- Po spotkaniu w Pucharze Polski z Hetmanem Zamość, choć przegranym, chwalono pana za dobrą postawę. Kibice zastawiają się dlaczego nie otrzymuje pan swojej szansy w ekstraklasie?
- Trudno mi o tym mówić, ponieważ skład na mecze pierwszej ligi ustala trener Marek Kusto. On odpowiada za wyniki i on wybiera zawodników do gry. Jeśli znajdę uznanie w jego oczach, to wówczas zrobię wszystko, aby wypaść jak najlepiej. Póki co śledzę pojedynki kolegów o ligowe punkty z ławki rezerwowych.
- Czy nie czuje się pan tym rozgoryczony?
- Na pewno zawsze jest lepiej grać na boisku, niż przyglądać się z boku walce na murawie. Przecież po to wszyscy piłkarze sumiennie trenują, aby występować w podstawowej jedenastce. Powtarzam jednak, że nie do mnie należy ustalanie składu.
- Na treningach pracujecie z trenerem Andrzejem Woźniakiem?
- Tak on prowadzi nasze specjalistyczne zajęcia.
- Czy może on sugerować trenerowi Kusto obsadę pozycji bramkarza?
- Na pewno wysuwa jakieś propozycje, ale ostatnie słowo należy do pierwszego szkoleniowca i to on decyduje, który z nas ma grać w podstawowym składzie.
- Może dolegliwości z kręgosłupem nie pozwalają panu na podjęcie skutecznej rywalizacji z Adamem Piekutowskim?
- Nie. Moje problemy zdrowotne to już przeszłość. Na dzień dzisiejszy jest wszystko OK. I mam nadzieję, że tak będzie długo.
- Może to, że przez pół roku był pan na wczasach w niemieckiej drużynie amatorskiej przeszkadza w wywalczeniu miejsca w podstawowej jedenastce?
Nic bardziej błędnego. W Niemczech amatorzy pracują na treningach bardzo ciężko. Może umiejętności nie mają wielkich, ale zaangażowania mogą im pozazdrościć niektórzy polscy ligowcy.
- Skoro pana nie doceniają w Widzewie, to nie myśli pan o zmianie klubowych barw?
- Związałem się z Widzewem pięcioletnim kontraktem. Myślę, że mój czas nadejdzie jeszcze w łódzkim klubie. Nie wykluczam jednak sytuacji, że kiedyś w przyszłości będę musiał sobie poszukać nowego klubu. Przecież dla bramkarza najważniejsze jest to, by cały czas grał.
- Ktoś już pana kusi?
- Nie, na razie nie mam żadnych propozycji i przyznam szczerze nie szukałem ich.
- Kiedy się skończy pańska cierpliwość?
- Jestem cierpliwy i zamierzam czekać na swoją szansę. Jeśli ją otrzymam to zrobię wszystko, aby już bramki nie opuścić.
- Rozmawiał pan z menedżerem Grajewskim?
- Nie było takiej potrzeby.
- Co sprawia, że kibice nie mogą być zadowoleni z waszych wyników?
- Jest mi trudno oceniać zaistniałą sytuację. Wydaje mi się, że aż tak źle nie gramy. Przecież drużyna stwarza sytuacje bramkowe, ale brakuje dokładnego wykończenia.
- Najważniejsza cecha bramkarza?
- Moim zdaniem jest to spokój. Bramkarz nie może ulegać emocjom.
Autor artykułu: (hof)