Archive for September, 2001

Zgniłe ziemniaki

Monday, September 24th, 2001

Deszczowy sierpień i wrzesień sprawiły, że tegoroczne ziemniaki szybko gniją. Na razie trudno określić o ile mniej będzie tych popularnych warzyw, gdyż wskutek deszczu wykopki zostały wstrzymane. Teraz rolnicy czekają, aż pola trochę przeschną.

- W tej chwili w ogóle nie można wjechać w pole – skarżą się.

W latach ubiegłych zbierano średnio 200 kwintali z hektara. Ile uda się zebrać w tym roku, okaże się już wkrótce. Specjaliści są jednak pesymistami, gdyż warzywa zaatakowała zaraza ziemniaczana.

- Mokre kartofle wymagają odpowiedniego przechowywania – ostrzegają specjaliści od chorób ziemniaka z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Boninie. – Kupione na zimę, należy przesypać do skrzynek, żeby przeschły i przechowywać w temperaturze 14-16 stopni C, co spowoduje zabliźnienie się uszkodzeń. Po 6 tygodniach należy przejrzeć wszystkie kartofle i gnijące wyrzucić. To bardzo ważne, bowiem każda gnijąca bulwa natychmiast zniszczy następne. Wilgoć sprzyja chorobom bakteryjnym, a bakterie błyskawicznie przenoszą się z jednego ziemniaka na drugi.

Autor artykułu: (MGr)

W lasach mniej pożarów

Monday, September 24th, 2001

Dobiega końca tzw. akcja bezpośrednia ochrony przeciwpożarowej lasu w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Łodzi.

O ile pogoda nie spłata leśnikom figla, jeszcze tylko do końca września utrzymane zostaną specjalne środki ochrony i nadzoru terenów leśnych na wypadek pożaru.

Jak na razie 2001 r. jest dla leśników pomyślny. Od stycznia zanotowano zaledwie 94 pożary w lasach państwowych i tylko 28 w lasach niepaństwowych (na łącznej powierzchni odpowiednio 54 i 9 hektarów). Dla porównania – w ciągu całego 2000 r. ogień w lasach państwowych łódzkiej RDLP szalał aż 272 razy, a w lasach niepaństwowych – 173.

- Taki znaczny spadek liczby pożarów zawdzięczamy przede wszystkim kiepskiej pogodzie wiosną i latem. Nawiedzające nasz region deszcze nasączały las wodą – mówi pracownica zespołu ochrony przeciwpożarowej.

W ciągu trzech tygodni września br. w lasach RDLP Łódź nie wydarzył się ani jeden pożar.

Autor artykułu: (pij)

Marcin Ludwikowski – Mój czas jeszcze nadejdzie

Thursday, September 20th, 2001

- Po spotkaniu w Pucharze Polski z Hetmanem Zamość, choć przegranym, chwalono pana za dobrą postawę. Kibice zastawiają się dlaczego nie otrzymuje pan swojej szansy w ekstraklasie?

- Trudno mi o tym mówić, ponieważ skład na mecze pierwszej ligi ustala trener Marek Kusto. On odpowiada za wyniki i on wybiera zawodników do gry. Jeśli znajdę uznanie w jego oczach, to wówczas zrobię wszystko, aby wypaść jak najlepiej. Póki co śledzę pojedynki kolegów o ligowe punkty z ławki rezerwowych.

- Czy nie czuje się pan tym rozgoryczony?

- Na pewno zawsze jest lepiej grać na boisku, niż przyglądać się z boku walce na murawie. Przecież po to wszyscy piłkarze sumiennie trenują, aby występować w podstawowej jedenastce. Powtarzam jednak, że nie do mnie należy ustalanie składu.

- Na treningach pracujecie z trenerem Andrzejem Woźniakiem?

- Tak on prowadzi nasze specjalistyczne zajęcia.

- Czy może on sugerować trenerowi Kusto obsadę pozycji bramkarza?

- Na pewno wysuwa jakieś propozycje, ale ostatnie słowo należy do pierwszego szkoleniowca i to on decyduje, który z nas ma grać w podstawowym składzie.

- Może dolegliwości z kręgosłupem nie pozwalają panu na podjęcie skutecznej rywalizacji z Adamem Piekutowskim?

- Nie. Moje problemy zdrowotne to już przeszłość. Na dzień dzisiejszy jest wszystko OK. I mam nadzieję, że tak będzie długo.

- Może to, że przez pół roku był pan na wczasach w niemieckiej drużynie amatorskiej przeszkadza w wywalczeniu miejsca w podstawowej jedenastce?

Nic bardziej błędnego. W Niemczech amatorzy pracują na treningach bardzo ciężko. Może umiejętności nie mają wielkich, ale zaangażowania mogą im pozazdrościć niektórzy polscy ligowcy.

- Skoro pana nie doceniają w Widzewie, to nie myśli pan o zmianie klubowych barw?

- Związałem się z Widzewem pięcioletnim kontraktem. Myślę, że mój czas nadejdzie jeszcze w łódzkim klubie. Nie wykluczam jednak sytuacji, że kiedyś w przyszłości będę musiał sobie poszukać nowego klubu. Przecież dla bramkarza najważniejsze jest to, by cały czas grał.

- Ktoś już pana kusi?

- Nie, na razie nie mam żadnych propozycji i przyznam szczerze nie szukałem ich.

- Kiedy się skończy pańska cierpliwość?

- Jestem cierpliwy i zamierzam czekać na swoją szansę. Jeśli ją otrzymam to zrobię wszystko, aby już bramki nie opuścić.

- Rozmawiał pan z menedżerem Grajewskim?

- Nie było takiej potrzeby.

- Co sprawia, że kibice nie mogą być zadowoleni z waszych wyników?

- Jest mi trudno oceniać zaistniałą sytuację. Wydaje mi się, że aż tak źle nie gramy. Przecież drużyna stwarza sytuacje bramkowe, ale brakuje dokładnego wykończenia.

- Najważniejsza cecha bramkarza?

- Moim zdaniem jest to spokój. Bramkarz nie może ulegać emocjom.

Autor artykułu: (hof)

Sukcesy ŁKS

Thursday, September 20th, 2001

Młodzi piłkarze ŁKS (rocznik 1990) trenowani przez Piotra Faryńskiego wzięli udział w dwóch silnie obsadzonych turniejach. Pierwszy z nich odbył się w Belgii. Łodzianie w półfinale pokonali drużynę FC Coulogne 3:2, a w spotkaniu finałowym przegrali z młodymi piłkarzami Dynama Mińsk 0:5. Jest to i tak ogromny sukces drużyny, ponieważ łodzianie byli o rok młodsi od pozostałych uczestników.

Po powrocie z Belgii zespół ŁKS wystartował w turnieju w Zielonej Górze. Łodzianie w eliminacjach pokonali Orlen Płock 4:0, Chemika Police 11:0 i przegrali z FC Malmoe 1:2. W ćwierćfinale ŁKS pokonał Śląsk Wrocław 2:1, UKP Zielona Góra 4:0 i Zryw Zielona Góra 2:0, a w półfinale Wisłę Kraków 2:0. W spotkaniu o pierwsze miejsce nasza drużyna wygrała z mistrzem Szwecji FC Malmoe 1:0.

Olaf Okoński został królem strzelców, zdobywając w turnieju 11 bramek. Natomiast za najlepszego bramkarza uznano Macieja Jaworka. Oprócz nich barw ŁKS bronili: Michał Wrzesiński, Zbigniew Rogulski, Damian Lipiński, Paweł Nowak, Adam Patora, Rafał Rosiak. Michał Piaseczny, Piotr Wodziński, Piotr Malski, Marcin Olejnik, Mateusz Marciszko, Dominik Dygdalewicz, Sebastian Wiśniewski, Bartek Faryński, Michał Polit, Jakub Wróblewski, Emil Dróżdż, Adam Arkuszewski i Mateusz Guzowski. Kierownikiem drużyny jest Anatol Lipiński.

Autor artykułu: (hof)

Nadzieja dla żużla!

Thursday, September 20th, 2001

Trwa walka łódzkich żużlowców o utrzymanie w pierwszej lidze. Zaświeciło światełko w tunelu po ostatniej kolejce. Nasi główni rywale – TŻ Opole – przegrali w Rawiczu 40:50, mecz łodzian z GKM Grudziądz został natomiast przełożony na 30 września. Nadal zatem opolanie mają 4 punkty więcej od ŁTŻ.

Łodzianom pozostały do rozegrania trzy mecze: w najbliższą niedzielę ostatni wyjazdowy z Kolejarzem w Rawiczu, tydzień później zaległy z GKM Grudziądz, wreszcie 7 października w Łodzi z TŻ Opole. Opolanom pozostał mecz w najbliższą niedzielę z Grudziądzem i wspomniane spotkanie z ŁTŻ.
Nie trzeba dokonywać cudów, by pozostać w pierwszej lidze. Opole może nawet pokonać u siebie GKM Grudziądz, ale pod warunkiem, że łodzianie wygrają trzy pozostałe mecze, a z Opolem koniecznie różnicą 5 punktów. Przypomnijmy, że pierwszy mecz w Opolu ŁTŻ przegrał 40:44.

Dobrze się stało, że ostatni mecz ŁTŻ z GKM został odwołany. Żużlowcy z Grudziądza muszą w najbliższym meczu z Opolem pojechać „na całego”, bowiem mają tylko 1 punkt więcej od rywali. Porażka GKM zepchnie ten zespół na przedostatnie miejsce, co nakazuje rozegranie barażu z wicemistrzem II ligi. Zwycięstwo nad Opolem zapewni zespołowi z Grudziądza miejsce w I lidze i następne mecze (choćby zaległy z ŁTŻ w Łodzi) dla GKM nie będzie miał znaczenia.

Jest zatem wielce prawdopodobne, że w najbliższej serii ŁTŻ z Rawiczem, ale i Opole z Grudziądzem stracą punkty. Nadal łodzianie mieć będą 4 punkty straty. W zaległym meczu odrobimy dwa, bo jest możliwe, że pokonamy „spokojny” Grudziądz. I o wszystkim zadecyduje ostatni mecz z Opolem. Zwycięstwo ŁTŻ różnicą 5 punktów da nam prawo walki w barażu, co jest prawie jednoznaczne z pozostaniem w I lidze.

Na pewno jednak już w bieżącym sezonie w barwach ŁTŻ nie wystartuje Stuart Robson. Wczoraj wyszedł on ze szpitala w Opolu, ale po kontuzji kręgów szyjnych czeka go półroczny rozbrat z żużlem. Do końca sezonu w ŁTŻ będzie zatem tylko jeden obcokrajowiec – Robert Nagy.

Autor artykułu: (dk)

Remis jak porażka

Monday, September 17th, 2001

GKS Bełchatów – Polar Wrocław 0:0

Piłkarze GKS nie wykorzystali szansy zdobycia trzech punktów w meczu z niżej notowanym rywalem w drugoligowej stawce. Bezbramkowy remis jest sukcesem gości, którzy od początku meczu nastawili się jedynie na przeszkadzanie w grze bełchatowianom. A że atakiem pozycyjnym ciężko niekiedy jest pokonać zmasowaną defensywę, bramek nie było.

Kibice GKS żywiej reagowali tylko na rzuty rożne, po których gorąco było pod bramką gości. Nikt jednak nie potrafił wepchnąć piłki do siatki. W ostatnich sekundach pierwszej połowy gospodarze przeprowadzili efektowną akcję. Dariusz Patalan zagrał do Jacka Berensztajna, a ten podał do Tomasza Drąga. Obrońca GKS strzelił jednak bardzo słabo i obrońca Polaru zdołał wybić piłkę z linii bramkowej.

W drugiej części byliśmy świadkami niezwykle ostrej gry, czego konsekwencją było aż 7 żółtych kartek. Atakowali nadal gospodarze. Strzelali: Marek Nowicki (obok bramki), Krzysztof Kukulski (w bramkarza) i znów Nowicki. W tym drugim przypadku piłkę po strzale piłkarza GKS odbił na poprzeczkę bramki golkiper Polaru. Kiedy wydawało się, że wreszcie mur obronny gości zostanie przełamany, przewagę niespodziewanie uzyskali goście. Na szczęście dla gospodarzy żadna z akcji wrocławian nie przyniosła bramkowego efektu.

Marna to pociecha, myśląc o ekstraklasie takie mecze bełchatowianie muszą wygrywać. Remisy są porażkami.
GKS Bełchatów – Polar Wrocław 0:0.

Żółte kartki: Jacek Berensztajn, Jacek Popek, Sylwester Szkudlarek (GKS); Łukasz Augustyniak, Waldemar Żelasko, Arkadiusz Aleksander, Łukasz Garguła (Polar). Widzów 300.
GKS: Ptak 5 – Popek 4, Konkiewicz 4, Nocoń 5, Szkudlarek 4 – Hinc 5, Drąg 4, Berensztajn 3 (66, Sobczyński 1), Nowicki 6 – Kukulski 4, Patalan 6.

Autor artykułu: (dk)

Chcę pomóc łódzkiemu klubowi

Monday, September 17th, 2001

Nowym menedżerem drugoligowych piłkarzy ŁKS został Dragan Popovic. Jugosłowianin pilnie obserwował spotkanie w Krakowie.

- Co będzie należało do pańskich obowiązków?

- Moim zadaniem będzie nadzorowanie pracy treningowej piłkarzy, trenerów.

- Czyli będzie pan ekonomem?

- Nie o to chodzi. Po prostu zawodnicy czy też szkoleniowcy będą się mogli do mnie zwracać z różnego rodzaju problemami. W miarę możliwości będę się starał je rozwiązywać.

- Czy zespół wymaga wzmocnień?

- Nie ma drużyny, której nie przydałaby się świeża krew. Sytuacja jest trudna. W ŁKS brakuje jeszcze dwóch, trzech zawodników. Dlatego będę chciał jeszcze sprowadzić na testy kilku zawodników z Jugosławii.

- Na jakich pozycjach pana zdaniem brakuje klasowych piłkarzy?

- Przede wszystkim trzeba szukać napastników. Również trzeba pomyśleć o wzmocnieniu obrony. Przecież niemal w każdym meczu nasza defensywa popełnia kardynalne błędy.

- Czy tylko z tego kraju zamierza pan sprowadzać piłkarzy?

- Nie. Otwarty jestem również na inne kraje i jeśli tylko pojawi się zdolny piłkarz, to na pewno trafi do nas.

- Skąd klub weźmie pieniądze na sprowadzenie nowych zawodników?

- Ja powiedziałem na pierwszym spotkaniu, że rolą zawodników będzie grać na boisku. Natomiast do nas należeć będzie sprawa załatwienia sponsorów i pieniędzy na ewentualne transfery.

- Jakich sponsorów pan zamierza ściągnąć?

- To zależeć będzie od zawodników. Piłkarze muszą najpierw pokazać na boisku dobrą grę. W tej chwili miejsce w tabeli ŁKS nie zachęci żadnej firmy do przekazania pieniędzy na drużynę.

- Czuje się pan na tyle mocny, by sprowadzić do ŁKS majętnych ludzi?

- Myślę, że tak.

- Czy także można liczyć na jugosłowiański kapitał?

- Nie ukrywam, że będą chciał również zainteresować ŁKS przemysłowców w moim kraju. Jest jednak zbyt wcześnie, by mówić o szczegółach.

- Wierzy pan w pozyskanie tylu sponsorów?

- Gdybym nie wierzył, to nie zdecydowałbym się na objęcie roli menedżera.

- Jest pan etatowym pracownikiem ŁKS?

- Nie. Jak na razie pracuję społecznie. W tej chwili chcę pomóc ŁKS w wyjściu z trudnej sytuacji. Jak będą wyniki i pieniądze, to być może zaczniemy rozmawiać o sprawach finansowych.

Autor artykułu: (hof)

Błażejewski był groźny

Monday, September 17th, 2001

Piłkarze drugoligowego ŁKS zremisowali w Krakowie z Hutnikiem 1:1 (1:1).

0:1 – Smoliński (17), 1:1 – Chmiest (31).

ŁKS: Skrzypiec – Jakubczak, Kowalski, Napierała, Smoliński – Buchowicz, Skrydalewicz, Kucz (83, Grad), Sierant, Łabędzki (46, Białas) – Błażejewski (54, Czpak).
Łodzianie dobrze zagrali tylko w pierwszych dwudziestu pięciu minutach meczu, kiedy to nawet mogli zdobyć więcej goli. Później niespodziewanie ŁKS zupełnie oddał inicjatywę gościom i w sumie może być zadowolony, że nie przegrał. Na szczęście dla łodzian Hutnik jest bardzo słabym zespołem, który nie potrafił zamienić na bramki licznych doskonałych okazji.

Trener Mirosław Dawidowski tłumaczył po meczu, dlaczego w podstawowej jedenastce nie znalazł się Adam Grad.

- Ustawiałem zespół tak, aby wynik mógł nam zdecydowanie poprawić miejsce w tabeli. Nie postawiłem na Adama, ponieważ w każdym dotychczasowym meczu wyjazdowym grał i nic z tego nie wynikało. Grad w wyjazdowych pojedynkach nie strzelał bramek. W Krakowie od pierwszej minuty zagrał Błażejewski i uważam, że było to bardzo trafne rozwiązanie. Choć Artur jest pomocnikiem, to dobrze dawał sobie radę. Potrafił się utrzymać przy piłce i był bardzo groźny dla przeciwnika do czas, kiedy to nie został poważnie sfaulowany.

Autor artykułu: (hof)

Haker z gimnazjum

Friday, September 14th, 2001

Łódzcy policjanci zatrzymali 15-letniego hakera, który chciał się włamać do serwera Komendy Głównej Policji.

Nastoletni mieszkaniec Skierniewic wielokrotnie próbował złamać kody i zabezpieczenia, umożliwiające zmiany umieszczonych na stronie internetowej informacji. Nie udało mu się to, a próby zostały zarejestrowane przez system.

Policyjni analitycy ustalili, że haker działa w regionie łódzkim. Sprawą zajęli się specjaliści od tego typu spraw z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Łodzi. Dość szybko zawężono krąg poszukiwań do terenu Skierniewic. Zebrano dowody na to, że zawziętym hakerem jest uczeń III klasy gimnazjum. Łukasz przyznał się do internetowego zaatakowania policyjnego serwera i wyjaśnił, że kierowała nim chęć zaimponowania mniej doświadczonym kolegom informatykom.

- Chłopiec jednak zapomniał, albo nie wiedział, że każdy haker pozostawia ślad umożliwiający jego identyfikację – powiedział nam mł. insp. Adam Antczak, naczelnik Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Dorosłemu hakerowi grozi od 3 miesięcy do 5 lat. Łukasz odpowie przed sądem dla nieletnich.

Autor artykułu: (ćma)

77 zmieni trasę

Friday, September 14th, 2001

16 bm. (niedziela) w godz. 8-16 odbędzie się wyścig kolarski o „Laurowy Wieniec Dziennika Łódzkiego” (al. Piłsudskiego, ul. Przędzalniana, Fabryczna, Targowa). W tym czasie autobus linii 77 będzie kursował zmienioną trasą w obydwu kierunkach.

- Z ul. Rokicińskiej do skrzyżowania ul. Przędzalnianej i Tymienieckiego autobusy będą kursować bez zmian, a dalej pojadą ul. Tymienieckiego, Kilińskiego i dalej właściwą trasą.

Autor artykułu: (MR)