Archive for July, 2002

Pacjent jak kukułcze jajo

Wednesday, July 31st, 2002

Około 20 pacjentów oddziału chirurgii urazowej szpitala
im. Kopernika to starsi ludzie, którzy nie mają gdzie się podziać. Rodzina nie chce zabrać staruszków do domu. Nie ma też dla nich miejsca na oddziałach rehabilitacyjnych czy w domach opieki społecznej.

– Ci ludzie z pewnością szybciej wracaliby do zdrowia w otoczeniu bliskich, ale dość często słyszę od rodziny, że właśnie wyjeżdżają na wakacje, a z babcią nie ma co zrobić i musi zostać u nas – mówi dr Marek Kmieciak, ordynator oddziału chirurgii urazowej.

– Innym razem poinformowałem rodzinę, że za 2 tygodnie pacjentka może spokojnie wrócić do domu. W odpowiedzi usłyszałem: „co to, to nie”.

Kilka starszych osób trafiło do szpitala ze złamaniami w obrębie stawu biodrowego. Po operacjach powoli dochodzą do siebie. Mają jednak kłopoty z przystosowaniem się do szpitalnych rygorów.

– Najbardziej potrzeba im domowego ciepła i tego, żeby ktoś potrzymał ich za rękę. Tu absolutnie nie ma na to szans. Na oddziale pracują trzy pielęgniarki, a pacjentów jest ponad 70. Sześć osób leży na korytarzu, bo w salach nie ma miejsca – dodaje dr Kmieciak.

Najwięcej niechcianych pacjentów leży na chirurgii, podobnie jest na intensywnej terapii.

– Tacy chorzy powinni być przewożeni na specjalistyczne oddziały rehabilitacyjne albo oddziały dla przewlekle chorych, ponieważ bardziej potrzebują opieki pielęgniarskiej niż lekarskiej – mówi Marian Graczyk, ordynator oddziału intensywnej terapii.

Autor artykułu: (alp)

Nie było pieniędzy w ŁKS

Wednesday, July 31st, 2002

ŁKS znalazł się w trudnej sytuacji finansowej. Piłkarze wczoraj mieli otrzymać zaległe pieniądze. Nie dostali, rozmawiali półtorej godziny z działaczami. Później trenowali i znów, do późnego wieczora, indywidualnie dyskutowali z prezesem.

Przed treningiem sytuacja stawała się dramatyczna. Mijała godzina od terminu rozpoczęcia treningu, a piłkarze i działacze nie wychodzili z szatni. Prezes ŁKS Roman Stępień zaprosił do rozmów obecnego na stadionie wiceprezydenta Łodzi Michała Klimczaka.

Tylko kibicuję

Prezydent powiedział: – Losy ŁKS nie są mi obojętne, ale jak mam pomóc? Miasto więcej nie może dać klubowi. Wierzę, że będzie lepiej. Jestem na ŁKS, bo kibicuję temu klubowi, podobnie jak moja mama i brat.

Prezydent Klimczak nie chciał poruszać tematu pomocy prezesowi ŁKS SSA Waldemarowi Pruskiemu, choćby poprzez przygotowanie zleceń na zamówienia publiczne. „To drażliwy temat” – skończył.

Powrót do stowarzyszenia

Prezes Waldemar Pruski powiedział: – Zmniejszenie dotacji z Canal+, ale i panująca w kraju recesja spowodowała nasze trudności finansowe. Na pewno jednak zgłosimy drużynę do rozgrywek. Mamy pieniądze na paliwo i autokar. Przedłuża się rejestracja spółki w sądzie, dlatego też wszyscy piłkarze muszą wrócić do stowarzyszenia ŁKS, które ma prawo gry w II lidze. Piłkarze zachowali się godnie.

Wydałem milion

– Sądziłem, że trud utrzymania sekcji będzie mniej wyczepujący finansowo – kontynuował prezes Pruski. – Potrzeba jednak wielu pieniędzy i zdradzę, że nosiłem się z zamiarem rezygnacji. Utrzymanie klubu to kwota rzędu miliona złotych, którą już wydałem. Jest to dla mnie bardzo dużo i liczę na pomoc sponsorów oraz władz miasta. Jeżeli będę musiał to finansować tylko z własnych dochodów, to jest to za duże obciążenie dla moich firm. Sąd musi zarejestrować spółkę ŁKS SSA, abyśmy mogli zarabiać na siebie.

Dług w ratach

Najgorszy jest dług stowarzyszenia, który wynosi ok. 4 mln zł. Prezes Pruski zdecydował, że wypłaci zaległe pieniądze piłkarzom. Termin wypłat był jednak przesuwany, piłkarze podejmowali strajk. Zdaniem prezesa, zawodnicy również muszą się czuć współodpowiedzialni za losy klubu.

Supertrener

Na stadionie ŁKS zgromadziło się wielu zaniepokojonych kibiców. Jeden z nich powiedział prezesowi Pruskiemu: „Niech pan nie pozwoli na to, by tak dobrze zapowiadająca się drużyna przestała istnieć. Jak przychodzę na treningi od 50 lat, to jeszcze w ŁKS nie było takiego trenera jak Włodzimierz Gąsior. A wiem, bo jestem na każdym treningu. Ostatnim takim szkoleniowcem w ŁKS był Władysław Król”.

Kogo sprzedać

Z ust piłkarzy i działaczy padały propozycje, by sprzedać dwóch zawodników i z tych pieniędzy pokryć część zobowiązań. Proponowano zastawy na karty zawodnicze, a do kilku klubów wysłano oferty sprzedaży Cezarego Czpaka, Piotra Klepczarka, Tomasza Rączki i Jakuba Skrzypca. Czy znajdą się na tych piłkarzy chętni?

ŁKS ma dług w wysokości ok. 400 tys. zł w stosunku do innych klubów. Wkrótce za Artura Błażejewskiego trzeba będzie zapłacić kolejną ratę w wysokości 160 tys. zł.
Kibice wymusili spotkanie z działaczami ŁKS, które dziś o godz. 17 ma odbyć się na stadionie przy al. Unii.

Mogą odejść

Do późnych godzin wieczornych prezes Pruski indywidualnie rozmawiał wczoraj z piłkarzami. „Możemy szukać nowych klubów” – powiedział jeden z zawodników.

Autor artykułu: (dk)

Zgierska do remontu

Wednesday, July 31st, 2002

Jutro rozpocznie się dalszy etap przebudowy ul. Zgierskiej. Jesienią 2000 roku zmodernizowano skrzyżowania z ul. Wojska Polskiego i ul. Lutomierską, a rok temu odcinek ul. Nowomiejskiej/Zgierskiej od ul. Północnej do pl. Kościelnego.

Teraz przyszła kolej na dalszy fragment – od pl. Kościelnego do ul. Dolnej. Wymieniona zostanie nawierzchnia, chodniki i torowisko tramwajowe.

– Prace mogą potrwać do trzech miesięcy – wyjaśnia Andrzej Wójcicki, prezes firmy „Kral Bis”, która zajmie się modernizacją.

Później drogowcy wezmą się za ulice otaczające Rynek Bałucki. Wymienią tam nawierzchnię i zamontują sygnalizację świetlną. Nowe światła staną na skrzyżowaniach ul. Łagiewnickiej z ul. Zawiszy i ul. Organizacji WiN oraz na ul. Zgierskiej przy ul. Limanowskiego i przy ulicy z północy przylegającej do targowiska. Przy ul. Ceglanej pojawią się sygnalizatory dla pieszych.

W czasie prowadzonych robót tramwaje będą jeździć objazdami:

- Linia 4 – z krańcówki na Dąbrowie do skrzyżowania ul. Kilińskiego i Pomorskiej trasa nie zmieni się, a dalej została wytyczona ul. Kilińskiego, Północną, Ogrodową, Zachodnią, Zgierską do pętli na Helenówku.

- Linia 5 – z pętli przy ul. Kurczaki do skrzyżowania ul. Kilińskiego i Północnej tramwaje dojadą bez zmian, a następnie będą kursować ul. Północną, Ogrodową, Zachodnią, Limanowskiego, Aleksandrowską do pętli przy ul. Szczecińskiej.

Autor artykułu: (mr, sim)

Brodecki do kadry

Monday, July 29th, 2002

Ostatni sparingowy mecz Widzewa obserwował trener selekcjoner młodzieżowej reprezentacji Polski, Edward Klejndinst.

Chciał przyjrzeć się grze pięciu kandydatów do młodzieżówki: Rafała Grzelaka, Patryka Rachwała, Damiana Seweryna, Krzysztofa Brodeckiego i Michała Stasiaka.

Oto co trener Klejndinst powiedział po meczu: „Gra była daleka od ligowej. Dlatego też trudno po takim sparingu wyciągać daleko idące wnioski. Na pewno dużo lepiej potrafią grać Michał Stasiak i Patryk Rachwał. Udanych akcji w ich wykonaniu było mało. Na pewno w lidze wszyscy zawodnicy prezentować się będą dużo lepiej. Zresztą rytm gier ligowych korzystnie wpłynie na ich formę. W najbliższym czasie powołam do kadry Krzysztofa Brodeckiego.

Bardzo podoba mi się styl gry tego zawodnika. Do pierwszego meczu eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy z San Marino jest jeszcze trochę czasu. Przed nami kilka konsultacji i dam szansę wyróżniającym się graczom naszej ligi.

Autor artykułu: (dk)

Łódź albo Turcja

Monday, July 29th, 2002

71 goli w 243 ligowych spotkaniach – to okazały dorobek Roberta Dymkowskiego, który jest bliski transferu do Widzewa.

– Rozmowy między mną a Widzewem są mocno zaawansowane – powiedział nam Robert Dymkowski. – Powiem szczerze, że pewne szczegóły już zostały ustalone. Podpisów na kontrakcie jeszcze jednak nie ma. Powstała bowiem z mojej winy dwudniowa zwłoka.

∂ Dlaczego z pańskiej winy?

– Nie tylko Widzew stara się o mnie. W rachubę wchodzi jeszcze oferta zagraniczna. Na pewno jest ona finansowo bardziej klarowna i tam chciałbym najpierw spróbować.

∂ Kiedy zapadnie ostateczna decyzja?

– Najprawdopodobniej we wtorek. Będę musiał się wówczas zdecydować.

∂ Z kim konkuruje Widzew?

– Z klubem tureckim.

∂ Jedzie pan tam na testy?

– Nie chcę mówić konkretów. Może się okazać, że z Tucji nic nie wyjdzie.

∂ Od czego będzie zależała pańska decyzja?

– Czy zarezerwują mi bilet lotniczy, czy nie. Jak będę miał bilet, muszę lecieć do Turcji. W innym przypadku, wsiadam w samochód i przyjeżdżam do Łodzi.

∂ Nie obawia się pan podróży na tydzień przed ligą?

– Ja od pewnego czasu szukam klubu i nie mogę lekceważyć żadnej propozycji.

∂ Na ile procent ocenia pan swe szanse gry w Widzewie?

– Tego nie wiem. Może być jednak i tak, że już w poniedziałek będę jego piłkarzem.

∂ Widzew chce pana wypożyczyć?

– Mam kartę na ręku, więc w grę w chodzi kontrakt.

Autor artykułu: (dk)

Brazylijczyk batata w roli egzekutora

Monday, July 29th, 2002

Brazylijczyk Batata miał spełniać w Widzewie rolę drugiego stopera, defensywnego pomocnika. Tymczasem kolejne sparingi pokazują, że nadaje się do innych, wyższych futbolowych celów. Dobrze wywiązuje się też z roli egzekutora.

Brazylijczyk uratował honor drużynie mającej ambicje odgrywać w ekstraklasie czołowe role. Po dynamicznym wejściu w pole karne, celnym uderzeniem głową wykończył akcję zapoczątkowaną na prawej pomocy przez Patryka Rachwała. Batata był bliski zapewnienia swej drużynie zwycięstwa. W 86 min. po jego silnym, płaskim strzale piłka o centymetry minęła długi słupek bramki Świtu.

Nikt się nie spodziewał, że Widzew będzie gonił wynik i robił wszystko, żeby uchronić się przed porażką. W 75 min. goście dwukrotnie znakomicie wykonywali rzut rożny. W pierwszej sytuacji o centymetry pomylił się Artur Wyczałkowski, w drugiej znakomicie spisał się Maciej Krzętowski. Obrońca Świtu otrzymał piłkę na koniec pola karnego i przez nikogo nie niepokojony pewnym, silnym strzałem pokonał Zbigniewa Robakiewicza. Łódzki bramkarz zdenerwował się nie na żarty na pomocnika Paulo Pereza, który w tej sytuacji krył… powietrze. Pięć minut później goście mogli prowadzić 2:0, ale Robakiewicz wyciągnął „z okienka” piłkę po uderzeniu rezerwowego Sebastiana Wrzesińskiego.

Dwa tysięce kibiców, którzy przyszli obejrzeć mecz, liczyło z pewnością na więcej niż z trudem wywalczony remis z II – ligowcem. Łodzianie gubili się w indywidualnych popisach i koronkowych zagraniach. Nasi gracze łatwo przedostawali się w okolice pola karnego, ale zdecydowanie brakowało im pomysłu na wyprowadzenie decydującego uderzenia.

Płynne, składne akcje Widzew przeplatał okresami przestojów, nieprzemyślanych strat piłki, niedokładnych podań. To za mało, żeby skutecznie walczyć o najwyższe ligowe cele. Należy jednak wierzyć, że w inaguracyjnym meczu z Odrą Wodzisław mniej będzie gry pod siebie, a więcej zespołowych składnych akcji, które przyniosą bramki i zwycięstwo.

Z zagranicznych piłkarzy zdecydowanie najlepiej zaprezentował się Brazylijczyk Batata – wszędobylski, waleczny, potrafiący celnie strzelić, jak i odebrać piłkę rywalowi. To w tej chwili kluczowy gracz drugiej linii Widzewa. Drugi Brazylijczyk Monteiro Darci zniknął zupełnie z pola widzenia, gdy z placu gry zszedł kontuzjowany Miodrag Andjelkovic. Nie widział w zespole nikogo innego, komu mógłby równie precyzyjnie nagrywać piłkę.

Argentyńczyk Paulo Perez robił za dużo kółeczek w środku pola, zwalniał akcje, co kończyło się niestety niecelnymi podaniami. Te straty narażały Widzew na groźne kontry rywali. Maxwell Kalu bardzo aktywny w roli prawego pomocnika, przestał być widoczny, gdy został przesunięty do ataku. Na dodatek zmarnował wyborną okazję do zdobycia gola. W 60 min. w sytuacji sam na sam, strzelając z ostrego kąta, trafił w boczną siatkę.

Z polskich piłkarzy siłą spokoju i pewnością interwencji imponował Krzysztof Brodecki. Nic zatem dziwnego, że jego nazwisko znalazło się w notesie trenera reprezentacji młodzieżowej.

Maciej Terlecki miał w pierwszej połowie imponujące kilkanaście minut. Wtedy to umiejętnie rozgrywał piłkę, dokładnie ją adresował do partnerów, jak i sam próbował zaskoczyć bramkarza rywali. Gdy taką dyspozycję będzie prezentował przez większą część spotkania, wtedy z pewnością zainteresuje selekcjonera Zbigniewa Bońka.

Kilka udanych akcji miał na lewej pomocy Rafał Grzelak. Widać, że w tym chłopaku tkwią wielkie możliwości. Nowy prawy obrońca Tomasz Ciesielski okazał się graczem twardym i zdecydowanym, ale gubiącym się w obronnych akcjach jeden na jeden.

W sumie sporo plusów, ale też wiele minusów. Miejmy nadzieję, że uda się je wyeliminować do premierowego ligowego pojedynku.

Widzew łódź – Świt Nowy Dwór 1:1 (0:0)

0:1 – Krzętowski (75), 1:1 – Batata (83, głową). Sędziowali: Piotr Zdunek, Konrad Sapela, Radosław Siejka. Żółte kartki: Kalu, Perez, Seweryn. Widzów 2 tys.

Widzew: Robakiewicz – Ciesielski, Węgrzyn, Brodecki, Kalu, Batata (59, Mrvaljevic), Terlecki (54, Stasiak), Perez, Grzelak, Montero (54, Seweryn), Andjelkovic (25, Rachwał).

Świt: Peszkowicz – Warszawski, Krzętowski, Nakielski (72, Wyczałkowski), Zezula (46, Lewna), Szeremet (78, Wrzesiński), Ruta, Miłkowski (46, Zawada), Rożański, Bilski, P. Karwan (69, Reginis).

Autor artykułu: (pas)

Rozmowa z Robertem Jansonem liderem „Varius Manx”

Friday, July 26th, 2002

- Bez optymizmu jechał pan do Karlshamn, nie liczył pan na nagrodę?

– Mam charakter wojownika i nie poddawałem się, ale do tego łatwiej się przyznać po wygranej. Nie przeceniałem rangi tego festiwalu. Nie ma światowej pozycji, najwyżej europejską. Ale usłyszałem tam kilku wykonawców na bardzo wysokim poziomie.

- Dlaczego do konkursu wybraliście „Moje Eldorado”?

– Bo lansujemy nim nowy album. Już od miesiąca „chodzi” na antenach.

- Może się pan czuć liderem łódzkiej reprezentacji podbijającej estrady i panującej na płytowym rynku.

– Nasza passa trwa od 1994 r. Potem przyszły sukcesy „Ich Troje”, „Blue Cafe”. A nie zapominajmy o Krzysztofie Krawczyku. Łódź to ciekawe miasto. Przeniosłem się tu z Warszawy. Myślę, że Łódź będzie długo kłuła w oczy swoją pozycją.

- Żeby zachować prawidłowość, za rok w Karlshamn powinno śpiewać „Blue Cafe”.

– Poczekajmy na decyzję telewizyjnej „Dwójki”. My byliśmy w bardzo trudnej sytuacji, startując po ubiegłorocznym sukcesie „Ich Troje”, a kolejny wykonawca będzie już w katastrofalnym położeniu. To byłby cud, gdyby po raz trzeci wygrał ktoś z Polski.

- Nawet ktoś tak zawsze poważny jak pan nie może ukryć radości z sukcesu.

– Prawdziwa radość jest wtedy, gdy ja i bliscy jesteśmy zdrowi. Ale gdy patrzę na swoją bogatą przeszłość, mogę uznać, że jestem człowiekiem spełnionym po raz drugi od ośmiu lat. Wtedy wygraliśmy międzynarodowy festiwal w Sopocie.

- Ma pan szczęście do solistek.

– Przyznaję. I bardzo to sobie chwalę.

Autor artykułu:

Rozmowa z Moniką Kuszyńską solistką „Varius Manx”

Friday, July 26th, 2002

- Pierwszy festiwalowy występ i Grand Prix!

– Jestem szczęśliwa. Bardzo się bałam konkursowej rywalizacji i miałam ogromną tremę. Reprezentowaliśmy Polskę – to prestiżowa sprawa i duża odpowiedzialność. Ale okazało się, że atmosfera jest świetna, niemal rodzinna. Werdykt to dla nas najprawdziwsza niespodzianka. Konkurenci byli bardzo groźni. Szwecję reprezentowała ich gwiazda. Do tego poza nami i Włochami wszyscy śpiewali po angielsku.

- Na ten festiwal tłumnie zjeżdża Polonia.

– Przekonaliśmy się o tym. Byli polonusi z całej Skandynawii. Dodawali nam ducha.

- Podobno miała pani specjalnie przygotowane na estradę dwie kreacje – białą i różową.

– Zabrałam tylko białą, a w małym sklepiku sama dokupiłam sobie liliową z zamszowej skóry i w niej wystąpiłam podczas konkursu.

- Jak spędzi pani lato?

– Będę w Łodzi, żeby dokończyć zdjęcia do wideoklipu. Najbliższy okres zapowiada się bardzo pracowicie – koncerty, sesje zdjęciowe. Od czwartku gramy na Wybrzeżu. Coraz bliżej do 20 września, a tego dnia ukaże się nasza płyta.

Autor artykułu:

W Radomsku piłkarze poparli zarząd klubu

Friday, July 26th, 2002

O tym, że RKS nie przystąpi do barażowego meczu ze Szczakowianką Jaworzno jako pierwsi zdecydowali w środę działacze radomszańskiego klubu. Wczoraj podobne stanowisko zajęli piłkarze tego klubu. Zawodnicy uważają, że wyznaczenie spotkania jest niezgodne z regulaminem PZPN.

Tym samym szanse na rozegranie w niedzielę meczu decydującego o tym, który zespół występować będzie w ekstraklasie spadły do zera. W Jaworznie mogą już mrozić szampana na powitanie pierwszej ligi.

Ostatnio pojawiły się głosy, że piłkarska centrala może za niesubordynację ukarać RKS nawet karą degradacji do IV ligi. Taka kara oznaczałaby praktycznie zniszczenie radomszczańskiego klubu.

- Czy istnieje taka możliwość? – spytaliśmy dyrektora Departamentu Rozgrywek Marcina Stefańskiego.

– Teoretycznie istnieje taka możliwość. To zależy od Wydziału Gier, który ewentualnie rozpatrzy sprawę i będzie się musiał zapoznać z powodami decyzji radomszczańskiego klubu. Regulamin przewiduje za nieprzystąpienie do spotkania różne kary. Zaczyna się od upomnienia, przez karę finansową, a dopiero najdotkliwszą sankcją jest degradacja. Uważam ją w tym wypadku za mało realną.

- Gdzie zatem RKS będzie grał?

– Musimy zaczekać do niedzieli.

- A jak nie będzie meczu ze Szczakowianką?

– Jeśli otrzymamy od nich pismo z prośbą o zgłoszenie do rozgrywek, to zapewne w nadchodzącym sezonie występować powinni w II lidze.

Autor artykułu: (hof)

Łódzcy strażacy na pierwszej linii

Wednesday, July 24th, 2002

Strażacy z Łodzi, Pabianic i Zgierza od wczoraj pomagają gasić palący się gaz, wydobywający się z odwiertu w Wierzchowicach (woj. dolnośląskie). Do akcji, z polecenia Krajowego Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności, zostały wysłane dwa ciężkie wozy bojowe oraz wóz operacyjny.

Na miejscu jest kilku strażaków i oficer operacyjny. Wszyscy zostali skierowani na pierwszą linię walki z ogniem. W gaszeniu pożaru szybu bierze udział wiele ekip strażackich. Strażacy muszą się bowiem często zmieniać ze względu na trudne warunki panujące wokół szybu – wysoką temperaturę i hałas.

– Gaszenie może się przeciągnąć – mówi Henryk Banasiak, komendant powiatowy PSP w Pabianicach. – Strażacy są na to przygotowani. Zabrali ze sobą koce, materace i żywność. Przed wyjazdem zadzwonili do rodzin.

Henryk Banasiak twierdzi, że wyjazd strażaków nie odbije się niekorzystnie na bezpieczeństwie pożarowym w Pabianicach. Jednostka dysponuje jeszcze dwoma wozami gaśniczymi. Do dyspozycji na terenie powiatu jest także 12 jednostek włączonych do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego.

Przypomnijmy: w magazynie gazu ziemnego na Dolnym Śląsku nastąpił w niedzielę niekontrolowany wypływ gazu z otworu wiertniczego, gaz zapalił się i runęła jedna z wież wiertniczych. Nie ma ofiar w ludziach.

Autor artykułu: (stop, mr)