Archive for April, 2002

Kąpieliska prawie gotowe

Monday, April 22nd, 2002

Niebawem (od 29 kwietnia) złaknieni wypoczynku na zbiornikach czterech łódzkich kąpielisk – w Arturówku (ul. Skrzydlata 75), na Stawach Stefańskiego (ul. Patriotyczna 3), Jana (ul. Rzgowska 247) i na Młynku (ul. Śląska 168) – będą już mogli skorzystać ze sprzętu pływającego – zapewniają władze miasta.

I proszą, by nie wchodzić do wody, póki jej temperatura nie sięgnie przynajmniej 14 stopni Celsjusza. Sezon ma się w pełni zacząć po 15 maja, gdy kąpieliska będą już na stałe strzeżone przez ratowników.

Łódzkie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe dostało na to od miasta 70 tys. zł, za które ma również wpajać uczniom w szkołach podstawy zachowania na wodzie i zasady pierwszej pomocy.

A co z pływalniami? Ta przy ul. Głowackiego 10 będzie czynna od 1. czerwca, jeśli wykonawca nie zawali terminu.

Remont kosztował 3 mln złotych. Na 1 czerwca otwarcie planują też pływalnie przy ul. Brukowej 22 i przy ul. Sobolowej 1. A gdzie popływać do tego czasu? Tylko w „Olimpii” przy Sienkiewicza 175. Ta działać będzie okrągły rok (z dwudniową przerwą – w okolicach 2 czerwca – na zdjęcie powłoki).

Wczoraj urzędnicy odpowiedzialni za wypoczynek w mieście przypomnieli, że od dwóch lat nikt nie utopił się na strzeżonym łódzkim kąpielisku. Zapewniali, iż zrobią wszystko, by było tak dalej.

Autor artykułu: (kow)

Metr podłogi wciąż za drogi

Monday, April 22nd, 2002

Jeszcze rok temu używane mieszkanie w Łodzi można było sprzedać w trzy miesiące. Teraz potrzeba na to roku. Jeszcze trudniej znaleźć kupca na mieszkanie prosto spod igły. W nowych osiedlach wiele mieszkań stoi pustych od kilku lat. Choć mieszkania staniały nawet o 25 proc., zaporą jest nadal za wysoki, jak na łódzką kieszeń, koszt metra podłogi.

- Jeśli w ogłoszeniu widnieje cena 1400-1500 zł za metr, to przy podpisywaniu zbija się ją do 1300 – mówi Katarzyna Sławecka z biura obrotu nieruchomościami. – Wycenione na 100 tys. mieszkanie na Bałutach w okolicy al. Włókniarzy, z trudem sprzedaliśmy za 90 tys. Za 60-metrowe mieszkanie na Janowie, za które w ubiegłym roku właściciel chciał 105 tys. zł, teraz dostanie najwyżej 85.

Standartowe, trzypokojowe mieszkanie o powierzchni 53 m można już kupić za 70 tys. zł. Dwupokojowe o powierzchni 42 m kw. – za niecałe 60 tys. zł.

- Opłaca się kupować mieszkania od osób, które gromadzą gotówkę na nowe lokum oraz sprzedają mieszkanie odziedziczone w spadku – radzi Katarzyna Sławecka. – Wtedy można zbić cenę nawet o 10 tysięcy złotych

Jeszcze trudniej sprzedać nowe mieszkania.

Oblicza się, że w Łodzi takich mieszkań jest około 1000. Nie ma na nie chętnych, bo są znacznie droższe od używanych. Za metr kw. nowej podłogi trzeba zapłacić od 2100 do 3500 tys. zł, podczas gdy metr starej jest co najmniej o połowę tańszy.

Na przykład, w nowym bloku przy ul. Armii Krajowej jedenaście mieszkań stoi pustych od trzech lat. Od półtora roku nie ma kupców na mieszkania w wielopiętrowym budynku przy ul. Królewskiej.

- Najtrudniej sprzedają się mieszkania małe, np. 30- metrowe, ze względu na wysoką cenę w porównaniu ze stawkami żądanymi za stare mieszkania o podobnym metrażu – mówi Agnieszka Taborowska, kierownik działu sprzedaży jednego z inwestorów.

Dobrze sprzedają się jedynie mieszkania dla bogatych: na ogrodzonym terenie, z dużą działką i tarasem. Z 40 apartamentów na Smulsku (2.407 zł za metr) w ciągu roku sprzedano 35.

Za najdroższy apartament w Łodzi, o powierzchni 145 m, trzeba zapłacić obecnie około 400 tys. zł. Stumetrowe apartamenty przy ul. Warszawskiej, z garażem na dwa auta inwestor wycenił na 350 tys. zł.

Kupno nowego mieszkania nadal jest poza możliwościami finansowymi ludzi nieźle zarabiających, jak na łódzkie warunki. Rodzina, w której dochód netto na osobę wynosi 1500 zł, przy odrobinie szczęścia dostanie 60 tys. zł kredytu (oczywiście jeśli oboje małżonkowie są zatrudnieni na czas nieokreślony i mają już 20 proc. potrzebnej sumy).

Zapożyczona familia łódzka będzie spłacać przez 25 lat po 646 zł miesięcznie, gdyż za 60 tys. zł kredytu bank każe jej zapłacić aż 92 tys. zł odsetek, czyli łącznie 152 tys. zł!

Na taki wydatek przeciętnego łodzianina na pewno nie stać. A tym bardziej nie stać na kredyt w wysokości 160 tys. zł – tyle kosztuje nowe mieszkanie średniej wielkości (wymagany minimalny dochód „na głowę” – 6 tys. zł).

- Nowe mieszkania tańsze już nie będą, bo inwestorzy musieliby do nich dopłacać – przewiduje Mirosław Zięba, szef biura obrotu nieruchomościami.- W zdecydowanej większości ci, co mieli pieniądze, już mieszkania kupili. I chociaż kredyty są bardziej dostępne niż jeszcze 3-4 lata temu, a wymagania banków wobec klientów zmniejszyły się, to zainteresowanie nimi jest mniejsze niż kiedyś. Nawet ci, których dziś stać na zaciągnięcie takiego kredytu boją się go wziąć, bo nie wiedzą czy za rok lub dwa będą mieli równie dobrze płatną pracę.

Autor artykułu: (lb)

Zamieszanie w Hetmanie

Thursday, April 18th, 2002

Po ostatnim ligowym meczu Hetmana z Hutnikiem w klubie z Zamościa nie ma spokoju. Kapitan zespołu Piotr Bielak za rzucenie opaski kapitana i zejście z boiska został ukarany, a drużynie zapowiedziano przepadek premii za wiosenne mecze, jeżeli w trzech kolejnych spotkaniach ligowych nie zdobędą przynajmniej 5 pkt.

Drużyna Hetmana będzie więc grała w Łodzi z ŁKS pod presją utracenia wiosennych premii. Czy to pomoże zawodnikom z Zamościa, czy też ich usztywni, zaplącze im nogi?

Już przed spotkaniem z Hutnikiem wiadomo było, że drużyna z Zamościa rozpoczyna mecze o przysłowiową pietruszkę. Klub, który przez kilka sezonów heroicznie bronił się przed spadkiem do III ligi, w tym roku zamarzył sobie wywalczenie awansu do ekstraklasy. Działacze sprowadzili kilku piłkarzy, pozyskali sponsorów, ale na niewiele się to zdało, bo okazało się, że inne zespoły są silniejsze.

W meczu z broniącym się przed spadkiem z ligi krakowskim Hutnikiem padł remis 1:1. Najlepszy napastnik Hetmana – Ziarkowski, który bramki strzelał na zawołanie niemal w każdym spotkaniu, nie wykorzystał rzutu karnego, po kilkunastu minutach podobnie uczynił jego kolega z drużyny.

Nie wytrzymał psychicznie takiego „blamażu” kapitan zespołu Hetmana Piotr Bielak. Ściągnął opaskę kapitana, rzucił na murawę i ostentacyjnie opuścił boisko.

Kibice Hetmana zarzucili swoim pupilom grę bez zaangażowania i okrzykami dali wyraz swoim podejrzeniom, o daniu jednego punktu rywalom z Krakowa. Dziennikarze także dołożyli swoje trzy grosze, dokładnie opisując w jaki sposób piłkarze z Zamościa nie wygrali meczu z Hutnikiem.

Na krytykujące opinie nie mogli pozostać obojętni działacze. Pierwsza decyzja zarządu mówiła o wykluczeniu z zespołu dotychczasowego kapitana drużyny Piotra Bielaka. Za odsuniętym zawodnikiem wstawili się gremialnie wszyscy pozostali piłkarze i w konsekwencji Piotr Bielak został ukarany finansowo. Mówi się nieoficjalnie o sumie 10 tys. złotych.

Działacze wymyślili też sposób, który ma zmusić ich zespół do większego wysiłku i zaangażowania podczas gier o ligowe punkty. Też nieoficjalnie wiadomo (działacze po fali krytyki nabrali wody w usta), że drużyna Hetmana musi zdobyć 5 pkt. w trzech kolejnych meczach. Jeżeli tak się nie stanie piłkarze nie otrzymają premii za wiosenne mecze.

Zespół z Zamościa będzie więc w Łodzi grał z wielką determinacją. Tym bardziej, że w kolejnym spotkaniu Hetman zmierzy się w derbowym meczu z Górnikiem Łęczna, który myśli o wywalczeniu miejsca w barażach i walce o ekstraklasę. W tym pojedynku o punkty będzie bardzo ciężko.

Do Łodzi wybiera się spora grupa działaczy i kibiców z Zamościa, którzy chcą naocznie zobaczyć jak spiszą się ich pupile w łódzkim pojedynku. ŁKS czeka więc w jutrzejszym meczu trudne zadanie. Spotyka się z dobrze grającym zespołem, który jednak ma obecnie do uporządkowania w swoim gronie spory bałaganik.

Autor artykułu: (mm)

Widzew na wystawie

Thursday, April 18th, 2002

Dziś w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie otwarta zostanie wielka wystawa futbolowa. Celem wystawy będzie pokazanie historii polskiej piłki nożnej. Zwiedzający będą mogli obejrzeć zbiory Polskiego Związku Piłki Nożnej, klubów, prywatnych kolekcjonerów, a także znanych polskich piłkarzy.

Wśród licznych pamiątek przygotowanych na wystawę znalazły się równie widzewskie. Organizatorzy docenili w ten sposób bogatą historię łódzkiego klubu i miejsce, jakie zajmuje nie tylko w polskim futbolu.

Będzie można zobaczyć m.in. koszulkę Zbigniewa Bońka z czasów jego gry w Juventusie Turyn czy stroje obecnych reprezentantów Polski, jakie na co dzień zakładają w swoich zagranicznych klubach.

Gościem honorowym wystawy będzie Joseph Blatter prezydent Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej.

Autor artykułu: (hof)

ŁKS bez Karola Wójcika i Pawła Brożka?

Thursday, April 18th, 2002

To prawda, że reprezentację Polski juniorów do lat 18 czeka niebawem bardzo trudny dwumecz z rówieśnikami z Niemiec, który zadecyduje o awansie jednej z drużyn do finału mistrzostw Europy. Każdy też rozumie, że nasi juniorzy muszą stanąć do tej walki dobrze przygotowani.

Ale nie można zgodzić się na to, aby na zgrupowanie kadry juniorów, które rozpoczyna się w najbliższy piątek, wyrywać z drużyny ŁKS dwóch podstawowych graczy – Karola Wójcika i Pawła Brożka, który w tym czasie ma bardzo ważny mecz ligowy przeciwko Hetmanowi Zamość. Nic się przecież nie stanie, jeżeli obaj ci piłkarze dojadą na zgrupowanie kilka godzin później.

– W tej sprawie kierownictwo naszego klubu ma interweniować w PZPN – mówi trener Dariusz Wójtowicz. Mam nadzieję, że PZPN wykaże zrozumienie w tej sprawie i pójdzie nam na rękę. Jeżeli chodzi o naszego trzeciego reprezenta Polski juniorów, Piotra Brożka, to pozostaje on w Łodzi, ponieważ ma na swym koncie żółtą kartkę i w meczu przeciwko Niemcom nie będzie mógł wystąpić. Dla ŁKS to dobrze.

– Na szczęście będzie miał pan na mecz z Hetmanem do dyspozycji Artura Błażejewskiego?

– To prawda, chociaż nie jest on w pełni przygotowany do ciężkiej walki, jaka czeka nas w tym spotkaniu. Ale nie jest wykluczone, że będzie musiał zagrać od pierwszego gwizdka sędziowskiego, jeżeli zabraknie Karola Wójcika i Pawła Brożka.

- Jak pan ocenia piłkarskie możliwości zespołu z Zamościa?

- Jak na II ligę, wysoko. I tej oceny nie może zmienić ostatni remisowy pojedynek Hetmana Zamość z Hutnikiem Kraków. Ten niespodziewany remis może być dodatkowym czynnikiem mobilizującym dla piłkarzy z Zamościa, którzy będą chcieli zrehabilitować się za tamto niepowodzenie w pojedynku z ŁKS. Musimy więc dać z siebie wszystko, aby osiągnąć tak bardzo potrzebne nam zwycięstwo.

Nie wolno nam popełniać takich kardynalnych błędów, jakie zdarzyły się przed kilku tygodniami w przegranym meczu z Hutnikiem Kraków. Mogę zapewnić, że drużyna, jeżeli wystąpi w optymalnym składzie, jest przygotowna na tyle dobrze, aby podjąć z Hetmanem Zamość skuteczną walkę.

Autor artykułu: (m. st.)

Czekali pięć godzin na karetkę!

Monday, April 15th, 2002

Do łódzkiego pogotowia wpłynęło w weekend tyle wezwań, że zespoły wyjazdowe ledwo radziły sobie z udzielaniem pomocy. Wczoraj niektórzy pacjenci musieli czekać na karetkę nawet pięć godzin!

- W ciągu ostatniej doby wpłynęło około 600 zgłoszeń – dowiedzieliśmy się w niedzielne południe od starszego dyspozytora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Łodzi. – Wezwań jest tyle, że musimy je selekcjonować.

W pierwszej kolejności wysyłamy karetkę tam, gdzie występuje zagrożenie życia. Właśnie przed chwilą odebrałam telefon z reklamacją: pacjentka z biegunką i wymiotami oburzona, że czeka 2 godziny. Rozumiem ją, ale w tym czasie kilka osób straciło przytomność w różnych punktach miasta. Musieliśmy ratować ich w pierwszej kolejności – wyjaśniał dyspozytor.

Dyżury weekendowe i świąteczne są dla lekarzy pogotowia testem wytrzymałości. Na 12 godzin dyżuru jednego zespołu przypada po 15 i więcej wezwań. Teoretycznie powinni przeznaczyć na jednego pacjenta ok. godziny – z dojazdem, badaniem i przewiezieniem do szpitala. W rzeczywistości jest tak, że ambulans jeździ od jednego pacjenta do drugiego, a załoga nie ma nawet czasu, by pójść do… toalety.

- W dni powszednie pogotowie otrzymuje 150-170 wezwań – mówi Bogusław Tyka, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. – W soboty i niedziele, gdy ich liczba rośnie powyżej 400, pracujemy na granicy wydolności. Często musimy ściągać karetki z podłódzkich miejscowości: Aleksandrowa, Konstantynowa, Tuszyna. Boimy się majowego weekendu, bo mamy bardzo złe doświadczenia z ostatniej Wielkanocy.

Spadła na nas istna lawina chorych! Wykonaliśmy 200 prześwietleń, internista przyjął ponad 100 osób, a stomatolog – 99! W drugi dzień świąt padł niechlubny rekord – pacjentka czekała na karetkę aż 10 godzin! Lekarz dojechał do niej już po świętach. Choć w środę rano chorej mógł udzielić pomocy lekarz pierwszego kontaktu (nie był to ostry przypadek), pacjentka nalegała na nasz przyjazd. A nam nie wolno odmówić.

Pogotowie to jedyna placówka w Łodzi, która świadczy pomoc medyczną w dni wolne od pracy. W soboty poradnie pierwszego kontaktu czynne są tylko do godz. 12, dlatego już po południu w ambulatorium WSPR przy ul. Sienkiewicza ustawia się kolejka chorych. W biurze wezwań nieustannie dzwonią telefony od pacjentów, i to nie tych z zawałem czy udarem, ale przede wszystkim od tych z wysoką gorączką czy zatruciem pokarmowym. Dyspozytorzy z biura wezwań z sentymentem wspominają czasy, gdy w każdej dzielnicy działały poradnie tzw. pomocy świątecznej. Obecnie to pogotowie traktowane jest jak „poradnia na kółkach”.

Minister zdrowia Mariusz Łapiński obiecywał, że karetka pogotowia przyjedzie na każde wezwanie chorego. Nie wziął pod uwagę, że chętnych do korzystania z tej formy pomocy lekarskiej jest tylu, że wszyscy – i mniej i bardziej chorzy, na pomoc muszą czekać dłużej.

Autor artykułu: (ag)

Uczył kłamać i manipulować

Monday, April 15th, 2002

Nigdy nie mów całej prawdy, ucz się manipulować innymi, stwarzaj pozory. Nie liczy się wiedza i inteligencja, tylko sposób zachowania – to zasady, które Piotr Tymochowicz, twórca sukcesu wyborczego Andrzeja Leppera, głosił w sobotę podczas spotkania z łódzkimi studentami.

Wykład przyciągnął tłumy. Kilkaset osób szturmowało drzwi Instytutu Psychologii przy ul. Smugowej, by wysłuchać jego teorii. Słuchacze tłoczyli się, stawali na ławkach, żeby zobaczyć człowieka, który kazał Lepperowi chodzić do solarium, żeby zyskać głosy wyborców.

- Zajmuję się teorią manipulacji. Wielu osobom słowo to kojarzy się z czymś negatywnym, nie ma w nim nic złego – z półgodzinnym opóźnieniem zaczął prelekcję Piotr Tymochowicz.

- Skoro wykorzystują ją hoch-sztaplerzy, to znaczy, że jest skuteczna. Wszędzie, gdzie jest człowiek, tam jest manipulacja i jesteśmy pod jej wpływem. Nie ma jej tylko wtedy, gdy po dwóch stronach stołu negocjacyjnego stoją dwa komputery. Warto więc znać tajniki teorii wywierania wpływu na innych. Dlaczego? Bo lepiej być w ciąży świadomie, niż nieświadomie.

Piotr Tymochowicz prowadził swoją prelekcję podczas konferencji zatytułowanej: „Jak cię widzą, tak cię piszą – sztuka budowania wizerunku”. Zorganizował ją łódzki oddział Polskiego Stowarzyszenia Studentów i Absolwentów Psychologii oraz Koło Naukowe Studentów Psychologii UŁ.

Choć w poprzednie piątki i soboty pojawiało się na Smugowej wiele autorytetów z dziedziny autoprezentacji czy public relations, takich tłumów nie było jeszcze na żadnym spotkaniu.

Zapatrzonym jak w obraz studentom Tymochowicz radził m.in., by nie wierzyli, iż politycy studiują wykresy i teczki z dokumentami, bo programy gospodarcze to tylko zbiór haseł, które mają wzbudzać emocje. Wpajał, że nigdy nie warto być szczerym, ale zawsze trzeba stwarzać takie wrażenie.

- Niekiedy pytają mnie: jak to? A w związkach partnerskich? Ja odpowiadam: również, a nawet szczególnie tam. Jeśli mężczyzna po 20 latach przyzna się do zdrady, żona nigdy nie spojrzy na niego tak, jak wtedy, gdy o tym nie wiedziała…

Studenci z różnych łódzkich uczelni skrzętnie notowali znaczenie tzw. mowy ciała. Wybuchali śmiechem, gdy twierdził, że nie należy zbyt długo stać w pozycji zasadniczej, bo można stworzyć „dość autystyczny syndrom Waldemara Pawlaka” oraz wtedy, gdy twierdził, że polityk to produkt identyczny jak płyn do czyszczenia protez, bo w taki sam sposób trzeba wykreować jego markę i podobnie promować. Przyglądając się twarzom młodych ludzi, można było odnieść wrażenie, że zaraz po wyjściu z auli pobiegną do biblioteki, by wypożyczyć polecane przez Tymochowicza książki. Widać zauważył to także jeden z wykładowcó UŁ, bo zwrócił się do studentów:

- Pan Tymochowicz mówił na początku, że 90 procent psychologów nie powinno się zajmować ludźmi. A ja chciałem tylko podkreślić, że nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że ludzie niezwiązani z psychologią zrobią to lepiej. Nie zapominajcie zatem o tym, czego uczycie się na studiach…

Autor artykułu: (iwo)

Dogadali się

Monday, April 15th, 2002

Telewizja Polska odkupiła od Polsatu część praw telewizyjnych do transmisji z piłkarskich mistrzostw świata w Korei Płd. i Japonii.

Zgodnie z umową telewizja publiczna pokaże na żywo mecze z udziałem reprezentacji Polski, mecz otwarcia, półfinały i finał. Porozumienie zakłada, że powtórki wyżej wymienionych meczów będą nadawane na otwartej antenie Polsatu w tzw. prime time.

Stacja Zygmunta Solorza zachowuje prawo do pokazania na żywo wszystkich meczów MŚ na swojej platformie cyfrowej.

TVP ma prawo nadawania spotkań objętych umową w programach 1, 2 i TVP 3. Nadawca publiczny będzie mógł także nadawać trzyminutowe skróty z tych meczów.

Na atenie TVP telewidzowie zobaczą wszystkie mecze reprezentacji Polski – grupowe oraz w przypadku awansu w każdej kolejnej rundzie rozgrywek. Zgodnie z umową Polsat nie udostępni praw innemu nadawcy na terenie Polski.

Przedstawiciele obu stacji odmówili ujawnienia szczegółów finansowych. Wiadomo jedynie, że TVP przekaże Polsatowi ustaloną sumę w gotówce w kilku ratach.

Autor artykułu: (hof)

Łodzianie w czołówce

Friday, April 12th, 2002

We Wrocławiu na matach hali Wojskowego Klubu Sportowego Śląsk o medale mistrzostw polski juniorek i juniorów walczyło 256 zawodniczek i zawodników z 28 klubów polskich.

Łodzianka Joanna Anderwald (ŁPKS Gwardia) w wadze do 63 kg zajęła piąte miejsce. Po wygraniu dwóch pojedynków stanęła do walki o wejście do finału z aktualną mistrzynią Polski, zawodniczką Gwardii Warszawa Agatą Janiszewską, której uległa decyzją sędziowską. W pojedynku o medal brązowy, prowadząc wysoko na punkty, próbowała zakończyć walkę przed czasem. Chwila zawahania w momencie ataku i kontra przeciwniczki pozbawiła ją miejsca na podium.

Inny judoka ŁPKS Gwardia Michał Antoniak w wadze do 81 kg również zajął piąte miejsce. Michał stoczył dramatyczne pojedynki z zawodnikami z Wrocławia i Bytomia. Był bardzo bliski zajęcia miejsca na podium, ba, wywalczenia nawet srebrnego medalu.

Łodzianin przegrał jednak ostatecznie swoje walki, w tym jedną dopiero po dogrywce. Można mieć nadzieję, że gdy dojdzie do rewanżu Michał będzie w nich górą.

Piotr Kujawski po wygraniu dwóch walk zajął siódme miejsce w kategorii do 73 kg. Trenerem zawodników Łódzkiego Policyjnego Klubu Sportowego Gwardia jest Zbigniew Pacholczyk.

Autor artykułu: (hof)

Widzew z Bąkiem przeciwko KSZO

Friday, April 12th, 2002

Już tylko pięć kolejek zostało do zakończenia sezonu piłkarskiej ekstraklasy. W ten weekend pierwszoligowcy rozegrają dziesiątą serię wiosennych spotkań. Tym razem Widzew grać będzie na wyjeździe. Łodzianie w niedzielę o godz. 14.30 zmierzą się w Ostrowcu z miejscowym KSZO. Zapowiada się prawdziwa walka.

Drużyna z Ostrowca Świętokrzyskiego znajduje się w bardzo trudnej sytuacji. Po ubiełotygodniowej wyjazdowej porażce ze Stomilem spadła na piętnaste miejsce w tabeli, a więc niegwarantujące utrzymania w ekstraklasie. KSZO jest w tabeli niżej od Stomilu, ale dzięki gorszemu bilansowi bezpośrednich spotkań. Wynika z tego jasno, że jeśli gospodarze niedzielnego spotkania myślą o dostaniu się do strefy dającej przynajmniej baraże o utrzymanie w I lidze, to nie mogą sobie pozwolić na przegranie meczu.

W spotkaniu ze Stomilem zespół KSZO zagrał znacznie osłabiony. Z powodu kontuzji nie wystąpili Artur Toborek, Przemysław Cichoń i Arkadiusz Bilski. Dopiero kwadrans przed zakończeniem meczu na boisko wszedł narzekający na uraz nogi Piotr Cetnarowicz. Wszystko jednak wskazuje na to, że wymieniona czwórka wzmocni już swój zespół w niedzielnym pojedynku z Widzewem. Dlatego można się spodziewać, że gospodarze będą chcieli dyktować na boisku swoje warunki.

Czy jednak to się uda drużynie z Ostrowca? Ostatnio w KSZO doszło do sporych zawirowań. Zawodnicy wyrazili wotum nieufności wobec trenera Józefa Antoniaka. Szkoleniowiec przed dwoma dniami zrezygnował z funkcji, ale zarząd klubu nie podjął ostatecznej decyzji w tej sprawie. Zajęcia z drużyną prowadzi asystent Antoniaka Janusz Jojko.

W zespole KSZO występuje dwóch piłkarzy z widzewską przeszłością. Poczynaniami drugiej linii kieruje Zbigniew Wyciszkiewicz. Z kolei w ataku gra Wojciech Małocha. Nie jest wykluczone, że będzie to jeden z ostatnich meczów Małochy w naszej ekstraklasie – To prawda, że izraelski klub jest zainteresowany moją osobą – mówi Wojciech Małocha. 29-letni napastnik byłby partnerem w Hapoelu Ber Szewa innego byłego widzewiaka Marka Citki.

W łódzkiej ekipie po ostatnim zwycięstwie panuje znacznie lepsza atmosfera. Widzewiacy po kokonaniu Zagłębia Lubin oddali się od strefy zagrożonej spadkiem. Nie oznacza to jednak wcale, że łodzianie mogą sobie już pozwolić na rozluźnienie. Nadal widzewiacy nie mają jeszcze tak znacznej przewagi, by podchodzić do spotkań bez emocji.

Ponadto naszym piłkarzom opłaca się zająć jak najlepsze miejsce, by po zakończeniu sezonu odebrać wyższe premie.

Po dwutygodniowej przerwie spowodowanej karencją za żółte kartki wraca na boisko Arkadiusz Bąk. Wypada mieć nadzieję, że przymusowy rozbrat z ekstraklasą nie wpłynie negatywnie na postawę pomocnika łódzkiej drużyny. W niedzielę nie zagra natomiast Tomas Żvirgżdauskas, który musi pauzować za kartki. Wczoraj normalne zajęcia, po wyleczeniu urazu, wznowił Emmanuel Kwueme i wszystko wskazuje na to, że pomoże drużynie w niedzielnym spotkaniu.

Po dzisiejszym treningu trener Dariusz Wdowczyk wybierze osiemnastkę piłkarzy, którzy pojadą na mecz do Ostrowca.

Autor artykułu: (hof)