Archive for January, 2002

Wizyta Japończyków

Thursday, January 31st, 2002

Wczoraj stadion Widzewa wizytowali przedstawiciele federacji piłkarskiej Japonii w osobach menedżera drużyny i rzecznika prasowego. Piłkarze reprezentacji współgospodarzy tegorocznych mistrzostw świata zagrają na Widzewie z drużyną trenera Jerzego Engela 27 marca br.

Gośćmi zaopiekował się Piotr Skwierczyński, oprowadził ich po obiekcie. Ocena stadionu w oczach Japończyków wypadła jak najbardziej pozytywnie.

Na mecz Polski z Japonią w Łodzi akredytowanych będzie 250 dziennikarzy.

Autor artykułu: (dk)

Sparing Widzewa z Ceramiką Opoczno

Thursday, January 31st, 2002

Sparing Widzewa z Ceramiką Opoczno miał jedną zaletę. Czarno na białym pokazał, że nowa nadzieja łodzian, nigeryjski obrońca Martin do ligowego grania się nie nadaje.

Trener Leszek Iwanicki podsumował występ czarnoskórego piłkarza krótko: „61 minut wystarczyło, żebym mógł powiedzieć, iż Martin nie zdał egzaminu”.

Dziwię się działaczom Widzewa, że pozorując ruch w interesie sprowadzają piłkarzy (?!), którym trudno byłoby załapać się do III ligi szóstek. Albo naiwnie wierzą pseudomenedżerom, że goście, których ci przywożą w kontenerach, umieją kopać futbolówkę.

Co dobrego obejrzeliśmy w sparingu w Opocznie? Skuteczną grę napastników Ceramiki. Niezwykłą aktywność Nigeryjczyka Kalu, najładniejszą akcję meczu Rybarczyka z Bocianem, która przyniosła łodzianom drugiego gola.

W tej chwili Ceramika dysponuje 17 zawodnikami. Widzew ma ich więcej, ale tylko dwóch, góra trzech, z tych, którzy wystąpili w Opocznie, ma moim zdaniem szansę znaleźć się w ligowej kadrze.

Pojedynek mógłby mieć inny przebieg, gdyby na początku drugiej połowy Sergiusz Wiechowski zdobył kontaktowego gola. Niestety pomocnik łodzian, wykonując rzut karny trafił w poprzeczkę. A dobitkę Kalu obronił bramkarz gospodarzy. Ceramika wygrała, bo wykorzystała proste błędy łodzian w grze defensywnej.

Ceramika Opoczno – Widzew 3:2 (2:0)

1:0 – Majewski (13), 2:0 – Kowalczyk (40), 2:1 – Polak (60), 3:1 – Sawicki (67, karny), 3:2 – Bocian (82).

Ceramika: Stawarz (46, Cholewiński) – Kośmicki, Czerbniak, Janicki, Kupiec, Witek, Telus, Rysiewski, Szymański, Majewski, Kowalczyk oraz Skwara, Sawicki, Kozubek.

Widzew: Ludwikowski (77, Kula) – Martin (61, Tepper), Brodecki, Bocian, Gajewski, Marcin Janeczko, Bazler, Bronner (54, Polak), Wiechowski, Kalu, Ratajczak (53, Rybarczyk).

Autor artykułu: (pas)

Reprezentant Kamerunu w Widzewie

Thursday, January 31st, 2002

Na dzisiejszym treningu Widzewa zamelduje się kolejny piłkarz. Wszystko wskazuje na to, że współpracujący z łódzkimi działaczami menedżer Leszek Nowakowski postarał się o klasowego zawodnika.

Wczoraj przyjechał do Łodzi reprezentant Kamerunu Clement Beaud. Piłkarz wraz kolegami wywalczył podczas igrzysk olimpijskich w Sydney złoty medal. Zawodnik najlepiej czuje się w roli defensywnego pomocnika. Z powodzeniem może grać również na stoperze.

Łódzcy działacze liczą, że 22-letni, mierzący 186 centymetrów piłkarz potwierdzi swoje umiejętności i szybko stanie się silnym punktem drużyny.

- Widzew powinien być zadowolony z tego zawodnika – mówi Leszek Nowakowski. – Oglądałem go w akcji i na pewno taki piłkarz będzie przydatny w Widzewie. – Clement dość pechowo rozpoczął przeprowadzkę do Europy. Podczas przesiadki w Paryżu zaginął jego bagaż. Nikt nie lubi takich sytuacji.

Liczymy, że jeszcze przed dzisiejszym treningiem linie lotnicze dostarczą jego podróżną torbę – zakończył Nowakowski.

Przypomnijmy, że na testach w Widzewie przebywają Nigeryjczyk Martin (czytaj wyżej) i Brazylijczyk Robert Santos Filho.

Autor artykułu: (hof)

Wiatr – niszczyciel

Wednesday, January 30th, 2002

Wichura, która przeszła wczoraj nad Łodzią zerwała linie energetyczne i poprzewracała drzewa. Strażacy i służby miejskie interweniowały ponad 100 razy. W porywach siła wiatru dochodziła do 120 km/godz.

Drzewa tarasowały ulice i chodniki. Rano trudno było przejechać m.in. ul. Rafową, Kwiatową, Starorudzką, Sienkiewicza, Plantową i Saperów.

Wiatr uszkodził również sygnalizację świetlną, np. na skrzyżowaniu ul. Piotrkowskiej i Tymienieckiego, gdzie urwało się i kołysało jedno ze świateł. W Łodzi największe straty poniosła pływalnia Anilany przy ul. Sobolowej. W poniedziałkowy wieczór silny podmuch wiatru zerwał brezentowy dach rozpięty nad basenem. W momencie katastrofy
trwał tam trening piłki wodnej. Żadnemu z zawodników nic się nie stało. Straty wynoszą około 100 tys. złotych.

Dużo spustoszeń wiatr spowodował w powiecie pabianickim.

- Rano otrzymaliśmy ponad 100 zawiadomień o zerwanych liniach – poinformował nas Michał Dybowski, kierownik wydziału ruchu pabianickiego Zakładu Energetycznego. – Dziewięć stacji średniego napięcia zostało wyłączonych. W czterech przed południem udało się zlikwidować awarie. Utrudnieniem dla nas są roztopy – do wielu miejsc trudno było dojechać.

Dużo roboty miały wczoraj także inne służby. Strażacy usuwali przewrócone przez wiatr drzewa tarasujące ulicę Pabianicką w Lutomiersku i drogę z Dobronia do Markówki.

Autor artykułu: (ksaf, mal)

Eksperyment w urzędzie

Wednesday, January 30th, 2002

120 informatyków z łódzkiej firmy komputerowej będzie podnosić swoje kwalifikacje na kursach zorganizowanych przez Wojewódzki Urząd Pracy. To pierwszy taki eksperyment w kraju.

Pracownicy firmy informatycznej mają się bezpłatnie szkolić, a w tym czasie na ich stanowiskach będą pracowali bezrobotni informatycy.

Za wszystko zapłaci Wojewódzki Urząd Pracy z funduszu Unii Europejskiej. Przeznaczono na ten cel ponad
700 tysięcy euro.

Autor artykułu: (EW)

Cudzoziemcy szukają pracy w Łodzi

Wednesday, January 30th, 2002

Kilkunastu cudzoziemców poszukuje pracy w Łodzi. Są wśród nich studenci z krajów arabskich, którzy chcą dorobić do stypendium, ale również przyjezdni z Litwy, Ukrainy i Rosji. Odwiedzili agencję pracy czasowej, usiłując zatrudnić się na umowę-zlecenie. Interesuje ich praca nawet na miesiąc lub dwa.

- Zgłaszają się do nas obcokrajowcy, którzy chcą podjąć pracę od zaraz – przyznaje Anna Stępień z agencji pracy czasowej. – Są zatrudniani, jeżeli spełniają warunki. Muszą legalnie przebywać w Polsce, mieć ważny paszport i wizę oraz mówić po polsku na tyle dobrze, by porozumieć się z pracodawcą.

O oferty nie jest łatwo. Na pracę mogą liczyć tokarze i spawacze. Aktualnie agencja negocjuje te kontrakty z firmami.

Autor artykułu: (EW)

Śmierć w altanie

Monday, January 28th, 2002

- On sam nadział się na nóż – mówił przed sądem 32-letni Paweł R., oskarżony o zabójstwo kompana od butelki. W śledztwie wyjaśniał, że był pijany i nie pamięta co się wtedy działo.

Dariusz C., uderzony nożem w szyję, zmarł. Ostrze przebiło tętnicę i śmierć nastąpiła na skutek wykrwawienia.
Do zdarzenia doszło w nocy 10 lipca w altanie, gdzie razem biwakowali.

Dariusz C. poznał oskarżonego 23 czerwca w pijalni piwa. Wtedy właśnie przygarnął go pod swój dach na działce przy ul. Kierpcowej. Połączyło ich nieróbstwo i skłonność do alkoholu. Tragicznej nocy też pili.

- Dałem mu kasę na kilka butelek ponczu, a on ją sprzeniewierzył – tłumaczył oskarżony. – Kiedy zabrakło trunku, doszło do szarpaniny i Darek nadział się na nóż, który trzymałem w ręce.

W tym samym procesie odpowiada także 31 -letni Michał P., oskarżony o rozbój. Miał go dokonać razem z Pawłem R.
Sąd chce przesłuchać jeszcze kobietę, która lada dzień miała urodzić dziecko. Dlatego też następna rozprawa odbędzie się dopiero w połowie marca.

Autor artykułu: (st)

Przez błoto na lekcje

Monday, January 28th, 2002

Uczniom Szkoły Podstawowej nr 173 (ul. Sienkiewicza 46) dają się we znaki dotkliwe skutki modernizacji szkolnego basenu.

Remont zaczął się we wrześniu i potrwa do końca roku szkolnego. Z tego powodu zajęcia wychowania fizycznego odbywają się w salach gimnastycznych przy ul. Sienkiewicza, a pozostałe lekcje w budynku przy ul. Kilińskiego 109.

Codziennie, po zajęciach z wuefu, trzeba wędrować z budynku do budynku przez park Sienkiewicza, przekraczać ul. Kilińskiego. Drugie wygodniejsze przejście od strony dziedzińca zamknęli budowlani z firmy „Remobud”.

Uciążliwymi przemarszami zaniepokojeni są szczególnie rodzice uczniów klasy IIb i IIIc. Boją się wypadku podczas przejścia przez ul. Kilińskiego. Zaalarmowali redakcję, że dzieci wędrują pod opieką tylko jednej nauczycielki. Brną przez błoto, przemakają im buty, zaziębiają się z powodu przemoczenia nóg.

Katarzynę Turską-Sikorską, dyrektorkę SP nr 173, spytaliśmy czy kilkuletni uczniowie mają wystarczającą opiekę? Czy wyłożenie trylinką lub płytami chodnikowymi błotnistej ścieżki przez park przekracza możliwości szkoły?

- Znam te uciążliwości – odpowiada dyrektorka – bo razem z nauczycielami i uczniami wędruję przez to samo błoto.

Szkoda, że żaden z rodziców nie informował mnie o niepokojach. Mogłabym wtedy poprosić niepracujących rodziców o pomoc w przeprowadzaniu dzieci. Teraz robią to na zmianę 4 nauczycielki świetlicy pracujące parami. Gdy jedna idzie z dziećmi, druga jest w świetlicy. Spytam w wydziale edukacji czy mogę kogoś zatrudnić dodatkowo na godziny. O wyłożenie ścieżki parkowej płytami lub trelinką już prosiłam budowlanych i jeszcze dziś powtórzę prośbę.

Szkoła nie ma na to pieniędzy. Wygodniejsze dla dzieci przejście było zamknięte tylko przez 2 dni, ale zamknięcia mogą się powtarzać. Wymaga tego bezpieczeństwo uczniów.

*****

Nie przekonały nas te wyjaśnienia i z pewnością nie usatysfakcjonują rodziców. Bezpieczeństwo dzieci musi być pełne. Dyrekcja szkoły już dawno powinna rozmawiać na ten temat w Wydziale Edukacji. Również ten wydział zawierał umowę na remont basenu z firmą i może na niej wymusić uporządkowanie ścieżki przez park. Najłatwiej powiedzieć „szkoła nie ma możliwości”.

Autor artykułu: (HC)

„Człowiek miesiąca” – Jedenastu bohaterów

Monday, January 28th, 2002

„Człowiek miesiąca” to akcja mająca na celu promowanie ludzi, którzy nie przechodzą obojętnie, gdy na ich oczach komuś dzieje się krzywda. Co miesiąc na cześć każdego z nich wydawana jest uroczysta kolacja.

Funduje ją jeden z najsłynniejszych łódzkich restauratorów Grzegorz Zieliński w lokalu przy ul. Piotrkowskiej 97. W sobotę nasi laureaci otrzymali od organizatorów akcji: „Expressu Ilustrowanego”, TV Toya i Radia „Eska” mosiężne tabliczki z wyrytym swoim nazwiskiem.

Na balu, który odbył się w restauracji „Green’ski” przy ul. Kilińskiego 59/63 obecni byli nie tylko bohaterzy wraz z żonami, ale także wojewoda Krzysztof Makowski, komendant wojewódzki policji Jacek Staniecki, komendant straży pożarnej Kazimierz Szlendak, komendant miejski policji Wojciech Wulkiewicz.

Zdarzenia, w jakich wzięli udział nasi bohaterowie miały miejsce w roku 2001 r. W wielu przypadkach odbyły się już procesy bandytów złapanych przez naszych laureatów. Podczas sobotniej uroczystości goście nie kryli goryczy z powodu bezradności polskiego prawa. Paweł Krajewski, który w marcu ubiegłego roku złapał złodzieja, wziął do tej pory udział w dwóch rozprawach sądowych. Pan Paweł złapał mężczyznę, który ukradł kobiecie torebkę. Bandyta był szczególnie niebezpieczny: grasował w okolicy od wielu miesięcy, napadał na starsze kobiety, opornym łamał ręce. Przestępstw dokonywał, będąc na tzw. niepowrocie z zakładu karnego.

- Cały mój trud poszedł na marne – żalił się w sobotę Paweł Krajewski. – Jedna z rozpraw w ogóle się nie odbyła, bo oskarżony nie stawił się do sądu, a nikt nie wiedział gdzie on jest: ani policja i służba więzienna, ani prokurator z adwokatem…

Smutna była też Jadwiga Osieja, która wraz z sąsiadem Januszem Matusiakiem, przyczyniła się do złapania dwóch sprawczyń napadu na listonosza.

- Byłam na rozprawie i przyglądałam się oskarżonym. Starsza z nich przez cały przewód sądowy uśmiechała się lekceważąco pod nosem – opowiadała.

Jeden z wrześniowych bohaterów – Mirosław Michalski, który wspólnie z Robertem Borzyńskim, strażnikiem miejskim z Pabianic, złapał pijanego kierowcę (spowodował wypadek i usiłował zbiec) dwa miesiące później znów musiał interweniować.

- Przegonił dwóch młodocianych bandytów, którzy włamywali się do schowka w bloku – relacjonowała Małgorzata Grabowska, narzeczona łódzkiego bohatera. – Obaj byli pijani i wymachiwali „tulipanem” (rozbitą butelką z ostrymi krawędziami).

Żony i narzeczone łódzkich bohaterów nie kryły dumy ze swoich mężczyzn.

- Kiedy dowiedziałam się o tym, co zrobił Mirek wcale mnie to nie zdziwiło. Takie postępowanie bardzo do niego pasuje. On zawsze pomaga ludziom – mówiła o Mirosławie Michalskim Małgorzata Grabowska.

Najmłodszy z bohaterów, 19-letni uczeń Krzysztof Włodarczyk (złapał złodzieja, który wyrwał torebkę wracającej z kościoła kobiecie) swój dyplom „Człowieka miesiąca” zostawił w szkole na prośbę pani dyrektor.

- Wisi w korytarzu, żeby dawał przykład innym uczniom. Kiedy jednak skończę naukę, to go zabiorę – obiecywał.
Dyplom Pawła Krajewskiego wisi w pokoju na centralnym miejscu, podobnie jak Janusza Matusiaka.

- Cieszę się, że to co zrobiłem, zostało docenione. Statuetkę, którą dostałem na sobotnim balu powieszę w przedpokoju, żeby widział ją każdy, kto przekroczy próg mojego domu – powiedział J. Matusiak.

Anna Wulkiewicz, żona komendanta miejskiego policji Wojciecha Wulkiewicza, była wzruszona:

- Bardzo przeżywam, gdy widzę poszkodowanych ludzi starszych i dzieci. Oni są najbardziej bezradni i im powinno się pomagać przede wszystkim, dlatego cieszę się, że czyny tych, którzy nie są obojętni na los innych nie idą w zapomnienie, a sami bohaterowie są honorowani. Mam nadzieję, że w ich ślady będzie szło coraz więcej osób.

Komendant wojewódzki policji Jacek Staniecki zapowiedział, że co miesiąc będzie osobiście gratulował wszystkim naszym „zwyczajnym niezwyczajnym”, którzy otrzymają od „Expressu”, Tv Toya i Radia „Eska” dyplom „Człowieka miesiąca”. Stróże prawa są przekonani, że przy współpracy całego społeczeństwa łatwiej będzie im wyeliminować zło.

Bohaterowie roku 2001 bawili się doskonale. Zjedli wykwintną kolację, na którą składały się m.in.: zupa cytrynowa, zapiekane w szynce szparagi, wspaniały, śmietankowy tort. Przez cały czas gościom towarzyszyła nastrojowa muzyka.

Niestety na balu nie zjawił się policjant z Aleksandrowa Adam Szwugier (wyniósł na plecach z płonącego budynku niepełnosprawnego człowieka). Nagrodę w jego imieniu odebrał komendant Jacek Staniecki.

W lutym rozpoczynamy kolejną, trzecią już edycję „Człowieka miesiąca”. Naszym pierwszym gościem będzie 80-letni Wacław Kuna, który w tramwaju linii „11” złapał kieszonkowca – młodego, sprawnego mężczyznę…

Autor artykułu: Magdalena Grochowalska

Ostrzeżenia w ŁKS

Friday, January 25th, 2002

Ekstraaklasa koszykarek nie zwalnia tempa. Już jutro zostanie rozegrana siedemnasta kolejka. Polfa we własnej hali podejmować będzie Toyę Wrocław. Z kolei ŁKS grać będzie w Gdyni z mistrzem Polski Lotosem VBW Klima.
Sobotnie spotkanie w Pabianicach rozpocznie się wyjątkowo o godzinie 18. Wcześniej z hali korzystać będą sędziowie, dla których specjalne kursy zorganizował OZKosz.

Mecz Polfa – Toya zapowiada się bardzo interesująco, bowiem na parkiecie zmierzą się wicemistrz Polski i trzecia drużyna poprzedniego sezonu. W tej chwili podopieczne trenera Mirosława Trześniewskiego zajmują drugie, a Toya trzecie miejsce w tabeli, co gwarantuje emocje pod pabianickimi koszami.

Wrocławski zespół ma w swych szeregach dwie Amerykanki Kristi Rose i Jenny Nowe i byłą pabianiczankę Beatę Predehl. Warto dodać, że Predehl należy do najskuteczniejszych zawodniczek drużyny, mając na swoim koncie zdobyte 194 punkty.

Szkoleniowiec Polfy ma przed tym meczem jeden poważny problem. W spotkaniu ze Startem skręcenia kostki doznała Edyta Koryzna. Dopiero przed jutrzejszym pojedynkiem lekarz zdecyduje czy rozgrywająca wspomoże swoje koleżanki.
ŁKS grać będzie z mistrzem Polski i raczej trudno się spodziewać, by wrócił z Gdyni w glorii chwały. Ostatni słaby występ łodzianek zdenerwował szkoleniowców i działaczy. Trenerzy Dariusz Raczyński i Andrzej Nowakowski wezwali na rozmowę ostrzegawczą Elenę Agafonikową, Birute Dominauskaite i Neringę Zakalskiene. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy jeśli postawa wymienionych koszykarek nie ulegnie poprawie, to mogą się liczyć z dalszymi, znacznie ostrzejszymi sankcjami.

Autor artykułu: (hof)