Archive for May, 2001

Czy piłkarze ŁKS uratują II ligę?

Wednesday, May 30th, 2001

Osiem punktów przewagi nad strefą spadkową mają dziś piłkarze ŁKS. Do końca drugoligowych rozgrywek pozostały cztery kolejki spotkań. Czy łodzian może jeszcze spotkać kataklizm w postaci degradacji do III ligi?

Przyjmijmy, że szans na utrzymanie nie mają dwie ostatnie drużyny – Lechia (dziś 28 pkt) i Dolcan (25). Zajęciem spadkowych dwóch następnych miejsc w tabeli zagrożonych jest kolejnych 8 drużyn:

11. Lech 34 43
12. Polar 34 43
13. ŁKS 34 42
14. Zagłębie 34 41
15. Hetman 34 40
16. Polonia 34 39
17. Stal 34 34
18. Myszków 34 33

Dwie ostatnie drużyny spadną – obok Dolcanu i Lechii – do III ligi.

Załóżmy wariant pesymistyczny. W 35. kolejce (2-3.06) grają m.in.: Polar – ŁKS, Ceramika – Lech, Myszków – Dolcan, Włókniarz – Hetman, Polonia – Zagłębie, Lechia – Stal. W przypadku gdyby po 3 punkty zdobyły drużyny: Polaru, Lecha, Myszkowa, Hetmana, Polonii, Stali tabela wyglądałaby następująco:

11. Lech 35 46
12. Polar 35 46
13. Hetman 35 43
14. ŁKS 35 42
15. Polonia 35 42
16. Zagłębie 35 41
17. Stal 35 37
18. Myszków 35 36

W 36. kolejce (9.06) grają m.in.: ŁKS – RKS, Zagłębie – Ceramika, Lech – Lechia, KSZO – Polar, Stal – Odra, Dolcan – Polonia, Hetman – Myszków. Ciężko będzie o punkty Stali oraz Polarowi,zatem przyjmujemy, że przegrają. Po 3 punkty w wariancie pesymistycznym dla ŁKS zdobyć mogą: RKS, Zagłębie, Lech, Polonia i Myszków.

11. Lech 36 49
12. Polar 36 46
13. Polonia 36 45
14. Zagłębie 36 44
15. Hetman 36 43
16. ŁKS 36 42
17. Myszków 36 39
18. Stal 36 37

W 37. kolejce (13.06) grają m.in.: Świt – ŁKS, Polonia – Hetman, Myszków – Tłoki, Stal – Górnik Ł., Lechia – Zagłębie, Odra – Lech, Polar – Górnik Polkowice. W meczu Polonia – Hetman prawdopodobny będzie remis, korzystny dla obu stron. Jeśli po 3 punkty zdobędą Świt, Myszków, Stal, Zagłębie, Polar, po jednym uzyskają Polonia i Hetman, a przegra Lech, tabela będzie następująca:

11. Lech 37 49
12. Polar 37 49
13. Zagłębie 37 47
14. Polonia 37 46
15. Hetman 37 44
16. Myszków 37 42
17. ŁKS 37 42
18. Stal 37 40

Mający gorszy bilans bezpośrednich spotkań z Myszkowem (2:2 i 0:3) łodzianie spadną do strefy spadkowej.

W ostatniej kolejce (17.06) grają m.in.: ŁKS – Włókniarz, GKS – Myszków, Hetman – Ceramika, Górnik Ł. – Polar, Zagłębie – Odra, Tłoki – Polonia, Lech – Stal. Nawet zwycięstwo ŁKS, przy jednoczesnej wygranej Myszkowa, nie pozwoli łodzianom na utrzymanie w lidze. Gdyby po 3 punkty w ostatniej kolejce zdobyły drużyny: ŁKS, Myszkowa, Hetmana, Polaru, Polonii i Stali, a Zagłębie uległo Odrze, tabela byłaby następująca:

11. Lech 38 49
12. Polar 38 52
13. Zagłębie 38 47
14. Polonia 38 49
15. Hetman 38 47
16. Myszków 38 45
17. ŁKS 38 45
18. Stal 38 43

Obok Dolcanu i Lechii do III ligi spadłyby drużyny ŁKS i Stali. Taki układ tabeli jest jednak mało prawdopodobny, bowiem Myszków w ostatnich 4 kolejkach musiałby zdobyć komplet 12 punktów w meczach z: Dolcanem (u siebie), Hetmanem (na wyjeździe), Tłokami (u siebie), GKS Bełchatów (na wyjeździe). Ważny dla łodzian jest mecz Hetman – Myszków w 36. kolejce. Według naszych obliczeń zespół z Zamościa nie musi wygrać, bowiem do utrzymania wystarczy mu 7 punktów: po wygranej z Włókniarzem (na wyjeździe), Ceramiką (też na wyjeździe) oraz remisie z Polonią.

Jeśli tak by się rzeczywiście stało, ŁKS, by się utrzymać musi zdobyć 4 punkty w meczach z Polarem, RKS lub Świtem oraz Włókniarzem.

Wówczas tabela byłaby następująca:

11. Lech 38 49
12. Polar 38 52
13. Zagłębie 38 47
14. Polonia 38 49
15. Hetman 38 47
16. ŁKS 38 46
17. Myszków 38 45
18. Stal 38 43

To plan minimum. Wierzymy, iż łodzianie zdobędą więcej niż cztery punkty, a PZPN przyjrzy się meczom Myszkowa, który w ostatnich 4 meczach może pokonać wszystkich rywali!

Autor artykułu: dk

Smoliński w Walii Błażejewski wraca

Wednesday, May 30th, 2001

Piłkarze ŁKS są w cenie. Kolejny zawodnik z al. Unii został powołany do reprezentacji Polski. Krzysztof Smoliński poleciał z drużyną młodzieżową na mecz eliminacji mistrzostw Europy do Walii.

„Mam nadzieję, że Krzysiek zagra w naszym niedzielnym meczu przeciwko Polarowi we Wrocławiu – mówi trener ŁKS Mirosław Dawidowsk. – Drużyna narodowa walczy w piątek, potem wraca do kraju. Trener Lesław Ćmikiewicz wyraził zgodę na krótki urlop naszego obrońcy na ligowy pojedynek. Po spotkaniu we Wrocławiu Smoliński wróci na zgrupowanie reprezentacji młodzieżowej przed meczem eliminacyjnym z Armenią”.

W trzecim swoim meczu w rozgrywanym na południu Francji międzynarodowym piłkarskim turnieju drużyn młodzieżowych, Polska przegrała w Aubagne z Francją 1:3 (0:1). Bramki: dla Francji – Ahamada (19), Berenguer (59), Cisse (64); dla Polski gola zdobył piłkarz RKS Fameg Radomsko Marcin Folc (62).

W poprzednich meczach podopieczni trenera Edwarda Klejndinsta wygrali w Nimes z Japonią 3:1 i przegrali w Tulonie z Portugalią 1:2. Z grupy B do półfinałów zakwalifikowały się Francja i Portugalia, a Polska pożegnała się z turniejem.

Oznacza to, że do kraju wróci również ełkaesiak Artur Błażejewski. Tym samym łódzki gracz będzie mógł pomóc kolegom w niedzielnym meczu drugiej ligi z Polarem we Wrocławiu.

Autor artykułu: pas, hof

Centralne sterowanie

Wednesday, May 30th, 2001

Mamy oto nowy pomysł władz miasta Łodzi na uzdrowienie łódzkiego sportu. Jeśli Rada Miejska zaakceptuje projekt, to 1 lipca zostanie utworzony w miejsce trzech (Ośrodek Sportu Łódź Bałuty, Ośrodek Sportu Łódź Górna, Łódzki Ośrodek Sportu) jeden Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji.

Wiceprezydent Sylwester Pawłowski twierdzi optymistycznie, że połączenie ograniczy koszty administracyjne. Zapewnia: „Można oczekiwać 15 – procentowych oszczędności”. (more…)

Drożeje węgiel

Saturday, May 26th, 2001

Rosną ceny opału. Podobnie jak przed rokiem, węgiel zaczął drożeć w najmniej spodziewanym momencie, czyli po zakończeniu sezonu grzewczego. Od marca ceny na niektórych łódzkich składach opałowych wzrosły o 10 – 20 złotych na tonie. I na tym nie koniec. Plotka głosi, że opał będzie drożał przez całe lato, systematycznie co miesiąc o 2,5 procent. Najbardziej dotkliwa ma być ponoć podwyżka w sierpniu – o 7,5 proc.

- Jeszcze na początku marca ceny szły w dół. Kopalnie wprowadziły obniżki i wydawało się, że tak jak kiedyś latem będą obowiązywać właśnie takie niższe, pozasezonowe ceny. Tymczasem już od kwietnia opał zaczął znowu drożeć – mówi kierownik składu przy ul. Rzgowskiej.

- Nagle znów zrobił się ruch na składzie. Niektórzy, gdy dowiedzieli się że węgiel drożeje, postanowili już teraz zacząć gromadzić zapasy na zimę. Jeden pan był dziś u nas już pięć razy. Mówi, że dla niego 10 złotych na tonie to już spora różnica – twierdzi pracownica składu na Bałutach.

Jeszcze w marcu różnice w cenach węgla na łódzkich składach były niewielkie. „Kostkę” niemal wszędzie sprzedawano po ok. 380 – 390 zł, a drobniejszy „orzech” po 360 – 380 zł. Takie ceny można wciąż jeszcze spotkać na placach, które nie wyprzedały wszystkich zapasów opału poczynionych dwa miesiące temu. Jednak handlowcy, którzy zaopatrywali swoje składy w kwietniu, ceny mają już po pierwszych podwyżkach: „kostkę” po 415 złotych, a „orzech” po 390.

Autor artykułu: pij

Śmiertelny skok

Saturday, May 26th, 2001

Trzy tygodnie temu, w piątek w południe z okna na 14 piętrze VII domu studenckiego przy al. Politechniki wyskoczył Przemysław T., redaktor naczelny studenckiego radia„Żak”. Tego dnia miały rozpocząć się imprezy związane z 42. urodzinami rozgłośni.

- Widziałem go kilka godzin przed tragedią i nic jej nie zapowiadało – mówi Paweł, jeden z najbliższych kolegów chłopaka. – Był bardzo szczęśliwy, bo załatwialiśmy jubileusz radia i tego dnia wszystko szło jak po maśle.

Chłopak szefował w radiu „Żak” od półtora roku. Zajmował się głównie sprawami organizacyjnymi i reprezentował rozgłośnię na zewnątrz. Odpowiadał też za organizację imprez. Urodziny radia przygotowywał od pół roku.

Zaplanował 42-godzinny program oraz huczną zabawę i koncerty w jednym z łódzkich klubów. W piątek rano chwalił się przyjaciołom, że wszystko jest już zapięte na ostatni guzik. Została mu tylko wizyta w rektoracie Politechniki Łódzkiej.

- Wiemy, że miał tam odebrać obiecane pieniądze, którymi jeszcze tego samego dnia musiał zapłacić artystom za koncerty – mówią radiowcy.

W rektoracie zjawił się o godz. 11. Wszedł do gabinetu prorektora ds. studenckich, gdzie spotkał się z prof. Stanisławem Wysockim i kierownikiem działu spraw studenckich i organizacji kształcenia, Ryszardem Mamenasem.

- Ten chłopak przychodził tu bardzo często, ale tamtą wizytę zapamiętałam szczególnie – opowiada anonimowo pracownica rektoratu. – Kiedy wchodził do gabinetu był jak zwykle uśmiechnięty i zadowolony, a gdy wyszedł był bardzo blady i miał takie dziwne spojrzenie, że aż dreszcze mnie przeszły.

Lot z VII piętra

Prosto z rektoratu Przemek wrócił do akademika. Wystukał na swoim komputerze list pożegnalny do rodziców, a z telefonu komórkowego wysłał SMS-a do kolegi z radia „Żak”. Napisał w nim: „X…uwalił imprezę. Lot z VII piętra.”
- Dostałem go o godz. 12.42 – opowiada adresat tej wiadomości.

Dziesięć minut później szef radia „Żak” już nie żył.
Co wydarzyło się w gabinecie prorektora wiedziały tylko osoby, z którymi spotkał się Przemysław T.

- Nie mogę na ten temat rozmawiać, dostałem takie polecenie od prorektora Wysockiego – powiedział Ryszard Mamenas. – Przekazał mi, że rodzina chłopaka prosiła, aby nie nagłaśniać sprawy.

Prorektor Stanisław Wysocki, w ciągu ostatnich dwóch tygodni albo był nieobecny, albo nie miał czasu na rozmowę z dziennikarzem.

- Wiem, że sprawę z którą przyszedł do rektoratu redaktor naczelny radia „Żak” obiecano mu załatwić w poniedziałek – mówi Ewa Chojnacka, rzecznik prasowy Politechniki Łódzkiej.
Radiowcy z „Żaka” nie chcą oficjalnie wypowiadać o przyczynach tragedii.

- Przemek chyba załamał się psychicznie, ponieważ myślał, że nie uda mu się jubileuszowa impreza – spekuluje jedna ze studentek. – Jestem pewna, że nie chodziło o, jak sądziła początkowo policja, miłosny zawód i nie słyszałam też, aby miał jakieś inne problemy osobiste czy kłopoty z nauką. Nigdy nie wyglądał na człowieka, który planuje rozstać się z życiem. Zostawił wszystko tak jakby wyszedł na chwilę do sklepu.

Radio było jego życiem

Przemysław T. miał 22 lata. Był studentem trzeciego roku budownictwa. Wśród kolegów miał opinię bardzo poważnego i odpowiedzialnego. Twierdzą też, że nigdy wcześniej nie dał się wyprowadzić z równowagi. Nie mogą zrozumieć co stało się tym razem.

- „Żak” był całym jego życiem – mówi Paweł. – Przychodziło się do radia a on już był, wychodziło się a on jeszcze był. Świetnie się sprawdzał na swoim stanowisku.

- Kilka dni wcześniej opowiadał o wizji radia, przedłużeniu koncesji, planował juwenalia, a załamał się z tak błahego powodu – mówią przyjaciele studenta.
Sprawą samobójczej śmierci Przemysława T. zajął się prokurator.

- Nawet gdyby okazało się, że właśnie wizyta w rektoracie skłoniła go do takiego kroku, to z punktu widzenia prawa nie można z tego powodu postawić nikomu żadnych zarzutów – wyjaśnia Sławomir Modliński, szef Prokuratury Rejonowej Łódź-Polesie.

Rektor Politechniki o samobójstwie redaktora naczelnego radia „Żak” dowiedział się od studentów.

Pieniądze na koszty imprezy się znalazły. Nie w poniedziałek, lecz już w piątek władze uczelni przekazały je organizatorom jubileuszu radia „Żak”.

Autor artykułu: MAC

Bezrobotny jest… za drogi

Saturday, May 26th, 2001

Wczoraj napisaliśmy: na plantacji sadzonek braci Zbigniewa i Andrzeja Gałkiewiczów w miejscowości Gospodarz pod Rzgowem policjanci z Powiatowej Komendy Policji Łódź – Wschód urządzili zasadzkę na cudzoziemców pracujących na czarno. Zatrzymali 64 obywateli Ukrainy.

Nie był to jedyny przypadek nielegalnego zatrudnienia cudzoziemców przez braci Gałkiewiczów, współwłaścicieli firmy Polros. W 1996 roku zatrudniali na czarno 40 cudzoziemców i kilku bezrobotnych, w roku 1999 – 18 cudzoziemców i 5 bezrobotnych, a w roku 2000 – 25 cudzoziemców i 18 bezrobotnych.

Naśladowcy

W Powiecie Łódź – Wschód w ostatnich trzech miesiącach wykryto, a następnie deportowano 130 pracujących na czarno przybyszów zza wschodniej granicy. Na terenie Justynowa i Gałkówka natrafiono na dwa w ogóle nie zarejestrowane obiekty produkcyjne z 70 maszynami. Obsługiwały je Ukrainki. Pracowały i mieszkały w skandalicznych wręcz warunkach.

Z kolei kontrolerzy Powiatowego Urzędu Pracy nr 1, od 1 stycznia do 21 maja stwierdzili 49 przypadków nielegalnego zatrudnienia cudzoziemców w Łodzi i Zgierzu.

W czym problem?

Wyłapani w tym roku i wydaleni z kraju cudzoziemcy po prostu mieli pecha. Nie jest tajemnicą, że na terenie województwa łódzkiego ciągle przebywa i pracuje nielegalnie w budownictwie, szwalniach, dziewiarniach, w handlu, usługach, w rolnictwie i ogrodnictwie, najmniej kilka tysięcy obcokrajowców. W całym kraju – około 200 tysięcy. Pracują w pocie czoła i… za psie pieniądze.

- Według naszej orientacji – mówi Jerzy Iwaszkiewicz, inspektor Państwowej Inspekcji Pracy w Łodzi – na przykład Ukraińcy zatrudnieni przy sadzonkach w gospodarstwie Gałkiewiczów dostawali 10 zł za 12 – godzinny dzień pracy, czyli 300 zł miesięcznie. – Za takie wynagrodzenie żaden bezrobotny tam by się nie zatrudnił.

Na tych kilka tysięcy prawie darmowych najemników spada złość łódzkich bezrobotnych, szczególnie tych, którzy nie dostają zasiłku. Potrzebują pracy, a tu jacyś „Ruscy” wchodzą im z butami do pościeli.

Bezrobotni rozumują tak: ci ze Wschodu, których urządza 10 – 12 zł zł za tyranie w świątek i piątek od świtu do nocy, „kradną” nam miejsca pracy. Gdyby nie oni, drobni i średni przedsiębiorcy musieliby zatrudnić nas na umowę najmniej za 760 zł brutto.

- Oczywiście, że zabierają miejsca pracy ludziom, którzy stoją u nas w kolejce – uważa Wanda Piotrowska,
z-ca kierownika PUP nr 1.

Legalny – znaczy za drogi

W Łodzi bez pracy jest ponad 59.000. osób, z tego przeszło 44.000 bez prawa do zasiłku. Prawie 2.000 szuka pracy. W powiecie Łódź – Wschód bezrobotnych bez zasiłku doliczono się 7.500, a w powiecie Pabianice – 6.500. Przynajmniej na część z nich mogliby spojrzeć łaskawszym okiem przedsiębiorcy, którzy teraz wolą Ukraińców czy Rosjan. Ale nie spojrzą, bo ich na to nie stać. Legalne zatrudnienie bezrobotnego to zawiłe i kosztowne przedsięwzięcie.

Pracodawca nie tylko musi zapłaci mu w najgorszym razie zagwarantowane ustawowo 760 zł. Musi ponieść koszty badań lekarskich, szkolenia, ZUS, płacić w razie czego chorobowe aż za 35 dni. Tylko po co mu ta szarpanina i dodatkowe koszty, skoro do bramy jego firmy pukają Ukraińcy, którzy za 300 zł miesięcznie zrobią bez szemrania tyle co bezrobotny za 1000 zł, albo znacznie więcej. I będą jeszcze dziękować, bo u siebie, w przeliczeniu na nasze pieniądze, zarobiliby „aż” 70 zł.

Autor artykułu: DAN, MAC

Żądania prokuratora

Thursday, May 24th, 2001

Kary po 25 lat więzienia zażądał wczoraj prokurator dla 26-letniego Rafała H. i jego rówieśnika Pawła P., sądzonych za zabójstwo mężczyzny i poturbowanie jego żony. Obrońcy oskarżonych przekonywali sąd, że ich klienci są niewinni. Oni sami też nie przyznali się do winy.

- Cała ulica wie, że to nie ja zabiłem tego człowieka – mówił na pierwszej rozprawie Rafał H. Wyrok w tej sprawie zapadnie jutro.

Wieczorem 8 listopada 1999 roku oskarżeni z trzecim nieustalonym w śledztwie sprawcą zaatakowali w bramie posesji przy ul. Urzędniczej małżonków M. Jego nieludzko skopali, ją też poturbowali.

Kiedy przyjechała karetka pogotowia, Marian M. już nie żył. W czasie sekcji stwierdzono poważne urazy głowy i twarzy z uszkodzeniem ośrodka układu nerwowego. Teresa M. doznała lżejszych obrażeń.

Paweł P. odpowiada jeszcze za znęcanie się nad swoją partnerką i niepłacenie alimentów na dziecko urodzone z tego związku, a także za kradzież z włamaniem.

Autor artykułu: st

Poszła na cmentarz – została kaleką

Thursday, May 24th, 2001

120 tysięcy złotych zadośćuczynienia przyznał Sąd Okręgowy w Łodzi matce Agnieszki, na którą zwalił się potężny konar cmentarnej akacji przykuwając ją do wózka na całe życie. Sąd zasądził też blisko 7 tysięcy złotych odszkodowania i comiesięczną rentę. Kwoty te, powiększone o odsetki, obciążą parafię rzymsko-katolicką św. Mateusza w Dalikowie.

Tam bowiem blisko cztery lata temu doszło do tragedii, która spowodowała kalectwo dziewczynki. Pozwana parafia złożyła zapowiedź apelacji od wyroku wspólnie z Kurią Archidiecezjalną w Łodzi, wobec której w wydanym wyroku sąd umorzył postępowanie.

Do dramatu doszło 11 października 1997 roku na cmentarzu w Dalikowie. Kiedy 14-letnia Agnieszka stała przy grobie dziadka, nagle odłamało się potężne odgałęzienie starego drzewa przygniatając dziewczynkę. Jej siostra nie mogła poradzić sobie z usunięciem konara. Pobiegła po pomoc. Karetka pogotowia przewiozła poranioną do szpitala Matki Polki. Lekarze stwierdzili poważny uraz kręgosłupa powodujący paraliż nóg.

Przeprowadzona w WAM operacja przyniosła pewną poprawę, ale diagnoza specjalistów wypowiadających się na procecie nie rokuje nadziei na życie bez inwalidzkiego wózka.

Finansowe roszczenia matka skierowała do Kurii Archidiecezjalnej w Łodzi, potem sąd wezwał do udziału w sprawie dalikowską parafię.

Okazało się bowiem, że nie wycięte zostały z miejscowego cmentarza stare zmurszałe drzewa, chociaż proboszcz uzyskał takie zezwolenie z uwagi na bezpieczeństwo odwiedzających cmentarz.

Pozwani nie chcieli uznać powództwa. Tragedię przypisywali siłom natury. – To wicher spowodował nieszczęście – tłumaczyli.

Sąd sprawdził: dzień był pogodny, wiatr umiarkowany. Sędziowski skład chciał też dokonać wizji lokalnej, ale ktoś wyciął wcześniej zmurszałą akację.

W czasie procesu, który się przeciągał, sąd zabezpieczył rentę dla dziewczynki. Agnieszka wymagała bowiem i nadal wymaga rehabilitacji i specjalnej opieki. Pozwani zażalili się do sądu II instancji, który jednak nie uznał ich racji.
Czy teraz będą odwoływać się od wyroku, który ciągle nie jest prawomocny?

Autor artykułu: st

Pamiątka z Wołomina

Thursday, May 24th, 2001

Łodzianin, właściciel mikrobusu KIA przywiózł z Wołomina nietypową pamiątkę dowodzącą, że w mieście tym mafia faktycznie jest silna i dobrze zorganizowana.

- Wyjeżdżając, po załatwieniu interesów, zatrzymałem się przed sklepem. Coś mnie tknęło i obejrzałem koła. W tylnym znalazłem wbity bolec, którym powoli uchodziło powietrze.

Prawdopodobnie ujechałbym kilka kilometrów za miasto nim coś bym zauważył, a wówczas – w czasie wymiany koła – zrabowano by mi auto.

Bolec to wydrążona i zaostrzona na końcu tuleja. W bocznej ściance ma wywiercony mały otwór, którym dostaje się powietrze z koła. Wolno wylatuje drugim otworem. W ten sposób od momentu podłożenia bolca pod kołem do chwili gdy dętka będzie pusta przejedzie się kilkanaście kilometrów… Wówczas, za miastem łatwo można dokonać rabunku.

Autor artykułu: kz

Usłyszane w szatni

Monday, May 21st, 2001

Adam Kucz (ŁKS) – W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze. Gdybyśmy wtedy wykorzystali choć jedną ze stuprocentowych sytuacji mecz mógłby się potoczyć zupełnie inaczej i mogliśmy się pokusić przynajmniej o remis. Wydaje mi się, że dzisiaj arbiter pracował tylko w jedną stronę, ale tak niestety na wyjazdach jest. Teraz mamy dwa mecze u siebie i musimy je wygrać. To będzie dla nas przełomowy tydzień.

Adam Grad (ŁKS) – Miałem świetną okazję do strzelenia gola, ale miałem chyba zbyt dużo myśli na minutę, chciałem lobować bramkarza, później uderzyć po długim rogu, a w końcu spartaczyłem tak, że szkoda mówić. W drugiej połowie graliśmy słabiej, ale tak jest już chyba od trzech spotkań i nie wiem dlaczego. Musimy się szybko „podnieść” i w środę wygrać z Zagłębiem.

Jacek Kikowski (ŁKS) – Nigdy w życiu, w żadnym meczu ligowym nie wpuściłem czterech goli, ani nawet sparingowym. Jest to dla mnie ciężkie przyżycie, jestem jeszcze w szoku. Uważam, że wszystkie piłki powinienem obronić, ale nie zawsze się udaje. Gdyby bramkarze bronili idealnie wszystkie mecze kończyłyby się wynikiem 0:0. jeżeli wypadli Julcimar i Napierała, to w środku obrony zagra chyba Grzesio Krysiak i Smoliński. Myślę, że będzie dobrze, bo dzisiaj w pierwszej połowie graliśmy dobrze i to my powinniśmy strzelać gole.

Wojciech Małocha (KSZO) – Gram obecnie w Ostrowcu i w konfrontacji z ŁKS nie miało znaczenia, że byłem kiedyś zawodnikiem Widzewa. Mam w łódzkim klubie wielu kolegów i życzę mu, aby utrzymał się w lidze. Dzisiaj ŁKS grał bardzo dobrze i podyktował nam trudne warunki gry. Nie jest to drużyna do spadku.

Autor artykułu: mm