Najstarsi rozwodzący się właśnie łodzianie mają po 85 lat. Na odzyskaniu wolności zależy jemu, bo … zakochał się w innej kobiecie. Wśród rozwodników jest także para, która pozew do sądu przyniosła w poweselny poniedziałek.
Wódka i bieda
W ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Łodzi orzekł 2500 rozwodów. Powodem 1500 z nich był alkohol, bezrobocie i bieda.
- Takie przyczyny podaje aż 60 procent rozwodzących się par – mówi sędzia Alicja Myszkowska, przewodnicząca XII Wydziału Spraw Rodzinnych Sądu Okręgowego w Łodzi.
Na drugim miejscu są konflikty związane z pracą i pogonią za sukcesem życiowym.
- Kiedyś fakt, że oboje małżonkowie mieli dobre zawody scalał ich, a teraz dzieli. Oboje próbują zrobić karierę, popadają w pracoholizm, odkładają decyzję o dziecku i oddalają się od siebie – podsumowuje sędzia. – Sukces jest tak istotny, że na tradycyjne małżeństwo brakuje czasu.
Żyje się szybciej, a związki między mężem i żoną są płytsze. Łatwiej też podejmuje się decyzję o rozwodzie, czasami kilka razy w życiu. Łódzki rekordzista rozwodził się pięć razy, a rekordzistka trzy.
- Kiedy osiągnęliśmy już świetną pozycję zawodową, kupiliśmy dom i stać nas było na różne zachcianki stwierdziliśmy, że oprócz majątku nic nas nie łączy – opowiada 30-letnia właścicielka biura podróży.
Niewielki procent łódzkich rozwodów spowodowany jest zmianą wyznania, najczęściej przez żonę i matkę. Gdy kobieta zostaje np. świadkiem Jehowy w natłoku pracy kaznodziejskiej często zaniedbuje dom, wychowanie dzieci, zmienia styl życia rodziny. Mało który mąż takie zmiany akceptuje.
Coraz więcej związków rozpada się również z powodu narkotyków.
- Dotyczy to głównie młodszych małżeństw, które razem się narkotyzowały – mówi sędzia. – Najczęściej o rozwód występuje ten z małżonków, który pierwszy uporał się z nałogiem.
- Rzadziej wywleka się w sądzie fakt, że współmałżonek woli kontakty z przedstawicielami własnej płci lub ma nietypowe upodobania seksualne – wtrąca łódzki adwokat. – Ostatnio rozwodzi się para 40-latków. Mąż swoje odmienne upodobania odkrył dopiero po 10 latach małżeństwa.
Przed sądem nie mówi się w ogóle o nieudanym seksie, choć adwokaci wiedzą, że niejedna para rozstaje się właśnie z tego powodu. Wiedzą też, że nierzadko mąż lub żona mają siebie dość, bo jedno z nich przeszło na wegetarianizm i wyrzuca mięso do kosza, drugie nie spuszcza wody w klozecie lub chrapie. Najłatwiej wrzucić wszystko do worka z napisem „niezgodność charakterów”.
Nigdy nie jest za późno?
Z propozycją rozwodu znacznie częściej występują mężowie. Wystarczy przelotna znajomość z inną kobietą, aby 40-latek pobiegł do sądu z pozwem. Kobiety są ostrożniejsze. Nim zdecydują się na taki krok muszą mieć pewność, że kolejny związek będzie trwały. Wiek małżonków nie gra tu roli.
- Starsi ludzie decydują się na małżeństwo z reguły po krótkiej, sanatoryjnej znajomości – mówi łódzki adwokat. – Mają dużo dobrej woli, ale nie potrafią tolerować uciążliwych nawyków nowej partnerki lub partnera.
Statystyczny łodzianin rozwodzi się najczęściej po 10-15 latach, choć zdarza się, że małżonkowie mają siebie dość po miodowym miesiącu. Ci, którzy przeżyją z sobą 30 lat na taki krok decydują się niezwykle rzadko.
- To kwestia emocji i wrażliwości – mówi sędzia Myszkowska. – Czasami do rozwodu wystarczy fakt, że żona nie chce rzucić palenia.
I będzie płacił aż do śmierci
Najdłużej rozwodzący się łodzianie absorbują sąd już 9 rok.
- Żyją procesem i mam wrażenie, że nie chcą się rozstać – spekuluje sędzia.
Kolejna bezdzietna para, spędziła z sobą 5 lat, ale rozwodzi się od siedmiu.
- Kiedyś sprawy były proste – mówi mecenas Bożena Ostojska. – Teraz do podziału są akcje, obligacje, działki. Często małżonkom nie zależy na ustaleniu winy jeśli tylko strona pokrzywdzona dostanie więcej w wyniku podziału.
Już w trakcie sprawy rozwodowej przychodzi czas na alimenty. Nikt nie protestuje przeciwko płaceniu na dzieci. Jednak alimenty na współmałżonka wciąż budzą ogromne emocje.
- Takie jest u nas prawo alimentacyjne, że niewierny mąż może nawet do końca życia utrzymywać byłą żonę – tłumaczy sędzia. – Wystarczy, że rozwód zostanie orzeczony z jego winy. Będzie płacił również w pozostałych wypadkach. Jeśli pogorszyła się sytuacja życiowa partnerki to przez 5 lat będzie łożył na jej utrzymanie.
- W przeciwnym razie kobieta, która przez lata koncentrowała się na roli żony i matki, mogłaby zostać bez środków do życia – mówi sędzia.
- Współmałżonek musi dalej żyć na takim poziomie jak przed rozpadem związku – dodaje mecenas Bożena Ostojska. – Jeśli żona mieszkała w willi, miała dobry samochód i jeździła na Karaiby, to po rozwodzie mąż musi jej zapewnić życie na poziomie do jakiego przywykła.
Alimenty na współmałżonka łożą wyłącznie panowie (najbogatsi łodzianie nawet do 5 tys. zł). Nie ma jednak reguł bez wyjątku. Wysokie alimenty płaci byłemu mężowi zamożna łodzianka, która zostawiła go dla innego mężczyzny.
Po rozwodzie na kolejne małżeństwo nie wszyscy się decydują. Najczęściej nowe pary żyją w związkach nieformalnych, a na ślub decydują się dopiero gdy pojawi się dziecko. Bywa, że gdy po rozwodzie odpoczną od współmałżonka, wracają do niego i żyją w konkubinacie.
Rozwody w dużych miastach w Polsce za rok 1999
(dane Głównego Urzędu Statystycznego)
kraj - 24.872 (16,96 na 10 tys. ludności)
w tym:
Warszawa - 2.694 (16,84 na 10 tys. )
Katowice - 668 (16,93 na 10 tys.)
Kraków - 1.147 (16,07 na 10 tys.)
Łódź - 1.651 (20,75 na 10 tys.)
Poznań - 1.014 (18,07 na 10 tys.)
Wrocław – 1.188 (19,07 na 10 tys.).
Autor artykułu: Liliana Bogusiak, Marzena Maciejczyk