Archive for November, 2006

Rembrandt – mistrz światłocienia w Muzeum Narodowym w Warszawie

Thursday, November 30th, 2006

Akwaforta to trudna technika graficzna. Polega na naniesieniu rysunku za pomocą rysika na metalową płytkę pokrytą werniksem. Płytka, po wytrawieniu kwasem, staje się matrycą, którą pokrywa się farbą drukarską. Absolutnym mistrzem akwaforty był Rembrandt. W Muzeum Narodowym w Warszawie, z okazji 400. rocznicy urodzin artysty, zorganizowano wystawę, na której zgromadzono jego ryciny i rysunki znajdujące się w polskich zbiorach.

Grafiki, czasem odrobinę większe od znaczka pocztowego, czasem wielkości pocztówki, zadziwiają precyzją. Żadna kreska nie jest przypadkowa, każda, nawet najmniejsza, ma znaczenie. Rembrandt potrafił kilkoma ruchami rysika oddać charakter, stan ducha portretowanej osoby czy nastrój sceny. Ogromną rolę w jego dziełach odgrywa światło. Głębokie, aksamitne cienie miękko łączą się z jaśniejszymi fragmentami, dając wrażenie niesłychanej głębi, niełatwej do uzyskania w akwaforcie. Żaden z kilkudziesięciu uczniów Rembrandta (prace kilku z nich także można zobaczyć na warszawskiej wystawie) nie dorównał mistrzowi.
Artysta świetnie posługiwał się perspektywą powietrzną – dalsze plany zaznaczone są lżejszą kreską lub dodatkowym trawieniem, tak, by stanowiły jedynie uzupełnienie kompozycji, tło dla głównego tematu. Oglądając prace nie mamy wątpliwości, co artysta chciał podkreślić, na co zwrócić uwagę widza. Jego kreska jest delikatna, ale zarazem widać w niej niesamowitą pewność ręki.

Rembrandt to prawdziwy mistrz światłocienia. Udowadniał to zwłaszcza w scenkach rodzajowych i biblijnych. Uwagę widza zwraca nieprawdopodobna dbałość o szczegóły – dokładny kształt sprzączki u buta czy splot na wiklinowym koszu. Nie ma tam zbędnej kreski. Artysta w doskonały sposób potrafił uchwycić dynamikę ruchu. Natomiast jego, zdawałoby się stateczne, portrety bardzo wiele mówią o bohaterach. Oddają ich charakter i emocje – śmiech, łzy, zamyślenie, smutek. Rembrandt lubił portretować swoją ukochaną żonę Saskię. Na grafikach uwiecznił też swoich rodziców oraz wiele przypadkowych osób – żebraków, rozmaitych sprzedawców, chłopów czy dzieci.

Mistrz miał spore poczucie humoru, co widać na niektórych jego pracach prezentowanych w Muzeum Narodowym. Np. na rycinie “Sprzedawca trutki” (“Szczurołap”), przedstawił mężczyznę stojącego na progu domu, z kijem, na szczycie którego umieszczony jest kosz z martwymi szczurami. Mężczyzna ów sprzedaje gospodarzowi trutkę, zaś żywy gryzoń siedzi mu w najlepsze na ramieniu.
Rembrandt często w swojej twórczości powracał do niektórych tematów i osób – zmieniał ujęcie, detale, czasem kompozycję sceny. Był artystą wszechstronnym – dużo rysował, najchętniej posługiwał się piórem, kredkami (lubił sangwinę). Jako pierwszy wydobył artystyczne możliwości, jakie daje posługiwanie się suchą igłą. Takie grafiki charakteryzują się miękką, aksamitną kreską. Mistrzowskim i chyba najbardziej znanym dziełem prezentującym tę technikę są “Trzy krzyże”.
Dziwię się jednak, że przed Muzeum Narodowym nie ustawiają się kolejki, jak na wystawę impresjonistów sprzed lat. Ekspozycja 170 rysunków i rycin Rembrandta, obejmująca 40 lat twórczości mistrza z pewnością jest ogromnym wydarzeniem, wartym zobaczenia “na żywo”.

Wystawa jest czynna do 3 grudnia, czyli tylko do tej niedzieli.

Autor artykułu: Magdalena Tobik

Grzegorz Bronowicki bliski przejścia do RC Lens

Wednesday, November 22nd, 2006

Zawodnik Legii Warszawa i reprezentacji Polski Grzegorz Bronowicki, jest jednym z głównych celów skautów Racing Club de Lens. Informacja podana przez Przegląd Sportowy błyskawicznie pojawiła się na oficjalnym forum francuskiego klubu.

Francuski klub jest zdecydowany na wykupienie Grzegorza Bronowickiego już w najbliższym okienku transferowym. O wystosowaniu oferty do Legii zdecydował ostatni mecz, jaki rozegrał Bronowicki w Lubinie. Drużyna Legii przegrała z Zagłębiem Lubin 0:1, jednakże gra reprezentanta Polski na tyle spodobała się wysłannikom RC Lens, że są oni już praktycznie zdecydowani na wykup zawodnika.

Życie i kariera Grzegorza Bronowickiego to bardzo dobry materiał na książkę, albo film. Mało kto wróżył mu tak kolorową karierę piłkarską. Sam Bronowicki na początku swojego dorosłego życia był… górnikiem. Tak to nie pomyłka! Piłkarz pracował na przodku w kopalni “Bogdanka” w Łęcznej. Dopiero po roku 2000 zawodowo zaczął grać w piłkę nożną, co z początku raczej kiepsko mu wychodziło. Był wychowankiem Górnika Łęczna, ale już na początku swojej drogi piłkarskiej został wypożyczony do Lewartu Lubartów. Można powiedzieć, że dla piłkarza było to zesłanie w piłkarski niebyt i niemal pozbawiało go szans na prawdziwą karierę. Jednak jego pewność siebie i zdecydowanie, jakie prezentował również na boisku sprawiły, że w 2005 roku wrócił do Górnika Łęczna, gdzie grał w sezonach 2001/2002 i 2005/2006, rozegrał 79 spotkań, strzelając przy tym 9 bramek.

Z Górnika Grzegorz Bronowicki trafił do Legii Warszawa. Z warszawskim klubem podpisał czteroletni kontrakt 12 grudnia 2005 roku, od tamtego czasu wystąpił w 62 meczach, zdobywając przy tym 2 bramki. Zaznaczyć jednak trzeba, że strzelanie bramek nie jest głównym atutem Bronowickiego. Jest to piłkarz uniwersalny, który mógłby zagrać na każdej wyznaczonej przez trenera pozycji. W meczach ligowych możemy zobaczyć go na pozycji defensywnego pomocnika, na której z każdym kolejnym meczem czuje się coraz bardziej pewnie. Jego postawa prezentowana na boisku zaowocowała powołaniem do kadry narodowej, w której trener Leo Beenhakker wystawił go na pozycji obrońcy. Regularność i pochwały, jakie zbiera w kolejnych meczach reprezentacji mogą tylko świadczyć o przydatności tego zawodnika.

Jeśli Bronowicki odejdzie z Legii będzie to na pewno jeden z hitów transferowych najbliższego okienka transferowego. Nikt oficjalnie nie ujawnił, jaka jest kwota odstępnego za zawodnika, ale domniemywać można, że nie jest ona niska. RC Lens jest obecnie trzecią drużyną francuskiej I Iigi, powoli szykuje się do przyszłorocznych występów w Lidze Mistrzów i nie zanosi się na to żeby klub z Francji oszczędzał na transferach. Jeśli nasz reprezentacyjny piłkarz odejdzie do Lens, będzie to dla niego niepowtarzalna szansa i możliwość rozwoju, a to może przynieść tylko korzyść naszej piłkarskiej reprezentacji.

Autor artykułu: Tomasz Śpiewak

e-kartka z kalendarza – 22 listopada

Wednesday, November 22nd, 2006

22 listopada jest 326. dniem w kalendarzu. Do końca roku pozostaje 39 dni. Przeczytaj, co zdarzyło się tego dnia.

Najlepsze życzenia od “Wiadomości24.pl” dla dzisiejszych solenizantów: Cecylii, Marka, Stefana.

Prognoza pogody
Polska znajduje się pod wpływem zatoki niżowej związanej z niżem znad Morza Północnego, w strefie frontu atmosferycznego. Wschodnia połowa kraju pozostaje w tej samej ciepłej i wilgotnej masie powietrza, natomiast nad zachodnią połowę napływa nieco chłodniejsze i wilgotne powietrze z zachodu.

Ciśnienie spada. W Warszawie w południe wyniesie 989 hPa.

W środę w kraju pochmurno z przejaśnieniami na wschodzie i krańcach zachodnich. Okresami deszcz, miejscami mglisto. Temperatura maksymalna od 7-8 st C na północy do 11 st C na południowym wschodzie. Wiatr słaby i umiarkowany, z kierunków południowych.

W nocy pochmurno z postępującymi od zachodu rozpogodzeniami. Okresami opady deszczu, na zachodzie zanikające. Lokalnie mgły. Temp. min. od 0 st C w Wielkopolsce do 6 st C na wschodzie. Wiatr słaby i umiarkowany, zachodni i południowo-zachodni, tylko na wschodzie południowo-wschodni.

W Warszawie w środę zachmurzenie duże z niewielkimi przejaśnieniami i opadami deszczu. Temperatura maksymalna 9 st C. Wiatr słaby i umiarkowany, południowo-wschodni. W nocy pochmurno z opadami deszczu. Temp. min. 6 st C. Wiatr słaby i umiarkowany, południowo-wschodni. W czwartek w stolicy zachmurzenie duże z rozpogodzeniami. Możliwy słaby deszcz. Temp. maks. 8 st C. Wiatr słaby, z południowego wschodu.

22 listopada urodzili się:
1616 – John Wallis, angielski matematyk i logik (zm. 1703)
1758 – Feliks Łubieński, polski działacz polityczny, prawnik (zm. 1848)
1827 – Karol Estreicher, polski publicysta, bibliotekarz, bibliograf, historyk literatury i teatru (zm. 1908)
1852 – Paul d’Estournelles de Constant, francuski polityk i dyplomata (zm. 1924)
1869 – André Gide, francuski prozaik (zm. 1951)
1890 – Charles de Gaulle, francuski mąż stanu (zm. 1970)
1901 – Joaquín Rodrigo, hiszpański kompozytor (zm. 1999)
1928 – Krystyna Siesicka, polska pisarka
1930 – Owen Garriott, amerykański astronauta
1934 – Stefan Bratkowski, polski dziennikarz i publicysta
1939 – Waldemar Kuczyński, polski ekonomista, dziennikarz, publicysta, polityk
1940 – Andrzej Żuławski, polski reżyser
1967 – Boris Becker, niemiecki tenisista
1972 – Michał Wójcik, polski artysta kabaretowy, członek kabaretu Ani Mru-Mru
1978 – Magdalena Grzybowska, polska tenisistka

22 listopada zmarli:
1286 – Eryk Glipping, król Danii (ur. 1249)
1594 – Martin Frobisher, angielski żeglarz i odkrywca (ur. ok. 1535)
1774 – Robert Clive, angielski generał, gubernator Bengalu (ur. 1725)
1907 – Asaph Hall, amerykański astronom, odkrywca księżyców Marsa (ur. 1829)
1916 – Jack London, amerykański pisarz (ur. 1876)
1963 – Aldous Huxley, brytyjski pisarz (ur. 1894)
1963 – John Fitzgerald Kennedy, prezydent USA, zginął w zamachu w Dallas (ur. 1917)
1966 – Władysław Bortnowski, generał Wojska Polskiego, dowódca Armii Pomorze w 1939 (ur. 1891)
1997 – Michael Hutchence, australijski wokalista, członek zespołu INXS (ur. 1960)
1998 – Mikołaj Kozakiewicz, polski socjolog oświaty, pedagog, publicysta i polityk (ur. 1923)
2000 – Emil Zátopek, czeski lekkoatleta (ur. 1922)
2001 – Stanisław Zybowski, polski gitarzysta Budka Suflera (ur. 1953)

Wybrane wydarzenia ważne dla Polski:
1757 – Stoczono bitwę pod Wrocławiem.
1864 – Ukończono budowę Mostu Kierbedzia w Warszawie.
1918 – Józef Piłsudski został Naczelnikiem Państwa.
1996 – Polska została członkiem OECD.

Wydarzenia na świecie:
1497 – Vasco da Gama opłynął Przylądek Dobrej Nadziei.
1646 – Wojska francuskie pod dowództwem hrabiego Harcourt zdobyły po długim oblężeniu Lleidę.
1943 – Proklamowano niepodległość Libanu.
1975 – Jan Karol został królem Hiszpanii.
1989 – Aneta Kręglicka została miss świata.
2004 – Miała miejsce ponad 100 tysięczna demonstracja zwolenników Wiktora Juszczenki na głównym placu w Kijowie na Ukrainie po ogłoszeniu jego przegranej w wyborach prezydenckich.
2005 – Angela Merkel została pierwszą w historii kobietą zaprzysiężoną na stanowisku kanclerza Niemiec.
(Na podstawie: Wikipedia i PAP)

Autor artykułu: Andrzej Zaranek

Happening “Stop grypie” w Warszawie

Tuesday, November 21st, 2006

“Grypa chodzi po ludziach”, “Nie kichaj na Grypę. Dąłącz do Brygady Antygrypowej” – z takimi hasłami chodzą po Warszawie wolonatriusze uczestniczący w akcji “Stop grypie- brygada wyszła na ulice”.

Młodzież ubrana w charakterystyczne pomarańczowo-zielone stroje rozdaje ulotki, informuje gdzie można się szczepić i jak odróżnić groźną grypę od zwyczajnego przziębienia. Profilaktyczny Happening potrwa w Warszawie tydzień…Zdaniem Ewy Urbańczyk, koordynatora akcji “Nie kichaj na Grypę- Dołącz do akcji Antygrypowej” Polacy szczepią się najrzadziej ze wszystkich krajów Unii Europejskiej. Te statystyki trzeba w końcu zmienić gdyż bardzo groźne dla zdrowia są powikłania pogrypowe…- przestrzega Urbańczyk. Informacje o punktach szczepień przeciwko grypie można uzyskać pod stołecznym numerem 330 72 33.

Autor artykułu:

11 listopada w Warszawie – “Dmowski musi runąć”

Saturday, November 11th, 2006

Podczas, gdy na pl. Piłsudskiego odbywały się uroczystości rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, pod pomnikiem Romana Dmowskiego zwolennicy i przeciwnicy tej postaci obrzucali się wyzwiskami.

Pomnik Romana Dmowskiego odsłonięty został w piątek, 10 listopada. Od początku budził kontrowersje – jeszcze przed ustawieniem go przy placu na Rozdrożu spotykał się z protestami warszawiaków. Na symboliczną uroczystość odsłonięcia, przybyli przeciwnicy idei postawienia pomnika, z transparentem “noc kryształowa – pamiętamy”.

W nocy z 10 na 11 listopada tablica na pomniku została zamalowana różową farbą, na plecach Dmowskiego pojawiła się swastyka. Wokół figury wypisano sprayem cytaty z wypowiedzi przywódcy Narodowej Demokracji, dotyczące jego negatywnego stosunku do Żydów i Ukraińców. Prezes komitetu budowy pomnika – Ryszard Walczak, zapowiedział że złoży w tej sprawie doniesienie do prokuratury.

Dziś, w czasie, w którym przy Grobie Nieznanego Żołnierza na placu Piłsudskiego odbywały się uroczystości z okazji 88. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, przy pomniku Romana Dmowskiego członkowie jednej z ogólnopolskich kampanii protestowali przeciw uhonorowaniu kontrowersyjnego polityka pomnikiem. “Dmowski musi runąć” – krzyczeli.

Ponieważ w tym samym czasie pod pomnikiem spotkali się przedstawiciele między innymi Polskich Drużyn Strzeleckich oraz innych ugrupowań narodowych propagujących myśl Dmowskiego, wkrótce doszło między zgromadzonymi do nieprzyjemnej wymiany zdań. Gdyby nie ochrona kilkunastu policjantów, prawdopodobnie doszłoby do przepychanek.

– To jest skandal, że staje tu pomnik tak kontrowersyjnego polityka. Będzie on tutaj przyciągał faszystów i antysemitów – mówił jeden z organizatorów protestu.

– Roman Dmowski był wielkim polskim politykiem. Chciał Polski silnej i rozległej terytorialnie, Polski która byłaby domem dla wszystkich Polaków – kontrargumentował Ludwik Wasiak ze stronnictwa kontytuującego endeckie tradycje w Polsce.

Sytuację podgrzewały wypowiedzi osób, które przypadkowo dołączyły do protestu.
– To Żydzi są wszystkiemu winni, jeszcze nie spotakałam rodziny żydowskiej, która byłaby biedna – krzyczała do zgromadzonych pani Alina.
– Na przykładzie tej pani widać kto popiera Dmowskiego – odpowiadali przeciwnicy Dmowskiego i jego pomnika.

Zgromadzeni zapowiadzieli kolejne wystąpienia.

Autor artykułu: Anna Wittenberg

Marek Borowski: – Nie lubię mizdrzyć się do wyborców

Friday, November 10th, 2006

Rozmowa z kandydatem lewicowej koalicji na prezydenta Warszawy

– Czy warto rozbudowywać warszawskie lotnisko na Okęciu, czy raczej zacząć poważnie myśleć o nowym, gdzieś poza miastem?
– Nowy terminal na Okęciu nie wystarczy do obsługi wciąż rosnącej liczy pasażerów. Rozbudowa lotniska to nowe pasy startowe i nowa infrastruktura. To wymaga miejsca. Temat lotniska „gdzieś poza miastem” krąży od kilku lat i wciąż nie jest rozwiązany. Warto w ciągu kilku najbliższych miesięcy podjąć konkretne decyzje. Takie lotnisko nie tylko odciążyłoby Okęcie, ale także mogło służyć, jako zabezpieczenie w awaryjnych sytuacjach. Na razie t rzeba szybko zakończyć rozbudowę Okęcia, stworzyć wygodną i szybką komunikację z centrum miasta.

– Ma Pan koncepcję zmniejszenia korków w stolicy. Jak przekonać warszawiaków do korzystania z komunikacji miejskiej?
– Na pewno nie tak, jak ostatnio zachęcano warszawiaków z okazji „Dnia bez samochodu”. To musi być długotrwały program, nie jednorazowy happening, o którym nikt nic nie wie. Warszawiaków nie przekona się do korzystania z komunikacji miejskiej zanim nie zauważą, że funkcjonuje i ułatwia poruszanie się.

– Rozbudowa metra nie jest rozwiązaniem?
– Opóźnienia przy realizacji inwestycji to wielka słabość obecnych władz miasta. Dotyczy to również metra. Podczas mojej prezydentury metro będzie priorytetem. Jednym z punktów mojego programu jest sprowadzenie najnowszych technologii. Firmy hiszpańskie drążą dziennie 12 – 14 metrów tunelu, czyli 6 – 7 razy więcej niż dzisiaj. Miasto bardzo potrzebuje drugiej linii metra. Warto uczynić wszystko, by ta inwestycja powstała jak najszybciej. Obecnie jednego dnia specjaliści ogłaszają dokładne plany budowy drugiej linii, a kolejnego komisarz Marcinkiewicz, bez konsultacji z dyrekcją metra, dorzuca dodatkową stację i kilka kilometrów trasy.

– Targowisko na stadionie X-lecia to miejsce pracy wielu tysięcy osób. Zlikwidować czy zmodernizować?
– Dlatego, że jest to miejsce pracy tysięcy osób nie można ot tak podjąć decyzji o likwidacji. Warto zastanowić się nad innym wykorzystaniem tego miejsca – np. jako Stadion Narodowy. Trzeba rozmawiać z przedstawicielami targowiska, sprawdzić, jakie alternatywne rozwiązania są w stanie zaakceptować i wtedy przystąpić do ich realizacji.

– A co z Dworcem Centralnym? Ma zostać zburzony a w jego miejscu pojawi się coś nowego…
– Chcę, by Dworzec Centralny podczas mojej ewentualnej kadencji został przebudowany. Warszawiacy nie mogą jednak odczuć utrudnień związanych z pracami budowlanymi. Moja propozycja brzmi: zachować funkcję dworca, ale jednocześnie nadać mu nowoczesny kształt i nową, miejską rolę. Problemy z remontem Dworca Śródmieście pokazują, że taką operację trzeba bardzo dobrze zaplanować.

– Czy to nie wstyd, że stolica dużego europejskiego państwa nadal nie ma obwodnicy?
– Odkorkowanie miasta i odciążenie Warszawy z przejazdu tirów są moimi priorytetami. Korzystam z tych samych dróg, co inni mieszkańcy stolicy. Według mnie polityka obecnych władz miasta jest to zła a obwodnica powinna już dawno odciążyć Warszawę. Rausz zapomniał o konsultacjach społecznych. Niedawno mieliśmy tego przykład w postaci kilku tysięcy protestów odrzuconych przez koalicję PO i PiS w Radzie Warszawy.

– Pana rywal w walce o prezydenturę Warszawy Kazimierz Marcinkiewicz złożył deklarację, iż będzie się starał o środki unijne na budowę stadionu Legii. Ma Pan własną wizję nowoczesnego obiektu piłkarskiego w stolicy?
– Wizję ma komisarz Marcinkiewicz. Ja wiem, jakie są realia i nie obiecuję gruszek na wierzbie. Warszawa i Legia potrzebuje stadionu na 30 tysięcy widzów. Pieniądze na budowę stadionu Legii (180 mln zł) są zarezerwowane w budżecie miasta. Występowanie przez komisarza do sejmiku mazowieckiego przedłuży budowę stadionu o wiele lat, a w tym czasie Legia nawet nie będzie mogła rozgrywać na swoim stadionie spotkań w europejskich pucharach. Budowa powinna rozpocząć się bardzo szybko. Obiekt na Łazienkowskiej już za 3 lata nie będzie spełniał wymogów licencyjnych UEFA. Uważam za konieczne, wybudowanie Stadionu Narodowego na 60 tys. osób. Dopiero przy budowie tego stadionu trzeba wykorzystać pieniądze budżetu państwa oraz z UE.

– Jako prezydent Warszawy jakie decyzje podjął by Pan w sprawie klubu Le Madame?
– Le Madame był jednym z ośrodków tworzenia kultury alternatywnej na bardzo dobrym poziomie. Jeżeli chcemy, by miasto było ciekawe, twórcze i ambitne, to takich miejsc powinno być jak najwięcej. To miejsce powinno wrócić na kulturalną mapę stolicy.

– Jednym z elementów Pańskiego programu jest wsparcie przez samorząd procesu tworzenia infrastruktury szerokopasmowego internetu i zapewnienie powszechnego, cyfrowego dostępu do szerokopasmowych usług elektronicznych do 2010 r. Piękne hasło, ale jak chce je Pan zrealizować?
– Program Cyfrowej Warszawy składa się z trzech elementów – wsparcia tworzenia infrastruktury szerokopasmowej, obywatelskiej sieci opartej na Web 2.0 oraz programu „Diamenty Warszawy”. To szybki rozwój sieci teleinformatycznej w mieście. Sieć pozwoli nie tylko na dostęp do Internetu, ale także wprowadzi zupełnie nowe możliwości – od bezpłatnego telefonu cyfrowego, przez usługi medycznego monitorowania zdrowia chorego, kończąc na stworzeniu obywatelskiego, wirtualnego miasta. Taka sieć zwiększy bezpieczeństwo – można do niej podłączyć miejski system monitorowania oraz kamery prywatnych użytkowników i przedsiębiorstw. Program „Diamenty Warszawy” polega na wspieraniu naszych wybitnych mieszkańców – tak aby mogli oni promować Warszawę przez swoje osiągnięcia. Część tego programu będzie realizowana przez firmy prywatne i rząd, ale samorząd może te działania wspierać i promować.

– Wśród polityków nastała moda na prowadzenie blogów. Dlaczego nie ma Pan swojego bloga?
– Nie lubię mizdrzyć się do wyborców, a już szczególnie nie znoszę grafomanów. Niestety, blogi polityków to na ogół albo jedno, albo drugie, albo jedno i drugie. W pewnym sensie i ja prowadzę blog. Na stronie www.borowski.pl od 5 lat odpowiadam na pytania internautów (wszystkie są dostępne, chyba 1,5 tys. pytań i odpowiedzi). Są tam także wszystkie moje publikacje – piszę w nich, co sądzę o różnych sprawach, ale wtedy, gdy mam coś do powiedzenia. Na tejże stronie polecam blog, ale… mojej żony. To raczej krótkie komentarze żony polityka na różne tematy.

– Pojawiły się pogłoski, iż wystawienie pańskiej kandydatury, w razie przegranej, będzie pretekstem do pozbycia się Pana z grona pretendentów do przywództwa na lewicy?
– Nie słyszałem takich pogłosek, ale mam przeciwników na lewicy, którzy na złość mamie gotowi są odmrozić sobie uszy i być może nawet modlą się o kiepski wynik, albo i aktywnie przeszkadzają. Kandydata z większymi szansami jednak nie mieli i nie wystawili. Postaram się ich rozczarować.

Autor artykułu: Paulina Nowicka

Warszawa – Twoja i moja stacja

Thursday, November 9th, 2006

Ludzie, którzy przyszli na wernisaż fotografii Wojtka Wieteski do felietonów Agaty Passent, byli jak ukazana przez autorów wystawy Warszawa – porażający zwyczajnością, albo niecodziennością.

W YOURS GALLERY odbył się wczoraj wernisaż fotografii Wojtka Wieteski do felietonów Agaty Passent, jednej z najpopularniejszych felietonistek młodego pokolenia.

Wybrałam się tam chętnie, bo cenię Agatę Passent za cięty język, dystans do polityki i umiejętność uważnego obserwowania wszystkiego dookoła.

Agata Passent przyznała, że kiedy padła propozycja, aby wygłaszała na antenie Radia PIN krótkie, bo zaledwie trzyminutowe felietony o stolicy, była pełna obaw. W minifolderze, który przygotowała wraz z autorem zdjęć napisała: „Nie jestem historykiem, więc gdy zaproponowano mi felietony o Warszawie, wiedziałam, że nie mogę udawać varsavianistki. O Warszawie, czyli o czym – zadawałam sobie to pytanie na przestrzeni tych dwóch lat? Jak opisać miasto, które tyle razy odradzało się na nowo, miasto które nie ma jeszcze wyraźnej tożsamości, miasto przejezdne, miasto bez centrum. Skupiałam się na sprawach pozornie zwykłych, na tym, jak codziennie przeciętny mieszkaniec stolicy walczy o przetrwanie w tej miejskiej dżungli”.

Przed Wojtkiem Wieteską stanęło równie trudne zadanie. W ciągu dwóch lat tworzył ilustracje do słów Agaty Passent, a efektem tej pracy jest wystawa zdjęć w YOURS GALLERY. Mogłoby się wydawać, że skoro jest tak zdolnym i cenionym fotografikiem, zmierzył się z pędzącym Nowym Yorkiem, nowoczesnym Tokio czy wciąż odkrywanym na nowo Paryżem, to pstryknięcie kilku dobrych zdjęć na swoim, dobrze znanym terenie będzie wyjątkowo proste. Okazało się, że nic bardziej mylnego, „nie ma (…) nic trudniejszego niż sfotografować rzeczywistość, w której żyje się na co dzień i spojrzeć z dystansem na własne podwórko” – przyznał.

Na czarno-białych i kolorowych fotografiach Wieteski znajdziemy architekturę, martwą naturę, zwierzęta, ulice, ale osią wszystkiego jest człowiek.

Jesienią przechodzę z Tobą, przez pełne kasztanów ulice

Warszawa to miasto pełne kontrastów i form pośrednich. Ciekawym zabiegiem, który to potwierdza jest zestawienie obok siebie zdjęć, o tej samej tematyce, która za każdym razem jednak zostaje zaprezentowana całkiem inaczej. Sporo fotografii autor poświęcił miłości. Możemy zobaczyć parę młodych ludzi, którzy leżą na trawie w namiętnym uścisku. Ona ubrana w odblaskowy, różowy kostium kąpielowy, wokół porozrzucane butelki z napojami, jakieś papierki, ciastka. Fotografia absolutnie nie jest niesmaczna, u wszystkich budziła przyjazne uśmiechy, a może nawet miłe wspomnienie podobnie spędzonego letniego popołudnia.
Usłyszałam za sobą rozmawiającą parę, która na oko mogła być w wieku zakochanych z fotografii. Wyrażali aprobatę dla tego zdjęcia, podobało im się, jak autor uchwycił tych dwoje młodych ludzi, którzy byli tak bardzo w swoim uczuciu prawdziwi.

Tuż obok fotografik zaprezentował, tym razem w czarno-białych barwach, dwoje staruszków przechadzających się po parku pełnym opadłych liści. Jesień życia? Kobieta idzie z mężczyzną pod rękę, na ich twarzach maluje się spokój. Nie wiemy jak przebiegało ich życie, ale na starość mogą chyba znaleźć w sobie wzajemne oparcie. Może tak za pięćdziesiąt lat będzie wyglądała para z poprzedniej fotografii?

Warszawa pełna ulic, placów i drzew

W ciekawy sposób ukazane zostały ulice Warszawy oraz ludzie, którzy na nich pracują albo je przemierzają.

Wojtek Wieteska dokonał ciekawego zabiegu – tak sfotografował ulice, budynki, zabytki, abyśmy łatwo nie mogli ich rozpoznać. Pokazał miasto z całkiem innej perspektywy, pod innym kontem, niż na przykład pokazują nam je pocztówki. W niektóre fotografie wpatrywałam się bardzo długo i chociaż mieszkam w tym mieście od urodzenia, tylko niektóre ulice udało mi się rozpoznać. A podpisów do zdjęć nie ma. Każdy za to może wziąć markera do ręki i na specjalnej listwie zatytułować zdjęcie, napisać co o nim myśli.

Mruczek i skrzecząca pospolitość

Na wystawie znajduje się też sporo śmiesznych fotografii, pod którymi opisy oglądających są szczególnie trafne. Serca wszystkich podbił śpiący niedźwiedź z warszawskiego zoo, który został uchwycony w zabawnej pozie. Podpis głosi, że ochrzczono go Mruczkiem.

Inna fotografia ukazuje stary, obdrapany budynek zakładu fryzjerskiego. Na brudnej szybie przyklejono kartkę z napisem: „SALON PRZENIESIONY NA WOLNOŚĆ”. Pewien zdegustowany widz dopisał: „A pospolitość skrzeczy”.

Warszawiacy

Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, kto bywa na tego typu wernisażach. Przekrój wiekowy był bardzo szeroki, poczynając od chłopczyka lat 6, a kończąc na starszej pani. Mama chłopczyka, prześliczna blondynka o nienaturalnie zielono-turkusowych oczach, wyszykowała malca prawie jak do I Komunii.

Przyszło wielu studentów, zapewne tych, którzy mieli najbliżej. Od razu można było rozpoznać tych z Akademii Sztuk Pięknych, ludzie z Uniwersytetu znacznie mniej rzucali się w oczy. Jedni w bardzo kolorowych strojach i makijażach, inni zauważalni dzięki swojemu przesadnie głośnemu zachowaniu. Jeszcze inni zadumani, skupieni na przedmiocie wystawy.

Różne były też motywy odwiedzenia Yours Gallery.

- Interesuje mnie fotografia i lubię takie codzienne sytuacje w niecodziennym świetle – powiedziała zaczepiona przeze mnie Joanna, studentka I roku, która przyszła do galerii z koleżankami. Na to samo pytanie pewien chłopak, artystycznie okręcony szalikiem rzucił mi tylko „ bo ja chodzę na wszystkie wystawy” i popłynął gdzieś z tłumem.

Na wernisażu było mnóstwo ludzi. Miałam jednak wrażenie, że dla niektórych nie miało właściwie znaczenia czy zdjęcia są dobre czy złe, ani nawet co na nich jest.

Mimo to wszyscy, którzy przyszli na wernisaż stanowili idealne odzwierciedlenie tego, co chcieli pokazać autorzy wystawy. Bez nich to miasto byłoby tylko pustym teatrem, a teatr bez aktorów nic nie znaczy.

Zdjęcia stanowczo lepiej oglądało się dzisiaj, czyli dzień po wernisażu. Wbiegłam do galerii tylko na chwilę, żeby coś sprawdzić i moim oczom ukazały się puste sale. Trudno uwierzyć, że jeszcze wczoraj kłębiły się tu tłumy. Nie udało mi się wyjść po planowanej chwili. Na nowo zachwyciły mnie fotografie i ich bohaterowie, którzy byli tak prawdziwi i tak niezwykli zarazem. Czyż piękno nie tkwi właśnie w prostocie?

Serdecznie polecam.

Autor artykułu: Agnieszka Gierczak