Jan W. uderzony nożem w klatkę piersiową wybiegł z mieszkania i z apteki znajdującej się na przeciwko domu wezwał karetkę pogotowia. Ostrze uszkodziło płuco. Powstał krwiak, doszło do wstrząsu pokrwotocznego. Rannego uratowała szybka pomoc lekarska.
Pod zarzutem usiłowania zabójstwa aresztowano jego żonę, 44-letnią Jolantę W., która wkrótce stanie przed Sądem Okręgowym w Łodzi.
Oskarżona mieszkała w Żychlinie z mężem i najmłodszym synem z pięciorga dzieci. Ich pożycie układało się w miarę zgodnie. Konflikty zaczęły się niedawno. Dochodziło do awantur, nigdy jednak nie było bijatyk.
27 września tego roku oboje pracowali przy zbiorze cebuli. Wieczorem Jolanta W. przygotowywała kolację, jej mąż oglądał telewizję.
- Tata zaczął się kłócić z mamą – opowiadał 10-letni chłopiec. Potem skaleczył ją nożem w rękę. – Ona odebrała nóż i uderzyła go w klatkę piersiową.
Autor artykułu: (st)