Czerwona kartka: Napierała (75). Żółte kartki: Sobczyński (KSZO), Julcimar (ŁKS). Sędzia: (Kraków). Widzów. 6 tys.
NOTY W RANKINGU SREBRNE BUTY „EXPRESSU ILUSTROWANEGO”
ŁKS: Kikowski -2 – Krysiński -2, Julcimar -1 (62, Żuberek -1), Smoliński -3, Napierała -0 – Golański -4, Łabędzki -5, Kucz -2 (72, Białas -1), Rodrigo -2 – Grad -2 (82, Klepczarek -0), Błażejewski -3.
KSZO Ostrowiec: Piątek – Lasocki, Kowalski, Nocoń – Cichoń (86, Wróbel), Sobczyński, Więzik (59, Krawiec), Toborek (82, Skarwelis) – Grębowski, Małocha. Wiadomo było, że dla zespołu ŁKS mecz w Ostrowcu Świętokrzyskim z kandydatem do wywalczenia awansu do ekstraklasy, będzie bardzo trudny.
Trener Mirosław Dawidowski nie wystawił do gry Robarta Sieranta i Adama Buchowicza, którzy mają na koncie po trzy żółte kartki i kolejna, wyeliminuje ich z gry w następnym meczu. Mimo podobnego ryzyka na boisko wybiegli Julcimar i Adam Kucz. Brazylijczykowi nie udało się uniknąć czwartej kartki i nie zagra w środowym, bardzo ważnym dla ŁKS pojedynku z Zagłębiem Sosnowiec. Nie zobaczymy chyba w nim również Adriana Napierały, który otrzymał czerwony kartonik za faul na Krawcu.
Kalkulacje wzięły więc w łeb. Życie jeszcze raz udowodniło, że ma swój scenariusz i nie bierze pod uwagę ludzkich wyliczanek.
Mecz rozpoczął się od ataków gospodarzy. Nic z nich jednak nie wynikało, poza ogromnym zamieszaniem na polu karnym łódzkiej drużyny. W 10 min. Smoliński zablokował strzał Małochy, a trzy minuty później po uderzeniu głową byłego widzewiaka piłkę z bramki wybił Golański.
Zawodnicy KSZO wprawdzie częściej byli przy piłce, ale łódzcy zawodnicy wyprowadzali bardzo dobre kontry. W 12 min. po podaniu Michała Łabędzkiego przed szansą stanął Rodrigo, ale strzelił niecelnie. W 23 min. spotkania najlepszą sytuację meczu zmarnował Adam Grad. Nie była to stu, ale kilkusetprocentowa okazja.
Michał Łabędzki idealnie posłał prostopadle piłkę do Adama Grada, wychodzącego na czystą pozycję na wprost bramki KSZO. Doświadczony napastnik ŁKS zachował się jak początkujący junior. Nieatakowany przez nikogo niezbyt mocnym uderzeniem trafił piłką w nogę bramkarza gospodarzy.
Trzy minuty później mocno strzelał Artur Błażejewski, ale broniący bramki Ostrowca Piątek odbił piłkę. W 29 min. spotkania znów Adam Grad zmarnował dobrą akcję łodzian.
Zamiast podawać do Błażejewskiego, dochodzącego do pozycji sam na sam z bramkarzem KSZO, wdał się w drybling z obrońcą, oddał w końcu strzeł, ale nie mógł nim zaskoczyć Piątka.
Po tych „ostrzeżeniach” ze strony ŁKS ostrowieccy piłkarze ostrzej ruszyli do natarcia. Bramki nadal jednak nie było. Gdy wydawało się, że do przerwy będzie 0:0 Toborek z prawej strony boiska przerzucił piłkę na przeciwległą stronę do wchodzącego w pole karne niepilnowanego Lasockiego, który strzałem z powietrza pokonał Jacka Kikowskiego.
W drugiej połowie gospodarze mieli już zdecydowaną przewagę. W 60 min. Cichoń wyprzedził Kucza, podał do Krawca, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, a ten strzałem po ziemi w długi róg łódzkiej bramki podwyższa wynik na 2:0.
W 77 min. spotkania Adrian Napierała, który notował niezły występ, stracił piłkę w środku pola. Próbował naprawić błąd i ambitnie gonił znajdującego się już tylko przed Kikowskim Krawca. Wykonał wślizg, po którym napastnik KSZO się wywrócił. Sędzia ukarał łódzkiego obrońcę czerwoną kartką.
Napierała twierdził, że nie podciął zawodnika KSZO. Ukarał łodzian także To-borek, który zdobył po pięknym bezpośrednim strzale z rzutu wolnego w „okienko” trzeciego gola.
Minutę później wynik spotkania ustalił Lasocki, który po rzucie rożnym egzekwowanym przez Toborka ubiegł obrońców i skierował piłkę do bramki.
Okazję na strzelenie honorowego gola miał jeszcze Dzidosław Żuberek, ale trafił w wybiegającego z bramki bramkarza.
Autor artykułu: mm