskich.

Akcję, która wykluczyła jeden z najczarniejszych scenariuszy historii zaginięcia chłopaka opisywał dziennikarz PAP, transmitowała na żywo TVN24, później relacje powtórzyły wieczorne dzienniki. Przy użyciu policyjnych psów tropiących i z pomocą mieszkańców okolicznych osiedli, przeszukano kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych podmokłego, łąkowego terenu, który według warszawskich policjantów jest idealnym miejscem do ukrywania zwłok. Nie znaleziono żadnych śladów Maćka, dzięki czemu wykluczono morderstwo.

Świeczka na grobie
Według statystyk policji w 95 procentach przypadków, udaje się poznać los zaginionego. To, co dzieje się z resztą, na zawsze pozostaje zagadką. Rodziny szukają bliskich czasem nawet kilkanaście lat.

– Moment zwątpienia przychodzi po kilku latach. Wtedy często słyszymy, że lepiej jest postawić świeczkę na grobie, niż w nieskończoność czekać na wiadomości – komentuje Krystyna Napiórkowska.

Pomimo, że według nieoficjalnych danych większość zaginionych odnajduje się w ciągu pierwszych dwóch tygodni, rodzice Maćka nie tracą nadziei na jego powrót do domu.

Jeśli Ty też chcesz pomóc w poszukiwaniach, wejdź na stronę www.gdziejestmaciek.pl lub www.zaginieni.pl i wydrukuj plakat. To bardzo prawdopodobne, że Maciek mógł udać się do Twojego miasta.

Autor artykułu: Anna Wittenberg

Polscy piłkarze ręczni w II rundzie MŚ

Monday, January 22nd, 2007

Podopieczni trenera Wenty pod drugim zwycięstwie w fazie grupowej mistrzostw świata awansowali dalej bez względu na wynik ich ostatniego, poniedziałkowego meczu z gospodarzami, Niemcami.

Jeżeli brać pod uwagę sporty zespołowe i ich popularność, piłka ręczna zdecydowanie ustępuje piłce nożnej, siatkówce i koszykówce. Ale poziomem sportowym w Polsce ustępuje tylko siatkówce. Naturalnie narażam się wielu fanom futbolu, ale jestem obiektywny. Polscy szczypiorniści odgrywają czołowe role w klubach Bundesligi, uchodzącej za najsilniejszą ligę świata, czego o piłkarzach długo nie powiemy. Zresztą najłatwiej porównać wyniki obu zespołów w mistrzostwach świata (tak na marginesie, oba turnieje odbywają się w Niemczech). O piłkarzach nic nie powiem, nie będę rozdrapywał ran, natomiast szczypiorniści zagrali dwa razy i dwa razy pewnie wygrali.

Ambitne cele

Gra na parkietach niemieckich hal, to nie tylko szansa pokazania światu siły naszego szczypiorniaka, ale i walka o olimpiadę. Trener Wenta jasno określił, że pierwszą siódemka to cel dla jego zespołu. Dlaczego siódemka? Bo zespoły z miejsc 2-7 mają zapewniony udział w turniejach kwalifikacyjnych do Pekinu. Cel ambitny, ale trzeba przyznać, że trener ma podstawy do takich szacunków. Sparingi przed mistrzostwami miały pokazać gdzie aktualnie “jest” nasza kadra i zwycięstwo m.in. z Rosją, bardzo dobra gra z Islandią, Norwegią i nader wszystko z Hiszpanami (aktualni mistrzowie świata), pozwoliły Polakom mierzyć wysoko. Trener Wenta ma dobrą, młodą i utalentowaną drużynę. Naturalnie turniej to co innego niż liga lub sparingi reprezentacyjne, ale…

…wyniki mówią same za siebie

Zwycięstwa nad Argentyną (29-15) i nad Brazylią (31-23) pozwoliły Polakom zapewnić sobie awans do kolejnej rundy. Cel minimum osiągnięty. Równie co zwycięstwam istotne jest wzmocnienie wiary we własne umiejętności i nabranie właściwego rytmu gry. Czynniki bardzo istotne w obliczu ważniejszych spotkań. Dziś po meczu z Brazylią, Bogdan Wenta powiedział, że jutrzejszy mecz z gospodarzami to będzie ich pierwszy finał. Naturalnie każdy mecz polsko-niemiecki rodzi nie tylko sportowe emocje. Warto zaznaczyć, że trener Wenta w przeszłości grał w kadrze Niemiec, gdzie jest wielce poważanym i szanowanym fachowcem, a dodatkowo większość naszych graczy gra w Bundeslidze. Nie tylko przez to Niemcy będą trudni do pokonania gdyż oprócz poziomu sportowego, Polacy będą musieli sobie poradzić z sędziami i żywiołowo dopingującą publicznością (polskich kibiców ma być około 1000). Zresztą jak zauważa sam trener kadry mistrzostwa są ustawione totalnie pod Niemców.

Prawdziwe mistrzostwa dopiero jutro

Jutrzejszy mecz będzie miał wpływ nie tylko na sferę mentalną, ale i stricte sportową, gdyż do układu tabeli w II rundzie liczy się tylko mecz z zespołem, który awansuje z grupy. Ewentualne zwycięstwo pozwoli naszym piłkarzom zająć wysokie miejsce w grupie I prawdopodobnie z Francją, Słowenią, Islandią i Tunezją. Walka z tymi zespołami pokaże, na co tak naprawdę stać naszych reprezentantów i czy zapowiedzi o “magicznej siódemce”, czyli awans do ćwierćfinału jest realny. Jeśli Bielecki będzie rzucał tak jak dziś z 10 metrów, jeśli Jurecki będzie walczył za trzech w “kole”, a na skrzydłach będą szaleć Jurasik i Tłuczyński, wsparci Tkaczykiem, Lijewskim i Siodmiakiem, przed Polakami nie powinno być przeszkody nie do pokonania.

Autor artykułu: Bartek Kulesza

Jan Mazoch utrzymywany w śpiączce, jego stan się nie pogarsza

Sunday, January 21st, 2007

Jan Mazoch jest po drugiej tomografii komputerowej, która nie wykazała zmian, świadczących o pogarszającym się stanie jego zdrowia. Jeśli nic się nie zmieni, to lekarze podejmą w poniedziałek decyzję o jego wybudzaniu – powiedziała w rozmowie z gazetą Wiadomości24.pl Anna Niedźwiedzka, rzeczniczka prasowa krakowskiego szpitala.

Skoczek jest w tej chwili utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej.

– Zazwyczaj po takich urazach wprowadza się pacjenta w taki stan, aby spowolnić i uspokoić czynności mózgu. Stosuje się także hiperwentylację – tłumaczy dla Wiadomości24.pl dr Elżbieta Sałkowska, neurolog. – Lekarze muszą teraz zrobić wszystko, aby nie dopuścić do obrzęku i sklinowania pnia mózgu, który odpowiada m.in. za oddech. Jeśli do tego dojdzie, pacjentowi będzie grozić śmierć – tłumaczy.

Zdaniem dr Sałkowskiej, zapowiedzi krakowskich medyków o tym, że jutro podejmą decyzje w sprawie wybudzania skoczka, są dobrą nowiną. – Zazwyczaj trwa to trochę dłużej, więc prawdopodobnie mają pozytywne przesłanki, co do jego stanu – mówi.

Trudno ocenić, jakie mogą być konsekwencje tego upadku dla skoczka. Na tym etapie nie można przeprowadzić badania neurologicznego, będzie to możliwe dopiero po odstawieniu środków farmakologicznych. Innych urazów, oprócz urazów twarzo-czaszki, nie stwierdzono. Lekarze są w stałym kontakcie z trenerem zawodnika i z lekarzem z Pragi, ale nie zostały też podjęte żadne decyzje w sprawie przewiezienia skoczka do szpitala w Czechach. – Nasi medycy są w stałym kontakcie z czeskimi lekarzami, ale decyzji o transporcie nie ma – powiedziała gazecie Wiadomości24.pl rzeczniczka szpitala.

Czeski skoczek Jan Mazoch uległ poważnemu wypadkowi podczas drugiej serii wczorajszych zawodów Pucharu Świata w Zakopanem. Podczas skoku, na skutek podmuchu wiatru stracił równowagę i runął z dużej wysokości na zeskok. Po uderzeniu stracił przytomność, został od razu odwieziony do zakopiańskiego szpitala, a w nocy przetransportowany do szpitala uniwersyteckiego w Krakowie.

Autor artykułu: Przemysław Trubalski, Współautor: Adam Plona

Wiatr wygrywa w Zakopanem, zawody odwołane!

Sunday, January 21st, 2007

Zbyt silne podmuchy wiatru uniemożliwiły rozegranie choćby pierwszej serii niedzielnego konkursu na Wielkiej Krokwi. Zanim na rozbiegu pojawił się pierwszy zawodnik, jury podjęło decyzję o odwołaniu skoków.

Niedzielny konkurs Pucharu Świata w Zakopanem miał przebiegać w cieniu sobotniego dramatu Jana Mazocha. Zarówno zawodnicy oraz trenerzy, jak i tysiące kibiców pod Wielką Krokwią zsolidaryzowało się z Czechem, który przebywał w stanie śpiączki farmakologicznej. Skoczkowie pojawili się jednak na skoczni i czekali na swoją kolej.

Zaplanowany pierwotnie na godzinę 13.45 start był opóźniany przez zbyt silne podmuchy wiatru. W obliczu wczorajszego wypadku, jury na czele z Walterem Hofferem, musiało być nadzwyczaj ostrożne, jeszcze bardziej priorytetowo stawiając bezpieczeństwo skoczków.

Wiatr wzmagał się z każdą minutą, a organizatorzy drżeli o losy imprezy. Wszyscy z dużą niepewnością obserwowali coraz silniej falujące flagi i transparenty. Kilkanaście minut po czternastej odbyło się specjalne zebranie jury oraz trenerów. Niestety, warunki atmosferyczne nie pozwoliły oddawać bezpiecznych skoków i podjęto decyzję o ostatecznym odwołaniu niedzielnego konkursu.

Postanowienie jury należy jednak uznać za słuszne i jedyne z możliwych. Kibice zgromadzeni pod skocznią musieli obejść się smakiem, lecz po ostatnich wydarzeniach każdy chyba zrozumie powody anulowania zawodów. Grunt to zdrowie i życie. Dopiero potem powinno przychodzić miejsce na rozrywkę i emocje.

Autor artykułu: Krzysztof Baraniak

e-kartka z kalendarza, 14 stycznia

Sunday, January 14th, 2007

14 stycznia jest 14. dniem w kalendarzu. Do końca roku pozostało 351 dni. Przeczytaj co ważnego wydarzyło się tego dnia w Polsce i na świecie.

Najlepsze życzenia od Wiadomosci24.pl dla dzisiejszych solenizantów: Feliksa, Krystiana, Niny, Piotra.

Dziś Nowy Rok w kościele prawosławnym

Prognoza pogody:

Polska jest pod wpływem niżu znad Sztokholmu w strefie frontów atmosferycznych z nim związanych, Z północnego zachodu przejściowo zacznie napływać nieco chłodniejsze powietrze.

Ciśnienie będzie spadać.

Będzie pochmurno z większymi przejaśnieniami, zwłaszcza na zachodzie. Miejscami opady deszczu, głównie o charakterze przelotnym. Temp. maks. od 6 st. na Suwalszczyźnie do 12 st. w Małopolsce. Wiatr dość silny i silny, porywisty, w porywach 20-26 m/s, na północy 30-35 m/s, zachodni i północno-zachodni.

14 stycznia urodzili się:

38 p.n.e. – Druzus Starszy, wódz rzymski (zm. 9 p.n.e.)
1131 – Waldemar I Wielki, król Danii (zm. 1182)
1718 – Katarzyna Agnieszka Ludwika Sapieha, łowczyna litewska, działaczka konfederacji barskiej (zm. 1779)
1770 – Adam Czartoryski, polski przywódca Wielkiej Emigracji (zm. 1861)
1804 – Paweł Rzewuski, sufragan warszawski (zm. 1892)
1875 – Albert Schweitzer, francuski filozof, muzyk i lekarz-misjonarz (zm. 1965)
1882 – Nina Ricci, francuska kreatorka mody (zm. 1970)
1887 – Hugo Steinhaus, polski matematyk (zm. 1972)
1892 – Martin Niemöller, niemiecki pastor, działacz antyfaszystowski (zm. 1984)
1902 – Alfred Tarski, polski logik i matematyk (zm. 1983)
1919 – Giulio Andreotti, włoski polityk
1934 – Marek Hłasko, polski pisarz (zm. 1969)
1941 – Faye Dunaway, amerykańska aktorka
1942 – Krzysztof Klenczon, polski kompozytor, wokalista i gitarzysta (zm. 1981)
1969 – Dave Grohl, amerykański muzyk, członek zespołu Nirvana

14 stycznia zmarli:

1163 – Władysław II Arpadowicz, król Węgier (ur. 1131)
1742 – Edmond Halley, angielski astronom (ur. 1656)
1762 – Elżbieta Piotrowna, caryca Rosji (ur. 1709).
1898 – Lewis Carroll, brytyjski pisarz, matematyk, logik i fotograf (ur. 1832)
1905 – Ernst Abbe, niemiecki fizyk (ur. 1840)
1957 – Humphrey Bogart, amerykański aktor (ur. 1899)
1972 – Fryderyk IX Glücksburg, król Danii (ur. 1899)
1978 – Kurt Gödel, austriacki logik i matematyk (ur. 1906)
1983 – Wacław Majewski, sufragan warszawski (ur. 1891)
1999 – Jerzy Grotowski, polski reżyser, teoretyk teatru (ur. 1933)

Wybrane wydarzenia ważne dla Polski:

1807 – Napoleon Bonaparte wydał dekret ustanawiający na zajętych przez wojska francuskie ziemiach polskich rząd tymczasowy pod nazwą Komisji Rządzącej.
1863 – W nocy z 14 na 15 stycznia miała miejsce w Warszawie branka, która przyspieszyła wybuch powstania styczniowego.
1917 – Rozpoczęła działalność Tymczasowa Rada Stanu.
1925 – Rozpoczął się trzeci zjazd Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. Zjazd uchwalił zmianę nazwy na Komunistyczną Partię Polski.
1927 – Polska policja aresztowała kilkuset członków białoruskiej partii “Hromada”, wśród nich kilku posłów na Sejm.
1945 – Odbyła się inauguracja pierwszego roku akademickiego na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
1982 – Ukazał się pierwszy numer dziennika rządowego Rzeczpospolita.
1993 – Na Bałtyku zatonął polski prom pasażerski Jan Heweliusz.

Wydarzenia na świecie:

1128 – Synod w Troyes pod przewodnictwem kardynała legata Mateusza d’Albano i Bernarda opata Clairvaux uprawomocnił powstanie zakonu templariuszy.
1701 – Założono pierwszą szkołę morską w Rosji.
1762 – “Cud domu brandenburskiego” – przewrót na dworze petersburskim, który spowodował wycofanie się Rosji z wojny przeciwko Prusom. Zmarła caryca Rosji Elżbieta I, nieprzejednany wróg Fryderyka II. Tron objął jego sympatyk Piotr III co doprowadziło do zasadniczego zwrotu w wojnie siedmioletniej oraz jej końca.
1943 – Rozpoczęła się aliancka konferencja w Casablance.
1967 – Początek ruchu hippisowskiego
1972 – Na duński tron wstąpiła Małgorzata II.
1980 – Partia Kongresowa Indiry Gandhi przejęła władzę w Indiach.

(Na podstawie: Wikipedia i PAP)

Autor artykułu: Andrzej Zaranek

Jak wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy

Saturday, January 13th, 2007

Już jutro odbędzie się XV Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tutaj dowiesz się, w jaki sposób możesz aktywnie wziąć w niej udział, nie ruszając się z domu.

Drugi rok z rzędu pieniądze zbierane są dla ratowania życia dzieci poszkodowanych w wypadkach i na naukę udzielania pierwszej pomocy.
Dzięki funduszom z poprzedniego finału, Fundacja od kwietnia 2006 roku prowadzi program edukacyjny “Ratujemy i uczymy ratować”. Polega on na szkoleniu nauczycieli szkół podstawowych (klasy 1-3), którzy później przekażą dzieciom swoją wiedzę. Do chwili obecnej przeszkolono już ponad 3620 osób.

Aby wesprzeć Fundację w dniu finału można:

– wrzucić pieniążek do puszki jednego ze 120 tysięcy wolontariuszy
– wysłać SMS o treści SERCE na numer 7547. Koszt SMS-a: 5 PLN + VAT. 5 złotych trafia na konto Orkiestry
– wziąć udział w licytacji złoto-srebrnych medali i złotych kart telefonicznych poprzez stronę internetową licytacja.wosp.org.pl lub telefonicznie: (0 22) 622 20 20
– dokonać bezpośredniej wpłaty kartą płatniczą poprzez stronę internetową www.wosp.org.pl lub telefonicznie: (0 22) 547 44 44
– zadzwonić na Linię TP: 0 400 407 401. Kosz połączenia: 4,06 PLN + VAT. 4,06 złotego trafia na konto Orkiestry

W ciągu całego roku można:

– skorzystać z oferty sklepiku internetowego z gadżetami Wielkiej Orkiestry na stronie www.zlotymelon.pl.
– na kilka tygodni przed finałem wejść na stronę aukcje.wosp.org.pl i tam wziąć udział w akcjach z których zebrane pieniądze trafiają na konto Orkiestry. Na aukcjach tych można znaleźć samochód terenowy, replikę gitary Erica Claptona, diamentową płytę Piotra Rubika oraz.. blisko 11 tysięcy innych przedmiotów.

Nadchodzi nowa tradycja

W tym roku po raz pierwszy Fundacja zorganizowała bieg “Policz się z cukrzycą”. Bieg rozpocznie tradycję finałowych spotkań, które mają na celu wyrażenie solidarności z ludźmi, którzy ze względu na chorobę potrzebują pomocy. Bieg odbywać się będzie na ulicach Warszawy i co roku będzie poświęcony innemu problemowi, jaki stara się rozwiązać Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w swojej działalności. Na przykład poprzez prowadzenie programów medycznych lub edukacyjnych, czy poprzez inne przedsięwzięcia, jakich w ciągu całego roku naszej pracy zdarza się naprawdę wiele – czytamy na stronie Orkiestry.

Na czele peletonu stanie jedna z niewielu gwiazd show-biznesu, przyznająca się do walki z cukrzycą – Mandaryna.

Udział w biegu jest bezpłatny i wystartować może każdy kto skończył 8 lat. Niestety liczba miejsc jest ograniczona (1786 osób), więc kto pierwszy ten lepszy. Podczas biegu nie będzie liczony czas i każdy kto dobiegnie do mety otrzyma okolicznościowy medal, ciepłą herbatę oraz dyplom potwierdzający uczestnictwo w biegu.

Autor artykułu: Krzysztof Ostanówko

Kelner w wielkim mieście

Saturday, January 13th, 2007

Radek ma 19 lat, pochodzi z Przemyśla. Po zdaniu matury postanowił wyjechać do Warszawy, aby zarobić pieniądze, które pomogą mu spełnić marzenia. Wywiad z młodym kelnerem.

Wielu młodych ludzi po ukończeniu szkoły średniej wybiera się na studia, lub wyjeżdża do pracy za granicę. Ruszyłeś z Przemyśla do Warszawa. Dlaczego?

- Nie dostałem się na takie studia na jakie planowałem. Złożyłem podanie do Studium Medycznego w Przemyślu, w którym mieszkam, a semestr zaczyna się dopiero 22 stycznia. Postanowiłem, iż wolny czas spędzę i w innym mieście zarabiając pieniądze.

W Warszawie mogłeś liczyć na pomoc rodziny, znajomych?

- Pojechałem sam, ale mogłem liczyć na pomoc siostry, która od kilku lat mieszka, uczy się i pracuje w Warszawie. Dzięki niej miałem bezpłatne zakwaterowanie (na niewygodnym fotelu) i rodzinną atmosferę.

Jak szukałeś pracy? Korzystałeś z prasy, internetu? Szukałeś miejsca, gdzie będziesz się dobrze czuł jako człowiek, czy górę wzięła chęć zarabiania za wszelką cenę?

- Praca, która mnie interesowała, dotyczyła gastronomii. Szukałem pracy jako kelner. Przeglądałem prasę, potem wyruszyłem na miasto. Pierwsza restauracja okazała się bardzo miła dla oka, a szef bardzo sympatyczny. Po krótkiej rozmowie kwalifikacyjnej zaproponowano mi pracę od następnego dnia. Z barmana przeszkoliłem się na kelnera.

Pracowałeś o różnych porach dnia, nie miałeś dosyć? Co cię motywowało?

- Na początku, do pracy chodziłem z uśmiechem, chciałem się wszystkiego uczyć, bliżej poznać kolegów, ale po jakimś – czasie bywały momenty – miałem już wszystkiego serdecznie dosyć. To za sprawą dużego ruchu, ciągłych pretensji i gróźb, że mnie zwolnią. Do pracy motywowała mnie jedynie chęć zarobienia pieniędzy.

Nie jest to praca należąca do łatwych, ciekawych…

- Wykonywałem zadania, których każdy jest się w stanie nauczyć. Praca kelenera wymaga dużej cierpliwości i wytrwałości.

Czego Ci brakuje po powrocie?

- W pracy poznałem wielu kolegów (w której restauracji pracowali jedynie mężczyźni) i gdy wyjeżdżałem żal mi było sie z nimi rozstawać.

Podawałeś do stołu przy którym siedział ktoś znany?

- Restaurację odwiedzało sporo osób znanych z telewizji, np. Krzysztof Grabowski, Krzysztof Oliwa, a także były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Fajnie było móc nalewać napoje, tak znanym osobom.

Co wywarło na tobie pozytywne wrażenie?

- Święto Halloween. Specjalnie dla zostały zaproszone profesjonalne wizażystki, które zrobiły nam dziwne rzeczy na twarzy. Nie obyło się również bez strojów, które budziły przerażenie na twarzach klientów. Z jednej strony bardzo ciekawy dzień, coś nowego, coś innego, ale nie można zapomnieć o klientach, którzy czekają na swoje dania i napoje, i trzeba było wracać do pracy.

Widzisz siebie w roli kelnera?

- Jeżeli życie zgotowałoby mi jeszcze jedną okazję do wyjazdu chętnie bym z niej skorzystał. Plusy to nabieranie doświadczenia, poznanie nowych ludzi i miejsc, a minusy, to dużo godzin pracy i ciężkie momenty, z którymi trzeba sobie samemu dawać radę.

Autor artykułu: Łukasz Solski

DBE: Odwołany mecz w Ostrowie Wielkopolskim

Saturday, January 6th, 2007

Kibice w Ostrowie Wielkopolskim nie zobaczą dziś w akcji najlepszego snajpera Dominet Bank Ekstraligi, Amerykanina Antonio Hudsona (średnia 19,7 punktów/mecz). Powód? Pojedynek Gipsaru Stali z Polonią SPEC Warszawa został odwołany.

Spotkanie zostanie rozegrane w innym terminie, ponieważ aż dziewięciu graczy Stali zachorowało na grypę żołądkową. Działacze ostrowskiego klubu nie mieli innego wyjścia, jak tylko zwrócić się z wnioskiem do Polskiej Ligi Koszykówki o przełożenie meczu i wyznaczenie nowego daty pojedynk

Autor artykułu: Marcin Indzierowski