Archive for September, 2002

Łatwe zwycięstwo koszykarek Polfy

Saturday, September 21st, 2002

W Pabianicach rozpoczął się turniej koszykówki kobiet o Memoriał im. Małgorzaty Kozery – Gliszczyńskiej.

W swoim pierwszym spotkaniu koszykarki Polfy Pabianice pokonały Wisłę Kraków 86: 65 (24:14, 27:26, 18:13, 17:12)
Punkty dla Polfy zdobyły: Kristofova 17, Trześniewska 16, Wlaźlak 14, Polakova 12, Jaroszewicz i Pechova po 8, Szołtysek 5, Piestrzyńska 4, Milena Szymańska 2, Głaszcz, Błaszczyk i Stefańska 0. Najwięcej dla Wisły: Międzik 13, Radwan i Krawiec po 12, Sibora 10.

Koszykarki Polfy od początku spotkania dominowały na parkiecie. Pierwszą kwartę wygrały 10 punktami. W pierwszych minutach drugiej części gry krakowianki zagrały bardzo ambitnie i odrobiły straty. Tylko na tyle pozwoliły im podopieczne trenera Mirosława Trześniewskiego. Z minuty na minutę pabianiczanki powiększały znów przewagę. W końcowych minutach meczu na boisku przebywały trzy młode zawodniczki Polfy: Błaszczyk, Stefańczyk i Szymańska.

Wcześniej w inauguracyjnym spotkaniu zagrały zespoły Aquapark Polkowice z Cukierkami Odrą Brzeg. Zwyciężyły polkowiczanki 82:76, w których składzie grały byłe zawodniczki Polfy: Edyta Koryzna i Agnieszka Pałka. Obie należały do najlepszych zawodniczek swojej drużyny. Edyta Koryzna rzuciła 15 pkt., a Agnieszka Pałka 12.

Aquapark Polkowice – Odra Cukierki Brzeg 82:76 (23:17, 19:25, 27:10, 13:24). Najwięcej punktów: dla Aquaparku Gonciarz–Ciecierska i Koryzna po 15, dla Odry Edyta Krysiewicz (dawniej Łapka) 22.

Dziś: godz. 17.00 Wisła – Aquapark, godz. 19.15 Polfa – Cukierki, jutro – godz. 10.00 Cukierki – Wisła, godz. 12.15 Polfa – Aquapark.

Autor artykułu: (mm)

Wygrać mecz ze Szczakowianką

Saturday, September 21st, 2002

Wczoraj nie doszło jeszcze do podpisania oficjalnej umowy o współpracy między Sportową Spółką Akcyjną Widzew i znanym biznesmenem, właścicielem Piotrcovii, Antonim Ptakiem, bo dojść nie mogło. Najpierw muszą być spełnione, co zrozumiałe w przypadku spółek akcyjnych, pewne wymogi formalne.

Antoni Ptak może stać się jednym z akcjonariuszy Widzewa, jeżeli wszyscy pozostali członkowie Spółki wyrażą na to zgodę.

– Musi więc dojść do spotkania wszystkich akcjonariuszy, a jest ich sześciu – wyjaśniał na wczorajszej konferencji prasowej prezes Widzewa Mirosław Czesny. – Chcemy takie zebranie zwołać w możliwie jak najszybszym czasie, aby m. in. podjąć decyzję o zwiększeniu kapitału Spółki, wydaniu nowej emisji akcji i zaakceptowaniu Antoniego Ptaka jako jednego z wiodących akcjonariuszy. W Spółce obowiązywać będzie jednak zasada, że żaden z akcjonariuszy nie będzie posiadał większości akcji (ponad 50 proc.). Widzew jest wartością całego środowiska łódzkiego i o jego losach nie może decydować jeden człowiek.

– Ja nie chcę rządzić Widzewem, podobnie jak nie chciałem samodzielnie rządzić ŁKS – wyjaśniał Antoni Ptak.

– Jeden człowiek, nawet bardzo zamożny, nie jest w stanie na dłuższą metę, co widać na przykładzie warszawskiej Polonii, udźwignąć ciężaru ponoszonych kosztów. Do piłki nożnej trzeba dokładać duże pieniądze. Chcę natomiast Widzew wspomóc finansowo, aby mógł on znów nawiązać do swych najpiękniejszych tradycji piłkarskich.

Na razie moja pomoc ograniczyła się do wypożyczenia z Piotrcovii Brazylijczyka Bataty i Rafała Grzelaka. Ale w momencie kiedy stanę się akcjonariuszem Spółki będę przekazywał pieniądze na bieżące potrzeby I-ligowej drużyny piłkarskiej Widzewa. Uważam, że w niedalekiej przyszłości dojdzie do dalszego zacieśnienia partnerskiej współpracy między Widzewem i Piotrcovią, która z czasem stanie się naturalnym zapleczem tego I-ligowego klubu – powiedział Antoni Ptak.

– Sądzę, że najpóźniej do 15 października br. wszystkie sprawy związane z funkcjonowaniem Spółki pod nazwą Widzew zostaną uregulowane, zaś w ciągu dalszych 9 miesięcy pozyskamy dla klubu inwestorów strategicznych – dodał Mirosław Czesny. Ale nie na takich warunkach, jakie chciał podyktować nam ITI, który na dalszym miejscu stawiał sprawy sportowe, a na pierwszym biznesowe, korzystne przede wszystkim dla siebie.

Mirosław Czesny, jak i jego najbliżsi współpracownicy, zdają sobie doskonale sprawę z tego, że pozyskiwanie nowych inwestorów strategicznych, jak i dalszych reklamodawców w dużym stopniu zależeć będzie od wyników uzyskiwanych przez drużynę piłkarską w mistrzostwach I ligi. Początkowa faza rozgrywek ekstraklasy nie była zbyt pomyślna dla widzewiaków, ale nie stracili oni bynajmniej szansy na to, aby walczyć o czołową pozycję w tabeli, która zapewniłaby im automatycznie udział w europejskich pucharach w sezonie 2003/2004.

– Dysponujemy, nie tylko moim zdaniem, wartościowym potencjałem piłkarskim – twierdzi prezes Widzewa. – Drużyna z meczu na mecz jest bardziej skonsolidowana, gra coraz lepiej, choć wyniki nie są na miarę naszych oczekiwań, a przede wszystkim oczekiwań kibiców. A piłkarze grają po to, aby właśnie dostarczać im satysfakcji i godziwej rozrywki.

Dzisiaj Widzew staje do kolejnego meczu o ligowe punkty, a jego rywalem będzie na wyjeździe beniaminek ekstraklasy Garbarnia Szczakowianka Jaworzno. Widzew prezentuje wyższe wartości piłkarskie i w teorii jest faworytem. Ale u siebie Szczakowianka walczy twardo, niezwykle ambitnie uskrzydlana dopingiem swych fanów. Wisła w Jaworznie tylko zremisowała.

W składzie Widzewa na dzisiejszy mecz (godz. 15) mają nastąpić zmiany przede wszystkim w formacji obronnej. Z całą pewnością trener Franciszek Smuda pozostawi w niej Kazimierza Węgrzyna, który przez fachowców zwany jest „królem” własnego przedpola. W charakterze kryjącego obrońcy wystąpią Maciej Terlecki i Brazylijczyk Darcy Monteiro. Węgrzyna wspomagać ma ponadto Michał Stasiak.

Przypuszczalny skład Widzewa: Ludwikowski – Terlecki, Węgrzyn, Stasiak, Monteiro – Giuliano, Hermes, Batata, Grzelak – Dymkowski lub Włodarczyk, Andjelkovic.

Autor artykułu: (m. st.)

Krzysztof „Diablo” Włodarczyk walczy na łódzkim ringu

Thursday, September 19th, 2002

Działacze łódzkiej grupy boksu zawodowego Start szykują kolejną gratkę dla miłośników pięściarstwa w naszym mieście. Na listopad planowana jest bokserska gala, której gwiazdą ma być aktualny mistrz interkontynentalny IBF wagi junior ciężkiej – Krzysztof „Diablo” Włodarczyk.

Na łódzkim ringu walczyć ma w obronie tego pasa, a jego rywalem będzie prawdopodobnie Belg Ismail Abdul. Jego rekord to 18 walk wygranych, jedna porażka.

Włodarczyk wywalczył tytuł 7 grudnia ub. roku, kiedy to w Cagliari zaskoczył wszystkich i wygrał przez nokaut techniczny w dziesiątej rundzie z Włochem Vincenzo Rossitto. Pokonać rywala na jego terenie tonie lada sztuka.

Włodarczykowi udała się, mimo że o tej walce dowiedział się dwa tygodnie wcześniej. „Diablo” miał walczyć na pierwszej w Łodzi gali w hali ChKS, był tam obecny, ale zrezygnował z uwagi na walkę w Cagliari. W maju bieżącego roku Włodarczyk obronił tytuł zwyciężając przez nokaut w szóstej rundzie Francuza Badarę M’Baye. Walka odbyła się we Wrocławiu.

Polski pięściarz jest wysoko klasyfikowany w najnowszym rankingu Europejskiej Unii Bokserskiej (EBU) w wadze junior ciężkiej. Awansował w nim na piątą pozycję.

W klasyfikacjach najważniejszych światowych federacji – WBC i IBF, 21-letni Włodarczyk plasuje się odpowiednio na 22. i 15. pozycji.

W najbliższą sobotę Krzysztof „Diablo” Włodarczyk zmierzy się w Stargardzie Szczecińskim z Kameruńczykiem Dieudonne Tefouet o tytuł międzynarodowego mistrza Polski.

O planach grupy boksu zawodowego poinformował nas prezes Startu SSA Jarosław Antoszczyk. Sam swego czasu był pięściarzem i przy okazji podzielił się z nami opinią na temat ostatniej walki Michalczewskiego.

– Nie umniejszam rangi sukcesu Michalczewskiego, ale moim zdaniem powinien już zakończyć karierę i odejść w glorii chwały – powiedział prezes Jarosław Antoszczyk. – Dawno nie widziałem tak zmasakrowanego zwycięzcy walki. A ponadto werdykt budzi moje wątpliwości. Dlaczego nikt nie zna punktacji sędziów do momentu zakończenia pojedynku?

Przecież zawsze to jest ogłaszane. Dlaczego nie ustalono wcześniej reguł walki? To znaczy nie było jasne, czy zostanie zakończona na przykład po trzech nokautach.

Przegrany nie był ani razu na deskach, ani razu nie był liczony, a niestety nie pozwolono mu dokończyć walki. Dziwi mnie, że Richard Hall nawet nie protestował po decyzji lekarza. Po pierwszej walce był wściekły i agresywny, teraz jakby pogodzony z losem.

Najbardziej mnie jednak martwi to, że Michalczewski od dawna nie walczył z żadnym challengerem, wytypowanym przez WBO. Za przeciwników kontraktuje mu się pięściarzy z końca trzeciej dziesiątki listy. „Tygrys” jest wielkim bokserem, ale ostatnia jego walka pozostawiła niesmak.

O tym, że boks w Łodzi jest popularny świadczy fakt, że na Starcie w sekcjach boksu i kick-boxingu trenuje ponad ćwierć tysiąca osób. Każdy może się zgłosić do tych sekcji, młodzież, seniorzy, także mastersi i początkujący bez względu na wiek.

Szczegółowych informacji udziela sekretariat klubu, tel. 611-67-46. Warto spróbować swych sił. Być może ktoś z trenujących na Bałutach pięściarzy wystąpi w gali wraz z Krzysztofem „Diablo” Włodarczykiem.

Autor artykułu: (dk)

Mały szpital w Budowlanych

Thursday, September 19th, 2002

Rugbiści Budowlanych wygrali czwarty mecz z rzędu. Pokonali Folca Warszawa 32:9. Tym razem nie wystąpił lider naszej klasyfikacji – Krzysztof Zając. Dlaczego? – pytamy kierownika drużyny Grzegorza Białkowskiego.

– Krzysiek miał drobny uraz mięśnia czworogłowego. W zasadzie mógł grać, ale trenerzy dmuchali na zimne. Uznali, że nie ma co ryzykować. W pełni zdrowy Zając bardzo przyda się nam w pojedynku z Ogniwem w Sopocie w przyszły weekend.

Najwyższą notę „6” za ostatni pojedynek otrzymał Krzysztof Hotowski. Jego dynamiczne ataki mogły wszystkim się podobać. Przypomnijmy, że Hotowski wygrał ubiegłoroczną klasyfikację na najlepszego łódzkiego rugbistę.

Noty graczy Budowalnych za mecz z Folcem: Królikowski 5, Ciechanowicz 4, Piasecki 5, Mikułko 4, Prach 5, Gil 5, Prasał 5, Kukulski 4, Lublin 5, Pabijańczyk 5, Langowski 5, P. Mrowicki 5, Gomulak nie klasyfikowany, Kraska 5, Zabłocki 5, Szyburski 4, Maciejewski 5, Hotowski 6.

Czołówka klasyfikacji wygląda następująco: Królikowski, Langowski, Prasał po 21, Pabijańczyk, Zabłocki po 20, Mikułko 19, Zając 17, Gomulak, Gil, Hotowski po 16, Fortuna, A. Mrowicki, Prach po 15, Cisak, Lublin po 14.

W drużynie Budowlanych mały szpital. Po ostrym starciu na początku meczu w szpitalu z podejrzeniem wstrząsu mózgu wylądował Piotr Gomulak. Wczoraj atakujący łodzian poddał się badaniu tomografem komputerowym. We wtorek zabieg artroskopi przeszedł Artur Mrowicki. Po oczyszczeniu kolana przez cztery najbliższe tygodnie będzie przechodził rehabilitację. Krzysztofowi Szulcowi zdjęto z nogi gips i też będzie przechodził rehabilitację. Pocieszające jest również to, że Jacek Figura po kontuzji barku czuje się lepiej i pewnie w najbliższym czasie wznowi treningi.

W rozgrywkach ligowych przerwa. Nadszedł czas dla kadry. Na zgrupowanie reprezentacji powołania otrzymali Artur Mrowicki i Krzysztof Hotowski. jednak obaj leczą kontuzję i na obóz nie pojechali.

W trakcie pobytu w Cetniewie kadra rozegra mecz sparingowy z Drużyną Ligi, do której powołania otrzymało pięciu rugbistów Budowlanych: Adam Prach, Piotr Mrowicki, Michał Królikowski, Przemysław Szyburski i Robert Lublin.

Pozostałych zawodników ligowej kadry trener Mirosław Szczepański zabiera na turniej siódemek, który zostanie rozegrany w Siedlcach. Przypomnijmy, że siedmioosobowe rugby ma wielkie szanse stać się dyscypliną olimpijską.

Warto zatem popierać tę odmianę rugby, bo być może dzięki niej łodzianie zagrają na igrzyskach!

Autor artykułu: (pas)

Oddajcie nam ochroniarza!

Thursday, September 19th, 2002

Dziewięćdziesięciu dwóch lokatorów wieżowca na „Manhattanie” żąda przywrócenia do pracy Czesława Marcinkowskiego, ochroniarza z firmy „Security Service”, który przez trzy lata strzegł ich bezpieczeństwa. Wyleciał z posady, bo naraził się jednemu z szefów spółdzielni mieszkaniowej „Śródmieście”.

Lokatorzy wieżowca na „Manhattanie” pod niebiosa wychwalają Czesława Marcinkowskiego.

– Ludzie u niego klucze do domu zostawiali, kilka razy wyciągał lokatorów, którzy utknęli w windzie. Uczynny, grzeczny, drzwi otwierał, gdy ktoś szedł z zakupami.

Potrafił też sobie poradzić z agresywnymi młodymi ludźmi, znał każdego z III i IV klatki, nie bał się lumpów. Z nim czuliśmy się naprawdę bezpiecznie – mówili „Expressowi” zdenerwowani lokatorzy bloku przy ul. Piotrkowskiej 182.

– Jest to jeden z nielicznych tego typu pracowników, do których mamy pełne zaufanie, który należycie i sumiennie wykonuje swoje obowiązki – napisali do Krzysztofa Diducha, prezesa spółdzielni.

– Wyrzucili mnie tylko dlatego, że spytałem jednego z szefów spółdzielni, dlaczego nie płacą w terminie mojej firmie ochroniarskiej – mówi Czesław Marcinkowski. – Przez to i ja dostawałem pieniądze na raty.

– Spółdzielnia jest nam winna pewne kwoty – przyznaje Paweł Włodarczyk, prezes „Security Service” – ale nie spowodowało to wcale opóźnienia wypłat dla naszych pracowników.

– Czesława Marcinkowskiego zastąpiłem innym człowiekiem po telefonie z zarządu spółdzielni. Nie życzyli go sobie i nie uzasadniali dlaczego. A zwolniłem go, bo nie miałem dla niego innego miejsca pracy. Przecież nie wezmę go na swoje utrzymanie.

– Lokatorzy również skarżyli się na pana Marcinkowskiego – przekonuje prezes Diduch. Przyznaje jednak, że nie ma żadnych skarg na piśmie. – Sprawa tego pana jest już zresztą bezprzedmiotowa – dodaje prezes.

– W ogóle rezygnujemy z usług firmy ochroniarskiej. W ramach prac interwencyjnych zatrudnimy teraz bezrobotnych, skierowanych do nas przez Urzędy Pracy. Będziemy mieli nad nimi bezpośredni nadzór i będą tańsi. Ale jeśli pan Marcinkowski zarejestruje się jako bezrobotny i przejdzie badania oraz kwalifikacje, zastanowimy się nad jego zatrudnieniem. Nie mogę jednak powiedzieć jaka będzie ostateczna decyzja.

– Bezrobotni jako ochroniarze? Co za pomysł! – uważają lokatorzy. – Nie chcemy rezygnacji z „Security Service”.

Płacimy za rzeczywistą ochronę, nie za przypadkowych ludzi, nieprzeszkolonych i bez pozwolenia na broń. Bezrobotni mogą sprzątać, ale nie strzec nas i naszych mieszkań! Co w końcu jest ważniejsze? Zdanie prezesa, czy wola mieszkańców?

Autor artykułu: (kow)

Tysiąc kontroli dziennie

Wednesday, September 18th, 2002

Jeżdżący na gapę powinni mieć się na baczności. Według MPK pasażerowie każdego z ich pojazdów są kontrolowani przynajmniej dwa razy dziennie.

Częste kontrole to skutek zastosowania przez MPK nowego systemu rozliczeń z firmami kontrolerskimi. Każda z nich musi przeprowadzić 20 tys. kontroli miesięcznie.

– Daje to liczbę ponad tysiąca kontroli dziennie – mówi Marlena Moździerz, kierownik Zakładu Obsługi Pasażera łódzkiego MPK.

Każdego ranka na trasę wyrusza około 500 pojazdów MPK (200 tramwajów i 300 autobusów). Teoretycznie do każdego z nich kontrolerzy powinni wsiąść przynajmniej dwa razy. Jednak w praktyce wybierają te linie na których można złapać najwięcej gapowiczów, a więc tramwaje jadące do centrum.

Autor artykułu: (mal)

Ksiądz pogonił weselników

Wednesday, September 18th, 2002

Katarzyna i Arkadiusz Żelazowscy na długo zapamiętają swój ślub w kościele św. Józefa przy ul. Ogrodowej. Gdy w minioną sobotę po ceremonii ze wzruszeniem odbierali kwiaty i całusy od swych gości, wkroczył ksiądz i wyprosił wszystkich ze świątyni.

– Podszedł do nas i ku ogólnemu zaskoczeniu oświadczył, że musimy wyjść na zewnątrz – wspomina Kasia Żelazowska. Wszyscy zaczęli protestować bo lało jak z cebra.

Na smaganym deszczem dziedzińcu uroczystość przerodziła się w nerwówkę. Weselnicy pchali się jeden przez drugiego z kwiatami, mało komu udało się wyściskać nowożeńców, a pannie młodej deszczówka z rynny lała się na welon.

– Nie wiedziałam czy płakać, czy się śmiać – wspomina Kasia Żelazowska. – Wszyscy byli zaskoczeni i nawet na przyjęciu o niczym innym nie mówili. W końcu ślub to najpiękniejszy dzień w życiu, a tu…

Żaneta Chądzyńska, druhna Kasi i Arka, nadal przeżywa sobotni incydent: – Kiedy tłumaczyliśmy księdzu, że na zewnątrz jest wichura i ulewa, powiedział niby żartem: „jaką sobie pogodę zamówiliście, taką macie”. – Dodał jeszcze tylko, że następny ślub czeka i kazał opuścić kościół.

Nie do śmiechu było też chrzestnemu Arka, który specjalnie przyleciał na ślub z USA. Dla uświetnienia uroczystości zaprosił skrzypaczkę. Pięknie grała, ale musiała przerwać koncertowanie…

Duszpasterza, który związał węzłem małżeńskim Kasię i Arka, a potem naraził ich na deszczową kąpiel, usprawiedliwia ksiądz wikariusz z parafii św. Józefa: – Nie było mnie tam w sobotni wieczór. Przypuszczam, że czekał już następny ślub.

Autor artykułu: (gz)

Do policji zamiast do wojska

Wednesday, September 18th, 2002

Zamiast iść do wojska na drugi koniec Polski, poborowy z Łodzi będzie mógł ubiegać się o przyjęcie na roczną, tzw. służbę kwalifikacyjną do łódzkiej policji.

Taką możliwość młodzi ludzie będą mieli od przyszłego roku. Pracuje nad tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwo Obrony Narodowej, wojewoda łódzki i wojewódzki komendant policji.

– Poborowy będzie odbywał dwumiesięczne szkolenie, a potem, przez 10 miesięcy służył w policyjnych siłach prewencji – powiedział „Expressowi” Tadeusz Matusiak, wiceminister w MSWiA. – Myślimy o powołaniu 200 poborowych. Tylu podjął się zakwaterować i przeszkolić gen. Jacek Staniecki, komendant KW policji w Łodzi. Służba zastępcza w policji pozwoli zwiększyć liczbę pieszych patroli w mieście.

Ci, którzy dostaną się na roczną służbę, będą mieli takie same uprawnienia jak policjanci. Nie dostaną jednak broni.

Wiceminister Matusiak liczy, że chętnych nie zabraknie, tak jak w Warszawie, gdzie podobny system już działa. Dla poborowych, którzy się wykażą, to najszybsza droga do otrzymania stałego policyjnego etatu.

– Staramy się, by służba kwalifikacyjna zaczęła się już od przyszłego roku – mówi Krzysztof Makowski, wojewoda łódzki. – Pozwoli to podnieść stan bezpieczeństwa na ulicach miasta. Większa liczba patroli dotrze tam, gdzie jest najniebezpieczniej.

Wojewoda dodaje, że taki „zastępczy policjant” będzie tani w utrzymaniu, bo nie musi mieszkać i żywić się w koszarach. Dostanie żołd, a po służbie mógłby iść do domu.

*****

Renata Woźniak:
– To bardzo dobry pomysł. Więcej patroli policji to, mam nadzieję, większe bezpieczeństwo na ulicach i osiedlach. Popieram takie zmiany.

Marcin Pakuła:
– Jestem „za”. W wojsku człowiek traci rok z życia. Nie sądzę jednak, by w jakiś szczególny sposób poprawiło się bezpieczeństwo w mieście.

Sylwia Dygdoń:
– Możliwość odbycia służby wojskowej w policji z pewnością ucieszy wielu młodych mężczyzn. Czy w policji jest taka sama dyscyplina?

Zdzisław Frontczak:
– Taka alternatywa przyda się wszystkim, którzy do wojska nie czują sympatii. Wielu chętniej pójdzie do policji.

Łukasz Olechnowicz:
– Wreszcie będzie w miarę sensowny wybór, szczególnie, gdy ktoś jest np. pacyfistą.

Ewa Radkowska:
– Ważne, by ci młodzi ludzie zostali w odpowiedni sposób przeszkoleni. Inaczej młodzi policjanci na niewiele się przydadzą.

Autor artykułu: (kow, tj)

Kłopoty z bezpłatnymi miejscami w przedszkolach

Monday, September 16th, 2002

Rodzice, którzy dopiero teraz chcą zapisać dziecko do „zerówki”, mają kłopoty ze znalezieniem wolnych miejsc w przedszkolach, oferujących bezpłatne 5 godzin zajęć programowych. Szukają ich również rodziny tych młodszych dzieci, których nie stać na wydatek co najmniej 170 złotych miesięcznie.

Do łódzkich przedszkoli rodzice zgłosili wiosną 14.346 dzieci. Spośród nich 1700 od razu zapisano na bezpłatne pięć godzin, w ramach których przedszkolaki biorą udział wyłącznie w zajęciach dydaktycznych. Większość trafiła do 60 pięciogodzinnych oddziałów. Okazało się, że potrzeby ubożejących rodzin są większe. Podczas wakacji pogorszyła się sytuacja materialna wielu rodziców, którzy jeszcze wiosną zamierzali posyłać dziecko do przedszkola na cały dzień i wnosić pełne opłaty.

Trzeba więc otwierać nowe bezpłatne oddziały. – Pierwszy zacznie pracę już w przyszłym tygodniu, w Przedszkolu nr 4 na Olechowie. Następne będą uruchamiane po 20 września, w miarę potrzeb i możliwości lokalowych – informuje Elżbieta Woźniak, odpowiedzialna za przedszkola w Wydziale Edukacji.

Na przedszkolne opłaty rodzice muszą wydać co najmniej 170 złotych, w tym na czesne po 104,60 zł miesięcznie, a na posiłki po 70-80 złotych, przy stawce żywieniowej 3,36-4 złote. We wrześniu trzeba jeszcze wpłacić składkę na ubezpieczenie. Nie każdą łódzką rodzinę stać na takie wydatki.

Autor artykułu: (hc)

Lidl rośnie w oczach…

Monday, September 16th, 2002

Przy skrzyżowaniu al. kard. Wyszyńskiego z ul. Armii Krajowej w rekordowym tempie wyrasta pierwszy w Łodzi dyskont spożywczo–przemysłowy sieci Lidl. Według słów kierownika budowy, obiekt będzie gotowy do otwarcia już pod koniec września.

Nowy budynek dyskonktu nie będzie jednak jedyną zmianą w lokalnym krajobrazie. Południowa nitka al. Wyszyńskiego (wiodąca w stronę centrum Łodzi) jest obecnie poszerzana o kilkudziesięciometrowy dodatkowy pas ruchu dla samochodów wyjeżdżających z marketu. Na całej długości wyjazdu aleja otrzyma nową nawierzchnię.

Autor artykułu: (pij)