Archive for August, 2001

Weekend z jajem i ligowa premiera

Friday, August 24th, 2001

Na inaugurację rozgrywek ligowych działacze Budowlanych proponują wielki festyn rugby „Weekend z jajem”. Jego głównymi punktami będą oczywiście niezwykle atrakcyjne mecze: ligowa premiera z Orkanem Sochaczew (sobota, godz. 15) oraz finałowa rozgrywka o tytuł mistrza Polski juniorów (dziś, godz. 10 i 17, niedziela od godz. 10).

Na tym nie kończą się „jajowate” atrakcje. Ci, którzy przyjdą w sobotę na stadion Budowlanych z pewnością nie będą żałować. Już od godz. 15 będzie można posłuchać jak grają łódzkie zespoły estradowe, zobaczyć pokazy sprawnościowe zapaśników, paradę pojazdów z czasów II wojny światowej, kiermasz artykułów szkolnych oraz kiermasz kosmetyków Polleny Ewy. Widzów czekają też emocje związane z meczem oldboyów Budowlanych, a w niedzielę piłkarski pojedynek Dziennikarze – Politycy.

Festyn został zorganizowany przy współudziale rady osiedlowej Bałuty Doły, której prezesem jest nowy działacz klubu – Ryszard Gajdziński. Miejmy nadzieję, że współpraca pozwoli na integrację mieszkańców osiedla (w tym istniejących tu szkół) z Budowlanymi.

W ligowej premierze Budowlani liczą oczywiście na zwycięstwo. Zdaniem szkoleniowców zespół po obozie w Spale jest dobrze przygotowany do sezonu. Na inaugurację czeka jednak łodzian trudna przeprawa. Orkan bowiem wzmocnił skład kapitanem reprezentacji Polski Rafałem Fedorowiczem. W zespole z Sochaczewa grają też: najlepszy rugbista minionego sezonu w Polsce: Marcin Brażuk oraz jeden z najskuteczniejszych graczy ligi – Bogdan Wróbel.

Już po raz drugi Express Ilustrowany organizuje wspólnie z Budowlanymi i Gazetą Wyborczą konkurs na najlepszego rugbistę sezonu. Tym razem do naszej akcji włączyła się znana firma W&W. W pierwszej edycji konkursu zwyciężył kapitan Budowlanych – Krzysztof Serafin, który w nagrodą od redakcji Expressu otrzymał kolorowy telewizor.

25.08: Budowlani Łódź – Orkan Sochaczew (godz. 15)
1/2.09: Budowalni Lublin – Budowlani Łódź
8/9.09: Puchar Polski;
15.09: Budowlani – AZS Gdańsk (15)
29/30.09: Puchar Polski
6.10: Budowlani – Budowlani Olsztyn (15)
27/28.10: Lechia Gdańsk – Budowlani
10.11: Budowlani – Juvenia Kraków (15)
17/18.11: Posnania Poznań – Budowlani

Autor artykułu: (pas)

Tenisowe Mistrzostwa Łodzi Amatorów

Friday, August 24th, 2001

Na kortach tenisowych ŁKS w dniach 30.08 – 2.09 br. odbędą się III Tenisowe Mistrzostwa Łodzi Amatorów. Rywalizacja toczyć się będzie w czterech następujących kategoriach wiekowych:

1. Open
2. Poniżej 30 lat
3. Grupa 30 – 50 lat
4. Grupa zawodników słabiej zaawansowanych technicznie.

Zgłoszenie i informacje udzielane są pod nr tel.: 0502135648, 0501076227 oraz 6582715.
W ubiegłym roku w mistrzowskim turnieju wzięło udział 100 tenisistów. Zwyciężali: Piotr Holwek – do 40 lat i Mirosław Grabda – powyżej 40 lat.

Na uczestników tegorocznej rywalizacji czekają atrakcyjne nagrody, które ufundowali sponsorzy: „Go Sport” – Centrum Handlowe King Cross, J. i T. Prosnak – „Akme”, Z. Siwak – PPHU „Cavis”.

Autor artykułu: (m)

200 meczów bez gola

Wednesday, August 22nd, 2001

Są w naszej ekstraklasie piłkarze, głównie obrońcy, którzy na listę strzelców wpisują się bardzo rzadko. A jeśli już strzelą gola, na następnego czekają bardzo długo.

Rekordzistą pod tym względem jest obrońca Ruchu Chorzów Marek Wleciałowski, który ma aktualnie serię 177 meczów bez gola. Po raz ostatni do tej pory trafił do bramki przeciwnika 19 października 1991 roku w meczu Ruchu z Zagłębiem w Lubinie (1:1). Wleciałowski rzadko zapuszcza się pod bramkę rywali, można zatem oczekiwać, że jeszcze w tym sezonie przekroczy granicę 200 spotkań bez strzelonej bramki.

Jeszcze dawniej swojego ostatniego do tej pory gola strzelił gracz Zagłębia Lubin – Zbigniew Szewczyk. To wyjątkowe dla niego wydarzenie miało miejsce 6 września 1987 roku w meczu z Pogonią Szczecin (1:1). Od tamtego czasu Szewczyk rozegrał 161 meczów w ekstraklasie, w których gola nie zdobył.

143 spotkania bez celnego strzału – to dorobek obrońcy GKS Katowice Mirosława Widucha. Następni w kolejce długo oczekujących na bramki to: Igor Kozioł (Groclin) oraz obrońca Widzewa Przemysław Urbaniak. Ten pierwszy jeszcze nigdy gola w ekstraklasie nie strzelił, choć rozegrał już 114 spotkań. Urbaniak natomiast, jeszcze w barwach Lecha, raz trafił do bramki przeciwnika – 10 maja 1997 roku w meczu z Legią (1:1). Od tego czasu łodzianin wystąpił w 114 spotkaniach, w których gola już nie strzelił.

Wyjątkowo długie seriale meczów bez zdobytych bramek mają ponadto: Tomas Żvirgżdauskas (Polonia) – 106 meczów, Rafał Kocyba (Górnik) i Piotr Przerywacz (Zagłębie) – po 103, Andrzej Janeczek (Groclin) – 102 spotkania. Wszyscy wymienieni to gracze defensywni. Jest jednak w ekstraklasie piłkarz, który kiedyś był reprezentantem młodzieżówki, grając w linii pomocy miał zdobywać gole, ale jeszcze tego nigdy nie uczynił. To znany w Łodzi Ariel Jakubowski, który w najbliższej kolejce obchodzić będzie jubileusz setnego meczu w ekstraklasie. Może wówczas strzeli swojego pierwszego gola?

Autor artykułu: dk

Transakcja wiązana

Wednesday, August 22nd, 2001

Menadżer FIFA, Jugosłowianin, ale związany blisko z Łodzią Dragan Popovic, zgłosił wczoraj, w rozmowie z nami bardzo ciekawą propozycję.

- ŁKS, jak wiadomo, nie stać na bardziej kosztowne transakcje piłkarskie – mówi menadżer. Dlatego jestem gotów przystać na transakcję wiązaną. W rozliczeniu, w zamian za pozyskanie dla ŁKS naprawdę wartościowego napastnika z I ligi jugosłowiańskiej, mógłbym wziąć Radosława Matusiaka. Moim zdaniem, ten utalentowany piłkarz mógłby się szybko i prawidłowo rozwinąć w jednym z zawodowych klubów na zachodzie Europy.

Ta transakcja wydaje się jednak bardzo mało prawdopodobna. Radek ma zamiar studiować w Łodzi i, w każdym bądź razie na dzisiaj, nie w głowie mu wyjazd na piłkarskie saksy.

Dragan Popovic wyjeżdża znów do swego rodzinnego kraju, aby ewentualnie dobić targu z Vojvodą, z którym wcześniej już rozmawiał na temat jego ewentualnego przejścia do ŁKS. Za niego trzeba jednak wyłożyć 100 tys. marek na stół.

– Jeżeli znajdziemy sponsora to nie jest wykluczone, że zatrudnimy w ŁKS tego piłkarza, którego tak bardzo zachwala Dragan Popovic, w naszym klubie – kwituje krótko dyr. do spraw piłki nożnej Janusz Matusiak. Na tańszych, ale słabych piłkarzy, szkoda wydawać pieniędzy.

Autor artykułu: m. st.

Bilet Małgosi Dydek

Wednesday, August 22nd, 2001

Reprezentacja polskich koszykarek przygotowująca się do obrony tytułu mistrzyń Europy nie ma chwili wytchnienia. Po zgrupowaniu i turnieju w Spale nasze zawodniczki dziś zbierają się w Warszawie.

Przejdą dokładne badania i będą trenować na Legii. Potem wylatują na dwa mecze z Litwą do Wilna. Powrót w następną środę i już dzień później wylot do Salonik na turniej z udziałem drużyn Polski, Grecji, Rosji i Rumunii.

3 września zespół udaje się do Francji. Będzie przebywał na zgrupowaniu w Chartre. Rozegra mecz sparingowy z drużyną Montevielle, którą prowadzi były trener reprezentacji Rosji – Igor Grudin. 12 września reprezentacja przenosi się do Orlenu, gdzie dwa dni później czeka ją pierwszy mecz mistrzostw Europy z Hiszpanią.

- Czy na Litwę lecą wszystkie koszykarki, które były w Spale?

Trener reprezentacji Polski – Andrzej Nowakowski: Ze względów rodzinnych zwolnienie z tego wyjazdu dostała rozgrywająca Beata Predhel.

- Kiedy dołączy do zespołu Małgorzata Dydek, która na pierwszej rundzie skończyła swój udział w rozgrywkach play – off ligi WNBA?

- Z tego co wiem bilet powrotny ma wykupiony na 29 sierpnia. Chcielibyśmy z trenerem Tomaszem Herktem, żeby dołączyła do zespołu już podczas turnieju w Salonikach. Nie jest nawet tak istotne, żeby tam grała, ale żeby przebywała już z drużyną, trenowała razem z pozostałymi dziewczynami i szykowała się do startu w mistrzostwach.

Autor artykułu: pas

Powrót do ojczyzny

Monday, August 20th, 2001

Druga polska rodzina z Kazachstanu zamieszkała nad Dobrzynką. Starania o repatriację do Polski rodzina Wittów rozpoczęła przed trzema laty. Do Pabianic w grudniu 1996 roku przybyli ich sąsiedzi Boczkowscy. Wittowie z oddalonego od Polski o 4500 kilometrów Czkałowa jechali trzy dni. Tam zostawili przyjaciół, znajomych, by rozpocząć nowe życie w ojczyźnie.Dziadków państwa Wittów Sowieci wywieźli w 1936 do Kazachstanu. Minęło 65 lat zanim wnukom udało się przyjachać do Polski.

- Wywozili Polaków, Niemców, Tatarów i tak dziś stoją tam różne wioski, ale polskich najwięcej – opowiada seniorka Anna. Do Pabianic przyjechali: Józef Brosiłowicz (47 lat) z zawodu kierowca, Anna Iwanowna (45 lat) – księgowa oraz Anna (79 lat), matka Józefa i 22-letni Jewgienij, który tuż przed wyjazdem z Kazachstanu ukończył rolniczy instytut i jest zootechnikiem. Po załatwieniu formalności za dwa, trzy miesiące ma przyjechać jeszcze Liubow Nikołajewna dopiero co poślubiona żona Jewgienija. Ona także ma polskie korzenie.

Wittowie przyzwyczajają się dopiero do nowego życia, poznają ludzi i miasto. – Ludzie bardzo mili, pomagają, przychodzą zobaczyć jak sobie radzimy. Jeszcze trochę błądzimy po mieście – mówi Józef wtrącając rosyjskie zwroty. W Kazachstanie trudno było uczyć się polskiego i choć w polskich wioskach mówiło się w ojczystym języku to lata rozłąki wywarły piętno i na mowie.

- W naszej parafii polski ksiądz prowadził kursy, trochę uczyli w szkole, ale to wszystko się wymieszało – dodaje. U Wittów najlepiej po polsku mówią obie Anny. Seniorka była wcześniej w kraju w Krakowie podczas wizyty rodaków ze wschodu. Wittowie trafili do nas dzięki wstawiennictwu Boczkowskich.

- To nasi dobrzy sąsiedzi, mieszkaliśmy przez płot. Oni pomogli załatwić, żebyśmy i my mogli tu mieszkać. Pomagają nam teraz i wszystkiego nauczą – mówi Józef.

Wittowie mogli przyjechać do Pabianic dzięki uchwale Rady Miasta z 1999 roku. Są drugą i ostatnią rodziną, jaką przyjęły Pabianice. Na więcej nie wystarczy pieniędzy. 29 maja 2001 otrzymawszy wizę repatriacyjną rodzina Wittów automatycznie nabyła polskie obywatelstwo, którego zresztą nigdy się nie zrzekła.

- Otrzymali mieszkanie 43,69 metra kwadratowego, dwa pokoje plus kuchnia, a łączny koszt ich pobytu aż do chwili nim staną się samodzielni wyniesie około 50 tys. zł – wyjaśnia Krzysztof Nowacki, sekretarz miasta. – Urząd będzie też starał się znaleźć dla nich pracę w ich zawodach.

- Syn będzie chciał się dalej uczyć, a jak się nie uda to zobaczymy. Wszystko się ułoży – powiedział Józef.

Autor artykułu: (M)

Mdleli z gorąca

Monday, August 20th, 2001

Karetki krążyły bez przerwy. Ubiegły weekend należał do jednych z najbardziej dokuczliwych tego lata. W niedzielę termometry wskazywały 30 stopni C w cieniu, w słońcu dochodząc nawet do 35 kresek. Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. Pogotowie bez ustanku wyjeżdżało do zasłabnięć i omdleń. Szczególnie dramatycznie było w sobotę, kiedy to stacja meteorologiczna na Lublinku odnotowała 27 stopni C. Chociaż temperatura nie była wysoka to przy wilgotności powietrza przekraczającej 60 procent wydawało się, że nie ma czym oddychać. Było duszno i parno, jedna osoba zmarła.

Dla 52-letniego mężczyzny podróż dusznym tramwajem skończyła się tragicznie. O godz. 15.33 zasłabł w tramwaju linii 1 na ulicy Kilińskiego. Natychmiast wezwano karetkę, ale pasażera nie udało się uratować. Lekarz pogotowia mógł jedynie stwierdzić zgon.

- Na szczęście tak tragicznych w skutkach konsekwencji upału nie notuje się dużo, ale wysoka temperatura i wysoka wilgotność wpływają niekorzystnie na samopoczucie osób starszych z chorobami serca, krążenia i problemami z ciśnieniem – usłyszeliśmy od dyspozytora pogotowia.
Parna i duszna aura dawała się mocno we znaki szczególnie ludziom starszym. Do osób mdlejących na ulicach i w sklepach karetki pogotowia ratunkowego wyjeżdżały kilkadziesiąt razy w ciągu dwóch dni. W niedzielę szczególnie dużo było wyjazdów do kościołów.

- Kiedy panuje wysoka temperatura lepiej, żeby ludzie starsi zostali w domu. 30-stopniowe upały mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia. Kiedy jest tak gorąco organizm szybciej się męczy, jest gorzej dotleniony, a to może potęgować symptomy wielu chorób – powiedział starszy dyspozytor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego.

Zdaniem lekarzy jedyny sposób na upały to unikanie spacerów, picie dużej ilości płynów (nawet do 3 litrów dziennie) i lekkie ubranie. Osoby starsze z chorobami krążenia i problemami z ciśnieniem powinny bezwzględnie unikać wychodzenia z domu w porze największego upału, bo to może się źle odbić na ich zdrowiu. Jeśli już muszą wyjść powinny osłonić głowę, a do torby włożyć butelkę z napojem. Idąc ulicą lepiej wybrać zacienioną stronę chodnika.

Autor artykułu: (Jed.)

Różowe buble

Monday, August 20th, 2001

Nowe tabliczki z nazwami ulic nie wytrzymują… mycia. Około 4 tys. nowych tabliczek z nazwami ulic wcześniej czy później trzeba będzie zdejmować i malować jeszcze raz, albo po prostu wyrzucić na złom. Będzie to najdroższe złomowisko w Łodzi, gdyż koszt jednej sięga nawet 300 zł. (more…)

Ale upał…

Friday, August 17th, 2001

Słupek rtęci przekraczał wczoraj w południe 35 stopni. Nic dziwnego, że łodzianie tłumnie garnęli się do miejsc, gdzie można się było ochłodzić. Na Stawach Stefańskiego, gdzie temperatura wody wynosiła 22 stopnie C., opalało się wczoraj i kąpało kilkaset osób.

Ich bezpieczeństwa pilnowało 7 ratowników. Mimo pięknej pogody, niewielu wypoczywających korzystało jednak ze sprzętu pływającego.

- Ludzie nie mają pieniędzy – mówi Mieczysław Walczak, pracownik Ośrodka Sportu i Rekreacji na Stawach Stefańskiego. – A wypożyczenie roweru wodnego czy łodzi kosztuje 10 zł.

Na basenie „Budowlanych” w wodzie było tłoczno. Od rana do godziny 14.00 sprzedano ponad 100 biletów wstępu. Wielu łodzian usiłowało jednak dostać się na basen bez wykupienia biletu za 8 zł i… przejść przez płot. Niektórym się to udało.

Równie tłumnie było wczoraj na basenie „Anilany” i Stawach Jana. Kto mógł, wyjeżdżał poza miasto – do Dziewulin czy Mrożyczek w Głownie. Wyludniły się natomiast Borki (zbiornik sulejowski), Fryszerka nad rzeką Widawką i Spała nad rzeką Gać, gdzie według najnowszych badań Sanepidu – woda jest zanieczyszczona i nie wolno się w niej kąpać.

Do woli natomiast można zażywać kąpieli w akwenach: Nad Lindą w Grotnikach, Starówce w Ozorkowie, Malince w Zgierzu-Dąbrówce, OSiR „Tatar” w Rawie Mazowieckiej, Skierniewicach na rzece Lupi, Patykach nad rzeką Pisią, Łasku nad Grabią, „Nad Stawem” w Konstantynowie Łódzkim, Młynku przy ul. Śląskiej w Łodzi, Leżnicy Wielkiej, Drzewocinach i Strykowie.

Autor artykułu: MGr

Drogie studia dla menedżerów

Friday, August 17th, 2001

Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi od października będzie prowadzić 4-semestralne międzynarodowe studia w dziedzinie zarządzania biznesem dla osób z wykształceniem licencjackim lub wyższym.

Absolwenci otrzymają prestiżowy dyplom amerykańskiej uczelni Central Pacific University. Dyplom MBA (Master of Business Administration) potwierdza posiadanie wysokich kwalifikacji menedżerskich.

Studia adresowane są przede wszystkim do osób, które studiowały kierunki ekonomiczne. Dla absolwentów kierunków nieekonomicznych warunkiem jest ukończenie semestru „0”. Przedmioty prowadzone są w języku polskim, oprócz zarządzania marketingowego, który wykładany jest po angielsku.

Studia prowadzone są w systemie zaocznym i… słono kosztują. Wpisowe wynosi 210 USD, czesne to 870 USD za semestr, płatne przed rozpoczęciem każdego semestru.

Autor artykułu: Iwo