Archive for March, 2001

Pomóżmy łódzkim dzieciom!

Thursday, March 29th, 2001

„Express” patronuje inicjatywie Prezydenta Łodzi i „Caritasu”
Prezydent Łodzi Krzysztof Panas oraz dyrektor „Caritas Archidiecezji Łódzkiej” ksiądz Ireneusz Kulesza podjęli wspólną inicjatywę niesienia pomocy dzieciom w wyjeździe na najbliższe wakacje oraz w systematycznym dożywianiu uczniów, którzy z powodu biedy w rodzinie przychodzą na lekcje głodni.

Jak poinformowano podczas wczorajszej konferencji prasowej, w łódzkich szkołach około 3000 dzieci korzysta z bezpłatnych obiadów, których koszt refunduje Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej oraz gmina. Z rozeznania pedagogów szkolnych wynika, że bezpłatnych posiłków potrzebuje pilnie drugie tyle uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. Budżet państwa i gminy nie nadąża za rosnącymi z każdym dniem potrzebami. Podobnie jest z wyjazdami dzieci na wakacje. Bezpłatnie (i z częściowymi dotacjami) wyjechało w zeszłym roku około 12 tysięcy uczniów. Jednak 50 tysięcy dzieci z ubogich i wciąż ubożejących rodzin od kilku lat całe wakacje spędza w mieście.

- Skutki przemian ustrojowych – stwierdził Krzysztof Panas – najdotkliwiej odczuwają dzieci, które jeszcze nie poznały smaku prawdziwych wakacji, a wiedzą już nazbyt dobrze czym jest głód. Musimy pomóc tym dzieciom. Żeby odczuły, że nie są pozostawione same sobie.

- Pomoc, którą chcemy nieść łódzkim dzieciom wspólnie z całym społeczeństwem – powiedział ksiądz Ireneusz Kulesza – będzie też odpowiedzią na przesłanie Ojca Świętego. Jan Paweł II apelował żeby w trzecim Tysiącleciu nasze serca otwarły się na potrzeby ubogich. Wspólnie możemy sprawić, że moc słów przerodzi się w miłosierdzie czynów.

Inicjatorzy akcji wystosowali apel do społeczeństwa. Przytaczamy jego najistotniejszy fragment: „Zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcą czynnie poprzeć akcję dożywiania w szkołach dzieci z biednych rodzin i zorganizowania im wakacyjnego wypoczynku. Wierzymy, że to wezwanie nie pozostanie bez odzewu i na specjalne konto Pomocy Dzieciom zaczną już od dziś wpływać pieniądze (…).

Te wpłaty, duże i małe, bo liczy się każdy grosik, będą probierzem naszej wrażliwości w tych trudnych czasach, gdy solidarność społeczna nabiera wartości szczególnej.

Wierzymy, że nikt nie pozostanie głuchy na nasz apel. To przecież od nas wszystkich zależy poprawa losu biednych dzieci, które mają prawo do radości i uśmiechu”.

„Express”, który w 1989 roku prowadził akcję „Kto pomoże dzieciom wyjechać na wakacje”, patronuje wspólnie z telewizją obecnej inicjatywie. Pieniądze można wpłacać na następujące konto: Pomoc Dzieciom. Zespół Ekonomiczno-Administracyjny Szkół. Bank Przemysłowy S.A. Oddział Komunalny w Łodzi 15201047-251822-36703-0000-8-02.

Informujemy, że Bank Przemysłowy, na którego koncie gromadzone są pienądze, na dobry początek już wpłacił 10 tysięcy złotych. Prezydent Łodzi zapytany na kogo liczy w tej zbiórce odpowiedział pytającemu dziennikarzowi: – Liczę na siebie, na pana i pańskich kolegów, na biznesmenów i ludzi średnio zamożnych. Słowem na każdego człowieka (i instytucję), który tym co ma chce i umie podzilić się z potrzebującymi.

Autor artykułu: HC

Haracz za wodomierze

Thursday, March 29th, 2001

Wiele spółdzielni mieszkaniowych wprowadziło dla lokatorów swoisty haracz za posiadanie wodomierzy. Jest nim stała opłata.

Mieszkańcy muszą bowiem płacić co miesiąc ok. 1 zł. Niby niewielka to kwota, ale denerwująca, szczególnie gdy przemnoży się ją przez tysiące mieszkańców konkretnej spółdzielni.

Na co ją przeznaczono?

Prezes spółdzielni „Teofilów” tłumaczy lokatorom, że pieniądze te są wydawane na okresowe sprawdzanie stanu liczników. Systematycznie odczytują je sami lokatorzy. Jednak co jakiś czas rzeba sprawdzać czy mieszkańcy podają prawdziwe stany. Czasem też trzeba sprawdzić, czy najemcy nie podkręcają liczników zaniżając zużycie wody.

Jak z tego widać, osoby zajmujące się w spółdzielni obsługą wodomierzy nie mają wiele pracy. Kontrole liczników są sporadyczne, a rozliczanie opłat to zadanie dla jednej osoby. Wystarczy przemnożyć złotówkę przez odpowiednią w danej spółdzielni liczbę mieszkańców, by zorientować się jak wspaniały jest to zarobek!

Autor artykułu: kz

Zawinili adwokaci…

Thursday, March 29th, 2001

Stracony czas w procesie „ośmiornicy”
Anielską cierpliwość okazał wczoraj sąd czekając na dwóch adwokatów reprezentujących swoich klientów w procesie „ośmiornicy”.

Ponoć obydwaj wcześniej usprawiedliwili swoją nieobecność ustanawiając zastępstwo, ale ci zmiennicy też nie pojawili się w sądzie. Rozdzwoniły się telefony, ale obrońcy – Edward Dulewicz i Konrad Wiwat byli nieuchwytni, podobnie jak ich substytuci.

Po dwóch godzinach sędzia Marek Chmiela przekazał informację, że rozprawa nie odbędzie się. Jednocześnie poinformował procesowe strony o skierowaniu pism do rad adwokackich w Łodzi i w Częstochowie (Konrad Wiwat ma kancelarię w Tomaszowie Mazowieckim) z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.

Sąd chciał w tym tygodniu zakończyć przesłuchanie oskarżonych (pozostało ich jeszcze trzech), a w tej sytuacji może nie zdążyć.Potem w procesie nastąpi przerwa.

Rozprawa wznowiona zostanie 26 kwietnia. Sąd zacznie przesłuchiwać świadków, których jest 146. Marek B. pseudonim „Rudy”, który w tym procesie jest świadkiem koronnym, złoży zeznania dopiero po wakacjach. Na razie sąd ustalił terminy wrześniowe i październikowe. Marek B. objęty jest specjalnym programem ochrony w związku z tym przesłuchania odbywać się będą zawsze w godzinach popołudniowo-wieczornych (od 17 do 21), a gmach sądu przy placu Dąbrowskiego znajdzie się w tym czasie pod szczególnym dozorem.

Autor artykułu: st

Kontuzja Dembińskiego

Monday, March 26th, 2001

Werder Brema – Widzew 2:0
Piłkarze Widzewa, którzy przez kilka dni przebywali w Niemczech przegrali we sobotę towarzyskie spotkanie z Werderem Brema 0:2.

Przedstawiciel Bundeligi zasłużenie wygrał mecz. Niemiecka drużyna przez całe spotkanie miała wyraźną przewagę i przy lepszej skuteczności mogła zwyciężyć jeszcze wyżej. Zapewne na postawę łódzkich zawodników wpłynęło to, że rozgrywali mecz dzień po dniu. Przypomnijmy, że w piątek podopieczni trenera Marka Koniarka zremisowali 1:1 z drugoligowym Hannover 96.

Pojedynek z Werderm był pechowy dla Jacka Dembińskiego. Już w piątej minucie w zderzeniu z obrońcą Werderu doznał rozcięcia łuku brwiowego. Widzewskiemu napastnikowi założono w szpitalu kilka szwów i miejscowy lekarz zalecił zawodnikowi dwutygodniową przerwę w treningach. Jednak w widzewskiej ekipie panuje optymizm i trenerzy są przekonani, że Dembiński będzie mógł zagrać w piątkowym (godz. 20) meczu ligowym z Wisłą.

Na szczęście pozostali zawodnicy nie odnieśli żadnych urazów. Bardzo dobrze w drugiej części spotkania spisywał się Adam Piekutowski, ale z powodu czerwonej kartki nie będzie mógł wystąpić przeciwko Wiśle.

W Niemczech pozostał Ghańczyk Ali Soumah, którego na dwa mecze łodzianie wypożyczyli z regionalnego zespołu Andrzeja Grajewskiego Havelse.

Werder Brema – Widzew 2:0 (1:0)

1:0 – Gook Lee (32), 2:0 – Ailton (65).

Werder: Brasas – Trares, Wiedener, Skripnik (46, Kern) – Tjikuzu, Eilits, Maksimow, Frey (46, Stalteri), Dąbrowski (46, Barten) – Ailton, Gook Lee.

Widzew: Olszewski (46, Piekutowski) – Jop, Urbaniak, Stasiak, Stolarczyk (46, Szymczyk) – Janeczko (46, Augustyniak), Wyciszkiewicz, Pawlak, Gula (66, Kryger) – Dembiński (5, Tarachulski, 55. Soumah), Zając (6o, Bazler).

Autor artykułu: hof

Zdaniem trenerów

Monday, March 26th, 2001

Mirosław Dawidowski (ŁKS) – Na pewno przespaliśmy pierwszą połowę. Nie wyszliśmy na boisko maksymalnie skoncentrowani.

W efekcie już w pierwszej minucie tak doświadczony piłkarz jak Adam Grad nie potrafił wcelować do pustej bramki. Zdobyliśmy jednak pierwsi gola. Cóż z tego, skoro daliśmy sobie strzelić dwie bramki.

W drugiej połowie nie stać nas było na to, żeby wykorzystać liczebną przewagę. Brakowało strzałów z dystansu, podań otwierających drogę do bramki rywali. Słabiej wypadł dziś Kucz. Graliśmy w przewadze, ale Ceramika bardzo mądrze i konsekwentnie się broniła, a do tego jeszcze groźnie kontratakowała.

W Anglii w meczu juniorów reprezentacji angielskiej i polskiej sędzia nie pokazał ani jednej kartki, mimo że mecz był nie mniej zacięty niż dzisiejszy pojedynek. Grzegorz Krysiak jeszcze nie jest zdrów, a nie wiadomo, czy nie będzie musiał poddać się zabiegowi kolana.

Witold Mroziewski (Ceramika) – Ogromnie się cieszę ze zdobytych trzech punktów. Były to małe derby, które rządzą się, jak wy to panowie dziennikarze określacie, swoimi prawami. Nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że temu spotkaniu towarzyszyć będzie tak ogromna dramaturgia. Blisko 60 min. graliśmy w dziesięciu i po zejściu Andrzeja Sawickiego musieliśmy zupełnie zmienić taktykę gry. Zadowolony jestem, że po stracie gola moi piłkarze nie podłamali się i potrafili wyjść na prowadzenie. Mógł się podobać sprytny strzał Piotra Cetnarowicza, a później bardzo pewny i skuteczny karny Darka Podolskiego za faul na Bogusiu. W przerwie nakreśliliśmy sobie plan gry w osłabieniu, który moi zawodnicy zrealizowali znakomicie. To był mecz ogromnej walki i zaangażowania z obu stron. Po dzisiejszym meczu sądzę, że ŁKS na pewno utrzyma się w lidze i jeszcze niejednej drużynie zabierze punkty.

Stan nogi Arkadiusza Bilskiego nie ulega niestety poprawie i trudno uwierzyć, że niegroźne zderzenie z kolegą na rozgrzewce tak się dla niego zakończyło. Będzie musiał jeszcze dość długo pauzować.

Autor artykułu: mm

Zwyciężyła dojrzałość

Monday, March 26th, 2001

Ceramika Opoczno – ŁKS 2:1 (2:1)
0:1 Żuberek (13, karny), 1:1 Cetnarowicz (20), 2:1 Podolski (27, karny).

Czerwona kartka: Sawicki (35, Ceramika).
Żółte kartki: Kozubek, Wyparło, Sawicki, (wszyscy Ceramika), Grad, Smoliński, Rodrigo, Galiński, Kucz, Matusiak (wszyscy ŁKS). Sędziował Andrzej Mamotiuk (Wrocław). Widzów 1.5 tys.

NOTY W RANKINGU SREBRNE BUTY „EXPRESSU ILUSTROWANEGO”

Ceramika: Wyparło 5 – Jałocha 4, Podolski 5, Kośmicki 5, Boguś 5 – Wolański 3 (67, Kupiec 2), Budka 5, Rysiewski 5, Kozubek 5 – Sawicki 0, Cetnarowicz 6 (88, Kobeszko -0).

ŁKS: Kikowski 4 – Krysiński 4, Julcimar 3, Napierała 3, Rodrigo 3 – Golański 2 (46, Buchowicz 2), Sierant 3, Kucz 2 (73, Matusiak 1), Smoleński 3 (80, Białas 0) – Grad 3, Żuberek 5.

Kiedy w 35 min. Andrzej Sawicki ujrzał czerwoną kartkę (druga żółta) za symulowanie faulu na polu karnym, zdawało się, że szczęście sprzyja w tym pojedynku ełkaesiakom. Nic z tego. Grający w dziesiątkę gospodarze wykazali znacznie większą dojrzałość piłkarską od rywali i odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo.Zanim do tego doszło już w 1 min. idealną sytuację do zdobycia prowadzenia zaprzepaścił Adam Grad. Dzidosław Żuberek wykorzystał błąd Bogusława Wyparły i przytomnie podał piłkę do swego partnera z ataku. Ale Grad z bliskiej stosunkowo odległości nie trafił do pustej bramki.

Przez pierwsze 15 min. inicjatywa należała do ŁKS, który przejmował często piłkę w środku pola i dokładnymi zagraniami stwarzał zagrożenie na przedpolu Ceramiki. W 13 min. Rodrigo przekazał piłkę do Adama Grada, a ten wypuścił do boju prostopadłą piłką Dzidosława Żuberka. Napastnik ŁKS znalazł się dzięki dobremu podaniu kolegi w doskonałej sytuacji. Niebezpieczeństwo starał się wybiegiem zażegnać Bogusław Wyparło, ale schwycił za nogę mijającego go napastnika gości i sędzia nie miał najmniejszych wątpliwości w podyktowaniu rzutu karnego, który pewnie wykorzystał sam poszkodowany.

Po tym wydarzeniu śmielej do natarcia ruszyła Ceramika. Pod naporem gospodarzy defensorzy ŁKS zaczęli popełniać błędy i w 18 min. bliski uzyskania wyrównania był Andrzej Sawicki, ale piłka po jego uderzeniu przeszła tuż obok słupka. W 2 min. później Adrian Napierała nie upilnował Cetnarowicza, a ten płaskim strzałem z pół obrotu zmusił do kapitulacji Jacka Kikowskiego. Nie bez winy był przy tym łódzki golkiper, który przepuścił piłkę pod sobą w krótkim rogu bramki. Wynik meczu, jak się później okazało, ustalił w 27 min. b. ełkaesiak Dariusz Podolski, który pokonał z rzutu karnego łódzkiego bramkarza. Była to kara za faul Julcimara, jaki popełnił on chwilę wcześniej na szarżującym Marcinie Bogusiu.

W drugiej odsłonie, Ceramika, mając o jednego piłkarza mniej w swych szeregach, nastawiła się na grę z kontry. I bardzo udanie ten plan taktyczny realizowała. Mało brakowało, a gospodarze mogli rezultat meczu podwyższyć.

ŁKS walczył bardzo nieporadnie, brakowało mu koncepcji i umiejętności w prowadzeniu gry pozycyjnej. Tym niemniej w 79 min. bliski doprowadzenia do remisu był Marcin Krysiński, który doskonale doszedł do dośrodkowania Żuberka, ale jego płaski strzał głową minął lewy słupek bramki.

W 55 min. nastąpiła 15 – minutowa przerwa w meczu, ponieważ bezustannie padający śnieg pokrył całkowicie na żółto wymalowane linie boiskowe. Gra została wznowiona, kiedy gospodarze pomalowali linie na czerwono. Pojedynek był bardzo twardy, często z obu stron dochodziło do fauli za co sędzia pokazał aż 11 kartek.

Inne wyniki II ligi: KS Myszków – Górnik Polkowice 2:2 (1:2)., Stal Stalowa Wola – Hetman Zamość 3:1 (1:0)., Polonia Bytom – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 0:1 (0:0), Zagłębie Sosnowiec – Górnik Łęczna 1:2 (1:2), Włókniarz Kietrz – Polar Wrocław 3:2 (2:1), Lech Poznań – Dolcan Ząbki 2:0 (0:0), Odra Opole – Tłoki Gorzyce 0:1 (0:0).

Autor artykułu: m. st.

Stuknięty wiadukt

Thursday, March 22nd, 2001

Wysokie TIR-y zagrażają w Zgierzu… pociągom
Wiadukt kolejowy nad ulicą Długą w Zgierzu był wczoraj naprawiany po tym, jak nieostrożny kierowca TIR-a wjechał pod most zbyt wysokim autem.

Samochód co prawda nie zaklinował się, ale skrzywił jedno z dwóch przęseł, co groziło wypadkiem pociągu, bo tory w tym miejscu niebezpiecznie się wygięły. Na szczęście służby kolejowe szybko naprawiły uszkodzenie.

Nie był to pierwszy tego typu wypadek. W Zgierzu są 4 niewysokie (najwyżej 3,6 metra) wiadukty kolejowe i co pewien czas któryś z nich musi być naprawiany. Najgorzej jest z mostem nad trasą do Łodzi. Tu przęsła wiaduktu uszkadzane są kilka razy w roku. Nie pomaga nawet ustawiony przed i za mostem miernik wysokości, bo kierowcy TIR-ów i tak wpychają się w przejazd, licząc, że uda się przejechać. Czasami się nie udaje. Mierników nie posiadają trzy pozostałe wiadukty, a przydałyby się zwłaszcza przed skrzyżowaniami z drogami biegnącymi w stronę kolejowych mostów. Dziś wysoki samochód, który się tam zapędzi, ma problem z zawróceniem, bo przy wiaduktach brak bocznych uliczek, pozwalających na taki manewr.

Uszkodzone przęsła naprawia na własny koszt PKP, bo sprawcy zniszczeń zwykle odjeżdżają, nie martwiąc się o resztę.

Autor artykułu: (kbs)

Okrutny wybryk nastolatka

Thursday, March 22nd, 2001

Zatrzymano piętnastolatka, który z kolegą przez okno na drugim piętrze wyrzucił trzymiesięcznego pieska.

Policję powiadomiła kobieta, mieszkanka kamienicy przy ul. Ogrodowej, świadek tych wydarzeń. Pies mimo natychmiastowej pomocy weterynaryjnej zdechł. Policja ustaliła, że piętnastoletni Michał ma również na swoim sumieniu włamania do samochodów i kradzieże sklepowe. Prawdopodobnie zostanie umieszczony w pogotowiu opiekuńczym.

Autor artykułu: (em)

Jedyne takie w Łodzi

Thursday, March 22nd, 2001

Przedszkole Specjalne nr 1
Przedszkola miejskie, 1 kwietnia, zaczynają zapisy na przyszły rok szkolny. Warto więc przypomnieć, że jedyne w Łodzi Przedszkole Specjalne nr 1 (ul. Gandhiego 26) przyjmuje dzieci upośledzone umysłowo w stopniu umiarkowanym i znacznym – autystyczne, z zespołem Downa, mózgowym porażeniem dziecięcym, przepukliną oponowo-rdzeniową, wodogłowiem i niepełnosprawnością o charakterze sprzężonym. (more…)

Stolarczyk w… bramce

Monday, March 19th, 2001

Orlen Płock – Widzew 4:1 (2:0). Korespondencja własna
Łódzki bramkarz Adam Piekutowski, który był bohaterem po pierwszym meczu Widzewa z Ruchem Chorzów, jak sam przyznał po spotkaniu w Płocku, jest winny tak wysokiej porażki łodzian z Orlenem. Taki jest już los bramkarza: jeden błąd decyduje o jego ocenie.

O wygranej drużyny z Płocka przesądziła sytuacja z 63 min. meczu. 60 sekund wcześniej trener Marek Koniarek poirytowany słabą grą swych podopiecznych dokonywał częstych zmian i w 62 min. wyczerpał limit wprowadzanych na boisko rezerwowych. I stało się. Adam Piekutowski wyszedł poza pole karne i nogą wybijał piłkę. Uczynił to jednak tak niefortunnie, że piłka przeleciała zaledwie kilkanaście metrów wprost pod nogi Marka Saganowskiego. Eksełkaesiak bez wahania chciał przelobować bramkarza Widzewa.

Piekutowski stojąc dwa metry przed polem karnym złapał piłkę! Sędzia wyrzucił łódzkiego golkipera z boiska, a wobec wcześniejszych trzech zmian, w bramce musiał stanąć Maciej Stolarczyk. W polu pozostało zaledwie 9 widzewiaków.
Sędzia pokazując czerwoną kartkę Piekutowskiemu podyktował jednocześnie rzut wolny dwa metry przed polem karnym. Mur ustawiał już Stolarczyk. Do piłki podbiegł Jarosław Popiela i strzałem przy słupku strzelił wówczas trzecią bramkę dla Orlenu.

Trzy minuty później po błędzie „nowego” bramkarza Widzewa, który nie sięgnął dośrodkowania, czwartą bramkę dla Orlenu zdobył głową Radosław Sobolewski i było po meczu…
W pierwszej połowie spotkania w Płocku Widzew grał fatalnie. Być może wpływ na taką postawę łodzian miała stracona bramka już w 4 min. meczu. Po dośrodkowaniu z lewej strony przez Jacka Dąbrowskiego piłkę głową uderzył Radosław Sobolewski i zdobył gola. Kiedyś to nazwisko było symbolem potęgi Widzewa, dziś piłkarze, którzy nie są rodziną pana Ludwika, pogrążają łodzian.

Widzewiacy pierwszą groźną akcję przeprowadzili w 13 min. Marcin Zając z prawej strony obiegł obrońcę i podał na środek pola karnego. Obrońcy gospodarzy wybili piłkę wprost pod nogi Zbigniewa Wyciszkiewicza, który jednak strzelił znów w gąszcz nóg obrońców z Płocka.

Minutę później ponownie Zbigniew Wyciszkiewicz mógł zdobyć gola. Minął Grgicę Kovaca i czubkiem buta strzelił z ostrego kąta. Golkiper gospodarzy Jarosław Krupski wybił piłkę na róg. W 21 min. Maciej Stolarczyk sfaulował Saganowskiego przed polem karnym. Etatowy wykonawca wszystkich rzutów wolnych b. widzewiak Paweł Miąszkiewicz strzelił na bramkę, ale Piekutowski złapał piłkę.
W 38 min. gospodarze zdobyli drugiego gola. Była to klasyczna kontra piłkarzy Orlenu. Widzewiacy atakowali, ale stracili piłkę. Natychmiast gospodarze wybili futbolówkę, wprost pod nogi aktywnego w tym meczu piłkarza z Armenii Wahana Geworgiana. Zawodnik ten na 30 metrze ograł wychodzącego z bramki Adama Piekutowskiego i strzelił do siatki. Do przerwy gospodarze prowadzili 2:0.

Po zmianie stron wiele ożywienia w poczynania łodzian wprowadziły zmiany dokonane przez trenera Marka Koniarka. Zwłaszcza Marcin Janeczko, który zastąpił niewidocznego Rafała Pawlaka grał bardzo dobrze. Właśnie ten młody piłkarz asystował przy kontaktowej bramce dla łodzian. Wykonywał rzut wolny z lewej strony boiska i podał wprost na głowę Zbigniewa Wyciszkiewicza. Bramkarz gospodarzy nie miał szans i było tylko 2:1 dla Orlenu. Widzew miał przewagę. Licznie zgromadzeni na trybunach stadionu w Płocku kibice Widzewa mieli prawo liczyć na szybkie wyrównanie. Stało się jednak inaczej. Opisany na wstępie błąd Adama Piekutowskiego zadecydował o wysokiej porażce.
Decydujący moment meczu w Płocku. Czerwona kartka dla Adama Piekutowskiego.

Autor artykułu: (dk)