Dariusz Wójtowicz, trener ŁKS: – Najważniejsze jest to, że wreszcie przełamaliśmy to pasmo niepowodzeń w wyjazdowych meczach. Na pewno pierwsza połowa meczu nie była taka w naszym wykonaniu jakbyśmy sobie tego życzyli.
Mimo prowadzenia dość szczęśliwie udało się nam dowieźć prowadzenie do przerwy. Zupełnie nie wiem dlaczego moi zawodnicy po pierwszych kilku minutach dobrej gry po prostu stanęli i sprawiali wrażenie zagubionych. Brak było krycia z naszej strony. Nie potrafiliśmy sensownie wyprowadzić piłki.
Uważam jednak, że w drugiej połowie ŁKS zagrał bardzo rozsądnie i mądrze. Dobrze ograniczaliśmy poczynania rywala na naszej połowie i przy okazji wyprowadzaliśmy bardzo groźne kontry. Cieszę się, że wszyscy zawodnicy zagrali bardzo ofiarnie i ambitnie. Najważniejsze jest jednak to, że dopisało nam szczęście, którego w ostatnich wyjazdowych spotkaniach nie mieliśmy.
Na pewno nie ma co się tym wynikiem zachłystywać, bo nasza gra pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Na pewno już w drugiej połowie meczu było widać u tych młodych chłopców symptomy mądrości boiskowej. Często poklepali dokładnie piłkę, czym odbierali rywalowi chęć do gry. W odpowiednich mentach przytrzymywali piłkę. Fajnie także wyprowadzali kontry. Cieszę się również, że Paweł Brożek pokazał, że grać w futbol potrafi. Mam nadzieję, że jego dobre zagranie odblokuje tego piłkarza i uwierzy, że umiejętności ma bardzo duże. On musi nam pomoc w kolejnych spotkaniach. Już myślimy o pojedynkach z Arką Hutnikiem, bo będą one dla nas równie ważne i mam nadzieję,że wówczas będziemy mogli trochę odetchnąć.
- Dlaczego nie zagrał Błażejewski?
- Był przewidywany w podstawowym składzie, ale niedyspozycja żołądkowa sprawiła, że nie był brany pod uwagę, by zasiąść na ławce rezerwowych.
- Co się stało?
- Nie wiemy, w autobusie zrobił się blady i już wiedziałem, że nie będzie grał. Coś mu zaszkodziło, ale nie wiem jeszcze do końca co, bo przecież na obiad wszyscy jedliśmy to samo.
Franciszek Krótki, trener Zagłębia: – Myślę, że spotkanie trener ŁKS podsumował wystarczająco. Ja muszę się odnieść tylko do zachowania kibiców. To, że kibice mnie nie lubią, to już wiedziałem od początku podjęcia pracy w Zagłębiu.
Natomiast to co dzisiaj usłyszałem przebiło moje najgorsze sny. Jedno jest pewne. Mam z Zagłębiem podpisany kontrakt do czerwca i zamiarzam się z niego wywiązać. Natomiast jakie decyzje podejmą władze klubu to jest już zupełnie inna sprawa.
Nie chcę się tłumaczyć, ale mówiłem, że mój zespół stać góra na środek tabeli. Kiedy jednak zabrakło w meczu z ŁKS pięciu podstawowych zawodników, to widzieliśmy wszyscy efekty. Na więcej nas po prostu nie stać. Ambicja i zaangażowanie to za mało, aby wygrać z takim zespołem jak ŁKS.
Autor artykułu: (hof)