Wczoraj nie doszło jeszcze do podpisania oficjalnej umowy o współpracy między Sportową Spółką Akcyjną Widzew i znanym biznesmenem, właścicielem Piotrcovii, Antonim Ptakiem, bo dojść nie mogło. Najpierw muszą być spełnione, co zrozumiałe w przypadku spółek akcyjnych, pewne wymogi formalne.
Antoni Ptak może stać się jednym z akcjonariuszy Widzewa, jeżeli wszyscy pozostali członkowie Spółki wyrażą na to zgodę.
– Musi więc dojść do spotkania wszystkich akcjonariuszy, a jest ich sześciu – wyjaśniał na wczorajszej konferencji prasowej prezes Widzewa Mirosław Czesny. – Chcemy takie zebranie zwołać w możliwie jak najszybszym czasie, aby m. in. podjąć decyzję o zwiększeniu kapitału Spółki, wydaniu nowej emisji akcji i zaakceptowaniu Antoniego Ptaka jako jednego z wiodących akcjonariuszy. W Spółce obowiązywać będzie jednak zasada, że żaden z akcjonariuszy nie będzie posiadał większości akcji (ponad 50 proc.). Widzew jest wartością całego środowiska łódzkiego i o jego losach nie może decydować jeden człowiek.
– Ja nie chcę rządzić Widzewem, podobnie jak nie chciałem samodzielnie rządzić ŁKS – wyjaśniał Antoni Ptak.
– Jeden człowiek, nawet bardzo zamożny, nie jest w stanie na dłuższą metę, co widać na przykładzie warszawskiej Polonii, udźwignąć ciężaru ponoszonych kosztów. Do piłki nożnej trzeba dokładać duże pieniądze. Chcę natomiast Widzew wspomóc finansowo, aby mógł on znów nawiązać do swych najpiękniejszych tradycji piłkarskich.
Na razie moja pomoc ograniczyła się do wypożyczenia z Piotrcovii Brazylijczyka Bataty i Rafała Grzelaka. Ale w momencie kiedy stanę się akcjonariuszem Spółki będę przekazywał pieniądze na bieżące potrzeby I-ligowej drużyny piłkarskiej Widzewa. Uważam, że w niedalekiej przyszłości dojdzie do dalszego zacieśnienia partnerskiej współpracy między Widzewem i Piotrcovią, która z czasem stanie się naturalnym zapleczem tego I-ligowego klubu – powiedział Antoni Ptak.
– Sądzę, że najpóźniej do 15 października br. wszystkie sprawy związane z funkcjonowaniem Spółki pod nazwą Widzew zostaną uregulowane, zaś w ciągu dalszych 9 miesięcy pozyskamy dla klubu inwestorów strategicznych – dodał Mirosław Czesny. Ale nie na takich warunkach, jakie chciał podyktować nam ITI, który na dalszym miejscu stawiał sprawy sportowe, a na pierwszym biznesowe, korzystne przede wszystkim dla siebie.
Mirosław Czesny, jak i jego najbliżsi współpracownicy, zdają sobie doskonale sprawę z tego, że pozyskiwanie nowych inwestorów strategicznych, jak i dalszych reklamodawców w dużym stopniu zależeć będzie od wyników uzyskiwanych przez drużynę piłkarską w mistrzostwach I ligi. Początkowa faza rozgrywek ekstraklasy nie była zbyt pomyślna dla widzewiaków, ale nie stracili oni bynajmniej szansy na to, aby walczyć o czołową pozycję w tabeli, która zapewniłaby im automatycznie udział w europejskich pucharach w sezonie 2003/2004.
– Dysponujemy, nie tylko moim zdaniem, wartościowym potencjałem piłkarskim – twierdzi prezes Widzewa. – Drużyna z meczu na mecz jest bardziej skonsolidowana, gra coraz lepiej, choć wyniki nie są na miarę naszych oczekiwań, a przede wszystkim oczekiwań kibiców. A piłkarze grają po to, aby właśnie dostarczać im satysfakcji i godziwej rozrywki.
Dzisiaj Widzew staje do kolejnego meczu o ligowe punkty, a jego rywalem będzie na wyjeździe beniaminek ekstraklasy Garbarnia Szczakowianka Jaworzno. Widzew prezentuje wyższe wartości piłkarskie i w teorii jest faworytem. Ale u siebie Szczakowianka walczy twardo, niezwykle ambitnie uskrzydlana dopingiem swych fanów. Wisła w Jaworznie tylko zremisowała.
W składzie Widzewa na dzisiejszy mecz (godz. 15) mają nastąpić zmiany przede wszystkim w formacji obronnej. Z całą pewnością trener Franciszek Smuda pozostawi w niej Kazimierza Węgrzyna, który przez fachowców zwany jest „królem” własnego przedpola. W charakterze kryjącego obrońcy wystąpią Maciej Terlecki i Brazylijczyk Darcy Monteiro. Węgrzyna wspomagać ma ponadto Michał Stasiak.
Przypuszczalny skład Widzewa: Ludwikowski – Terlecki, Węgrzyn, Stasiak, Monteiro – Giuliano, Hermes, Batata, Grzelak – Dymkowski lub Włodarczyk, Andjelkovic.
Autor artykułu: (m. st.)