Członkowie komisji lekarskich, którzy przyjmują kandydatów na żołnierzy są przerażeni ich stanem zdrowia: poborowi mają krzywe kręgosłupy, cierpią na astmę, są alergikami, bywają otyli. Ppłk Zbigniew Gnat, z-ca komendanta Wojewódzkiej Komendy Uzupełnień Łódź 2 potwierdza smutną statystykę.
- Na 1200 osób, które stanęły do poboru na Górnej, ok. 200 otrzymało kategorię „D” i „E”, czyli niezdolni do służby wojskowej – mówi.
Lekarze nie mają wątpliwości:
- Przyczyną jest niewłaściwa opieka pediatryczna w naszym regionie – uważa dr Janusz Morawski z łódzkiego pogotowia. – Kiedyś były badania profilaktyczne, dzieciom z krzywicą podawano witaminę D3, istniała specjalna poradnia. Teraz to wszystko się skończyło. Poza tym dzisiejsi poborowi urodzili się w roku 1983, ich dzieciństwo przypada więc na lata kryzysu i pustych półek w sklepach, co sprawiło, że są niedożywieni.
Poważnym problemem jest też astma i choroby alergiczne. Wielu młodych ludzi nie leczy się, gdyż nie ma na to pieniędzy. W większości są pozbawieni pracy, a leczenie kosztuje nawet kilkaset złotych miesięcznie.
- Tak naprawdę nie wiemy do końca skąd tak wysoki wskaźnik zachorowań na astmę i alergie – mówi dr Wojciech Lasociński, wieloletni członek komisji lekarskich. – Moje dziecko ma 7 lat, nikt w rodzinie nie cierpi na tę chorobę, a ono tak. Podejrzewa się, że przyczyną jest zanieczyszczone środowisko i pełna konserwantów żywność. Zła też jest dostępność do służby zdrowia. Od 4 lat nie możemy skutecznie leczyć, ani stosować pełnej rehabilitacji z uwagi na warunki finansowe.
Kolejny problem to otyłość – efekt coraz częstszego sięgania przez młodzież po żywność typu „fast food”. Hamburgery są w modzie wśród dzisiejszych 19, 20-latków. Efekt: 10 procent poborowych to monstrualne grubasy, nie nadające się nawet do lekkiej służby.
Mężczyzn z lekką nadwagą lekarze nie skreślają z list kandydatów do armii. Dostają kategorię „A” „z paragrafem” i trafiają np. do kuchni, albo administracji.
- Lżejsza służba przydzielana jest też np. mężczyznom z nieznaczną dyskopatią, różnymi wadami postawy itp. – wyliczają wojskowi.
To smutne, ale zawodowi żołnierze obserwują też u wielu współczesnych poborowych kompletny brak sprawności fizycznej.
- Niektórzy nie potrafią zrobić najprostszych rzeczy: przewrotu, podciągnięcia na drążku, nie mówiąc już o pompkach – mówią. – Jedna trzecia nie umie nawet pływać. To wszystko efekt skracania zajęć z wychowania fizycznego w szkołach.
Dr Lasociński widzi też przyczynę gdzie indziej:
- Na nic nie ma pieniędzy, szkoły są wyposażone jedynie w biedne sale gimnastyczne. Nawet jedna z najlepszych szkół podstawowych w Łodzi nie ma żadnego zaplecza sportowego!
- Winne są też nadopiekuńcze matki, które otaczają jedynaków nadmierną miłością, wypisują zwolnienia z zajęć „wuefu”, żeby chłopczyk się nie zmęczył i nie przeziębił – dodaje psycholog Renata Karolewska. – W Łodzi jest bardzo wiele samotnych matek. Ich synowie nie mają męskich wzorców postępowania, są więc zniewieściali. Takim mężczyznom w przyszłości bardzo ciężko odnaleźć się w wojsku.
- Łódź nie jest jednak zupełnie na szarym końcu – pociesza ppłk Zbigniew Gnat. – Widziałem ogólnopolską statystykę. Są rejony jeszcze gorsze od nas np. Opole i Wrocław.
4 lutego rozpoczął się pobór do wojska. Staje do niego w całym województwie łódzkim kilkadziesiąt tysięcy mężczyzn urodzonych w roku 1983 (oraz starszych, którzy dotąd nie zjawiali się przed komisjami wojskowymi), a także kilkaset dziewcząt – absolwentek średnich i policealnych szkół medycznych.
(Tych ostatnich będzie w tym roku aż połowę mniej niż w ubiegłym). Wszystkie dziewczęta przyjęte zostaną przez dwie komisje: na Śródmieściu i Widzewie.
Pobór zakończy się 30 kwietnia, jednak w poszczególnych województwach, gdzie mieszka mniej mężczyzn może on potrwać dużo krócej (np. w Poddębicach zaledwie 3 tygodnie: od 5 do 22 marca).
Autor artykułu: (mgr)